Oczywiście na wszystkich zdjęciach i filmach, Ford pokazuje całą rodzinę (sic!) naszpikowanych elektroniką, specjalnych manekinów zapiętych w nowe pasy. Nawet to nie dało ostatecznej odpowiedzi czy i jakie obrażenia wewnętrzne mogły zadać pasy. I tutaj ponownie z pomocą przyszły trupy. Badaniami zajął się Instytut Badań nad Transportem uniwersytetu stanowego Michigan. Podczas takich testów, zwłoki są specjalnie przygotowywane. Całe ciało jest wkładane w specjalny kombinezon z czujnikami. Zakrywana jest również twarz - częściowo z przyczyn naukowych, częściowo w związku z szacunkiem dla zmarłych. Również ręce i nogi, jeśli są cały czas przyczepione do ciała, są dodatkowo przytwierdzane, by nie przeszkadzały w badaniach.
Oczywiście uczelnie, które prowadzą takie próby mają specjalne procedury, które pozwalają w odpowiedni sposób pozyskać i pozbyć się zużytych zwłok. O tym jak wypadł nowy wynalazek, naukowcy przekonali się na zdjęciach rentgenowskich oraz w wyniku sekcji zwłok. Wyniki badań przekazano do NHTSA - ci od Toyoty - która pozwoliła na ich wprowadzenie do produkcji. Niestety, do wyników nikt, poza Fordem i NHTSA, nie ma dostępu i nie wiadomo, jak spisało się nowe rozwiązanie. Jednego możemy być pewni - pasy nikogo nie powinny skrzywdzić, przecież dopuszczono je na rynek.