Stare diesle zaleją Polskę? Już dawno odwróciliśmy się od ropniaków

Niemcy zrezygnują z diesli, a w mediach pojawiają się głosy o spodziewanym wybuchu masowego importu tanich aut do Polski. Czy naprawdę grozi nam fala starych ropniaków przyjeżdżających na lawetach? Biorąc pod uwagę preferencje kierowców, wręcz przeciwnie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tani diesel? Szybko uświadomiliśmy sobie, że nie jest to prawdą
Tani diesel? Szybko uświadomiliśmy sobie, że nie jest to prawdą (East News, Fot: WOJTEK LASKI)
WP

Decyzja niemieckiego Federalnego Sądu Administracyjnego w Lipsku wywołała gigantyczne poruszenie. Stuttgart i Dusseldorf mogą zgodnie z prawem zakazać wjazdu do centrum autom wyposażonym w silniki diesla, które nie spełniają normy Euro 4. Weszła ona w życie w styczniu 2005 roku. Za rok pożegnamy się z dieslami wyprodukowanymi przed 2015 rokiem, kiedy to w życie weszła norma Euro 6. Prawie nowe auta staną się więc beużyteczne.

Decyzja sądu wywołała niepokój, który odbił się na wynikach giełdowych – akcje Volkswagena straciły 2 proc., BMW 0,8 proc., a Daimlera (Mercedes-Benz) o 0,6 proc. Nie jest przesadą stwierdzenie, że możemy obserwować powolną śmierć silnika wysokoprężnego w samochodach osobowych. Samorządy innych niemiecich miast – a jest ich ponad 50 – mogą również wyrzucić auta z dieslami na przedmieścia.

Wszystko zaczęło się od Dieselgate Materiały prasowe
Podziel się
WP

Niemcy oczywiście nie mogą od tak zrezygnować z diesla, bo na największym europejskim rynku motoryzacyjnym z branżą motoryzacyjną powiązanych jest 800 tys. osób. Dodatkowo mówimy o ponad 10-15 milionach samochodów, które mogą zostać dotknięte ustanowionymi przez samorządy zakazami. Tymczasem cieszy się Deutsche Umwelthilfe, organizacja proekologiczna, będąca powodem w sprawie. Cieszy się pewnie zarząd Toyoty, który zyski ze sprzedaży benzynowych hybryd przeznacza na drobne datki dla tego organu walczącego o czystsze powietrze.

Zamiast jednak rozpartywać, kto komu pomógł i ile wpłacił na konto, warto zastanowić się, co stanie się z tymi samochodami. Jeśli rzeczywiście niemieckie miasta po kolei będą odwracać się od jednostek wysokoprężnych, ceny aut z takimi silnikami będą spadać. Niektóre media już zaczęły prognozować, że Polska (ba, Europa!) zostanie zalana kopcącymi, starymi dieslami. Oczywiście, kluczem jest słowo "jeśli".

Alternatywą stają się hybrydy, nawet na rynku samochodów używanych WP.PL
Podziel się
WP

Zerknijmy w statystyki, które rzucają nieco światła na rynek motoryzacyjny. Stary Kontynent odwraca się od diesli. Pod koniec stycznia 2018 roku w Europie zaledwie 39,6 proc. zarejestrowanych samochodów osobowych wykorzystywała olej napędowy. To o 7,7 pp. mniej niż jeszcze rok temu. Również na rynku samochodów używanych można zauważyć podobny trend. Eksperci z AAA Auto zauważają spadek zainteresowania dieslami. Co więcej, u tego dealera jednostki benzynowe zaliczają o wiele lepszą dynamikę wzrostów. W ciągu dwóch lat odnotowano o 13,4 proc. więcej ofert aut z benzynowym silnikiem, podczas gdy diesle zaliczyły jedynie wzrost na poziomie 3,2 proc.

Warto również przyjrzeć się portalom aukcyjnym. Według raportu serwisu otomoto.pl, spadek zainteresowania dieslami można zauważyć już od 2012 roku. Na ich miejsce wskakują hybrydy. Klienci w ciągu ostatniego roku wyszukiwali je o 78 proc. częściej niż w 2016 r. To najlepszy wynik od 2008 roku. Zerkając na listę wyszukiwanych hybryd przekonamy się, że w pierwszej dziesiątce tylko jeden samochód nie należy do koncernu Toyoty…

Spośród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie, aż 33 znajduje się w Polsce. East News
Podziel się
WP

Gdy jeszcze w 2011 roku sprowadzaliśmy w większości auta z silnikami wysokoprężnymi (60 proc. importu), to zaledwie po 6 latach ropniaki to zaledwie 41 proc. importowanych pojazdów. Kierowców kusiło niskie spalanie diesli, ale okazało się, że są kosztowniejsze pod względem czynności eksploatacyjnych. Mamy filtr DPF, instalację Adblue, wtryski wymagające regeneracji czy turbiny, których remont nie jest rzeczą tanią. Mit oszczędnego diesla pękł jak mydlana bańka. Nie chcemy diesli.

Zakup auta za mniejszą cenę to dopiero początek wydatków, które są dla nas niezwykle istostotne. Względy ekologiczne pominąłem. Skoro dalej palimy śmieciami, a powietrze jest najbrudniejsze w Europie, kwestię ekologii w Polsce wypada jedynie przemilczeć.

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP