Dziś akcja "Smog". Policja w całym kraju sprawdza spaliny

Wakacje się kończą, a wraz z nadejściem jesieni wróci temat smogu. Dziś podejmuje go policja, która w całym kraju sprawdza spaliny. Problem w tym, że nie ma ona sprzętu pozwalającego na wyłowienie aut, które najbardziej szkodzą zdrowiu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na stacjach diagnostycznych nie ma sprzętu, który pozwoliłby na wykrycie wyciętego DPF-u. Policja też go nie ma
Na stacjach diagnostycznych nie ma sprzętu, który pozwoliłby na wykrycie wyciętego DPF-u. Policja też go nie ma (East News, Fot: Piotr Jedzura/REPORTER)
WP

Komenda Główna Policji na środę 29 sierpnia zapowiedziała ogólnopolską akcję o kryptonimie "Smog". Policjanci będą sprawdzać samochody pod kątem czystości spalin. Użytkownicy pojazdów, które nie przejdą policyjnego badania, muszą liczyć się z zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i koniecznością naprawy auta oraz odbycia dodatkowego badania technicznego przed odzyskaniem dokumentu. Kto może "wpaść"? Niestety nie ci, którzy najbardziej trują.

Kto powinien się bać?

Na celowniku policjantów będą przede wszystkim starsze samochody z silnikami Diesla. Dlaczego? Po części wynika to z rodzaju sprzętu, którym dysponuje policja. Są do przenośne dymomierze. Zasada działania urządzenia jest prosta. W rurze wydechowej samochodu umieszczany jest czujnik posiadający źródło światła i jego odbiornik. Przepływające rurą spaliny absorbują światło, a czujnik określa stopień tego zjawiska. Odrębny limit wyznaczony jest dla aut wyprodukowanych przed 30.06.2008 r. i dla pojazdów powstałych po tej dacie.

WP

Policyjnego badania powinni się bać przede wszystkim właściciele diesli z niesprawnym układem wtryskowym. W grupie ryzyka są również posiadacze wysokoprężnych samochodów, które zostały poddane tak zwanemu chiptuningowi. Polega to na zmianie oprogramowania jednostki sterującej pracą silnika tak, aby uzyskać lepsze parametry kosztem ekologii.

Jeśli chodzi o samochody benzynowe, to kontroli dokonuje się tu za pomocą analizatora spalin. Urządzenie bada skład spalin, więc trudniej tu o ukrycie niedomagań samochodu. Podczas kontroli mogą wpaść osoby, który usunęły z samochodu katalizator, ale też te, które mają wadliwą sondę lambda. Jej zadaniem jest badanie zawartości tlenu w spalinach. Dzięki temu jednostka sterująca silnikiem określa najbardziej odpowiednie parametry mieszanki dawkowanej do cylindrów. Kłopoty z zaliczeniem policyjnej kontroli mogą mieć również benzynowe samochody, które dopiero co zostały uruchomione. System oczyszczania spalin działa optymalnie tylko wtedy, gdy ma odpowiednią temperaturę.

Kto może być spokojny (a nie powinien)?

Niestety, policyjna akcja nie pomoże w wykryciu tych samochodów, które są najbardziej szkodliwe dla zdrowia mieszkańców miast i pieszych. Chodzi o diesle z usuniętym filtrem cząstek stałych. Element ten ma za zadanie wyłapywać ze spalin mikrocząstki sadzy, które są przyczyną chorób układu oddechowego.

WP

Charakterystyką tego urządzenia jest to, że w miarę zwiększania się przebiegu samochodu, staje się on kłopotliwy dla właściciela. DPF może wymagać wizyt w serwisie oferującym czyszczenie tego elementu z sadzy. Często po przejechaniu 200-300 tys. km nadaje się on do wymiany. Koszty takiej operacji to kilka tysięcy złotych. Niektóre zakłady podejmują się jednak wycięcia DPF-u i zmieniają oprogramowanie komputera pokładowego tak, by samochód "myślał", że filtr jest sprawny. Po polskich drogach jeżdżą dziesiątki, a może nawet setki tysięcy takich aut - ze szkodą dla naszego zdrowia.

Akcją policji nie muszą raczej przejmować się osoby, które zleciły zaślepienie zaworu EGR. Podzespół ten ma za zadanie kierować część spalin z powrotem do układu dolotowego silnika. W ten sposób obniża się temperaturę spalania, co redukuje emisję tlenków azotu. Z biegiem lat zawór zanieczyszcza się nalotami ze spalin i zaczyna sprawiać kłopoty. Dla części kierowców ich rozwiązaniem jest jego zaślepienie, czyli wyeliminowanie.

WP.PL
Podziel się
WP

"Smog", czyli kulą w płot

Policja przeprowadza dziś akcję, której tak naprawdę w ogóle nie powinna brać pod uwagę. Dlaczego? W efekcie jej przeprowadzenia z dróg zostaną wyeliminowane pojazdy, które emitują zbyt dużo sadzy. Tak naprawdę jednak powinno być to zadanie diagnostów podczas corocznego obowiązkowego przeglądu. Szczególnie, jeśli do stacji kontroli pojazdów przyjeżdża starsze auto z silnikiem wysokoprężnym. Okazuje się jednak, że pieczątkę przeglądu można uzyskać bez tego. W efekcie policjanci marnują czas na wykonywanie cudzej pracy.

Chybiona jest również nazwa akcji. Zjawisko smogu ma niewiele wspólnego z emisją spalin z rur wydechowych samochodów. Mówią o tym badania Polskiego Instytutu Środowiska. W raporcie "Stan środowiska w Polsce. Sygnały 2016" czytamy: "Największy problem środowiskowy stanowią przekroczenia poziomu dopuszczalnego dla pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5. (...) Stężenia pyłu zawieszonego mierzone na stacjach komunikacyjnych są nieco wyższe niż na stacjach tła miejskiego, które nie znajdują się pod bezpośrednim wpływem emisji z transportu
samochodowego. Jednak i w tym przypadku decydujący wpływ na stężenia mają emisje pochodzące ze spalania paliw w sektorze komunalno-bytowym i warunki meteorologiczne".

Podobnie w raporcie na temat smogu przedstawionym 27 sierpnia 2018 r. przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii nie ma ani słowa o samochodach. Nie oznacza to jednak, że auta nie mają negatywnego wpływu na zdrowie ludzi. Pod tym względem ogromne znaczenie mają tlenki azotu (NOx), które według WHO są rakotwórcze. Istotnym źródłem tlenków azotu są silniki Diesla. Również te samochodowe.

WP

Badania Międzynarodowej Rady Czystego Transportu pokazały, że problemem diesli jest właśnie bardzo wysoka emisja tlenków azotu. Wykonany podczas zwykłej jazdy test emisji tych związków dał mało optymistyczne wyniki. Z rur wydechowych diesli wydobywało się go znacznie więcej niż wynika z norm obowiązujących w Unii Europejskiej i dotyczyło to nawet nowych aut.

Aż 91 proc. testowanych w ten sposób aut wysokoprężnych spełniających normę emisji Euro 6 podczas testu drogowego emitowało znacznie więcej NOx niż pozwala norma. W przypadku diesli spełniających normę Euro 5 lub niższą było to 100 proc. pojazdów. W najgorszych przypadkach przekroczenie było 18-krotne. Znacznie lepsze wyniki osiągnęły samochody benzynowe. Wyraźnego przekroczenia norm w ogóle nie zaobserwowano u samochodów spełniających normę Euro 6. Stwierdzono je tylko w odniesieniu do 4 proc. aut spełniających normę Euro 5 oraz 8 proc. pojazdów realizujących normę Euro 4, obowiązującą od 2005 r.). Dopiero auta spełniające normę Euro 3 okazały się groźniejsze dla zdrowia. Znaczne przekroczenie emisji NOx dotyczyło tu 44 proc. aut.

Problemu szkodliwych substancji w powietrzu nie rozwiążą doraźne działania policji. Tu trzeba rozwiązań systemowych. Dobrym pomysłem jest zasygnalizowany przez rząd plan zmiany prawa tak, by samochody z wyciętym DPF-em nie mogły przejść badania technicznego. Problem w tym, że na stacjach diagnostycznych nie ma sprzętu, który pozwoliłby na stwierdzenie braku filtra. Może więc jedynym wyjściem okaże się pójście w ślady niemieckich miast, które myślą o wykluczeniu samochodów z silnikiem Diesla z centrów?

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP