– Ludzie dostrzegają zagrożenie dopiero wtedy, gdy odczują je na własnej skórze, gdy w wypadku uczestniczy rodzina, znajomi czy znana osoba publiczna. Nikt świadomie nie godzi się na to, by zginąć, lub zabić kogoś na drodze, ale jednak w większości świadomie naruszamy normy, które służą temu, by zapewnić bezpieczeństwo. Wypadki drogowe to przede wszystkim efekt nieprawidłowych zachować ludzi – stwierdza mł. insp Maksymiuk.