Trwa ładowanie...
d20m0or

Opel Signum: czy zakup luksusowego hatchbacka ma sens?

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Opel Signum: czy zakup luksusowego hatchbacka ma sens?
(zdjęcie producenta)
d20m0or

Słabnąca sprzedaż popularnych marek w klasie wyższej zmusiła wielu producentów, w tym Opla, do wycofania się z niej. W Russelsheim postanowiono jednak, mimo wszystko, stworzyć auto aspirujące do klasy premium, ale zrobić to niewielkim nakładem środków. Tak powstał model Signum.

Założenia były proste - wykorzystanie Vectry C jako bazy dla bardziej prestiżowego modelu. Pozwalało to znacząco ograniczyć koszty oraz ryzyko strat w razie niepowodzenia rynkowego. Można niestety odnieść wrażenie, że skupiając się na owym ograniczaniu kosztów i ryzyka zapomniano o tym, że najlepszym zabezpieczeniem przed porażką jest stworzenie samochodu, który przemówi do jak największej liczby klientów. A Opel Signum nie przemawiał właściwie do nikogo. Model ten powstał na płycie podłogowej Vectry C kombi, która miała większy rozstaw osi od sedana i liftbacka. Miało to naturalnie gwarantować większą przestrzeń dla podróżujących, ale zamiast stworzyć bardziej ekskluzywną wersję Vectry, wyróżniającą się właśnie przestronnością, bogatszym wyposażeniem i lepszymi materiałami, zaprojektowano… Vectrę hatchback.

* ILE WART JEST TWÓJ SAMOCHÓD? MOŻESZ SIĘ ŁATWO PRZEKONAĆ *
Nie jest tajemnicą, że ten rodzaj nadwozia nie kojarzy się w żadnym razie z ekskluzywnością i topowym modelem. Dlatego też klienci w salonach Opla musieli być zdziwieni, kiedy jako bardziej prestiżową alternatywę dla Vectry, proponowano im Signum. Równie zaskakujące musiały być niektóre opcje, jakie można było zamówić - wśród nich znajdowała się lodówka oraz odtwarzacz DVD. Trudno było jednak podzielać przekonanie Opla, że ktoś kupi hatchbacka klasy średniej, aby woził go nim szofer. Ponadto zarówno wspomniana lodówka, jak i odtwarzacz DVD, wyglądały bardziej jak akcesoria montowane u dilera, niż fabryczne wyposażenie.

Opel Signum zaprojektowany był zatem według założeń oderwanych od rzeczywistości, nic więc dziwnego, że okazał się niewypałem. Często jednak auta, które nie odniosły sukcesu gdy były nowe, są ciekawymi propozycjami na rynku wtórnym. Zła opinia o modelu i słaby popyt przekładają się zwykle na korzystne ceny. W przypadku Opla Signum też tak po części się stało. Najtańsze egzemplarze kupimy już za 10 tysięcy złotych, najdroższe za 25 tysięcy złotych. To podobny przedział cenowy do Vectry C, a trzeba pamiętać, że nawet w porównywalnej wersji wyposażeniowej (a Signum dostępne było tylko w bogatych odmianach), trzeba było zapłacić za nią o 10 tysięcy złotych mniej. Czas więc zniwelował tę równicę. Ale czy to znaczy, że warto się zainteresować tym hatchbackiem, aspirującym do bycia autem premium?

d20m0or

Niewątpliwą zaletą Signum jest bardzo przestronne wnętrze. Wyjątkowo duże, jak na hatchbacka nadwozie (4636 mm długości) i rozstaw osi wynoszący 2830 mm, gwarantują sporo miejsca w obu rzędach siedzeń. Szczególnie dopieszczeni będą pasażerowie z tyłu, którzy maja możliwość regulacji wzdłużnej siedzeń, a także kąta pochylenia oparcia. Niestety, zamiast kanapy, zastosowano tam osobne miejsca, oddzielone tapicerowanym elementem, na którym można teoretycznie usiąść, ale znacznie lepiej obrócić go do góry nogami, dzięki czemu otrzymamy miejsce na drobiazgi i uchwyty na napoje.

Sporym rozczarowaniem jest natomiast bagażnik, który oferuje, iście hatchbackowe, 365 l pojemności. Można go, co prawda, powiększyć do 500 l, przesuwając drugi rząd siedzeń, ale wtedy pasażerowie pozostaną z bardzo skromną ilością miejsca na nogi. Trudno
zatem traktować Opla Signum w kategoriach auta rodzinnego – w tej roli o niebo lepiej spisze się Vectra kombi. Albo nawet liftback lub sedan. Z tego też powodu model ten można najwyżej polecić osobom, którym wystarczy hatchback (albo zwyczajnie bardziej podoba im się takie nadwozie), ale chciałyby mieć go „na bogato”. Signum, z racji pozycji jaką miał zajmować w gamie Opla, dostępny był tylko w najwyższych wersjach wyposażeniowych. Klienci często decydowali się na samochody ze skórzaną tapicerką, elektrycznie sterowanymi fotelami i ksenonami. Łatwo też o samochód z automatyczną skrzynią biegów lub z nawigacją.

Całkiem bogaty jest też wybór silników. Dobrze spisuje się podstawowa jednostka 1.8 l (ale w 140-konnej odmianie po modernizacji), a także turbodoładowana 2.0 l o mocy 175 KM. Warte uwagi są również topowe V-szóstki - 2.8 Turbo (230-250 KM) oraz 3.2 l rozwijające 211 KM. Niestety, w ich przypadku koszty serwisowania i utrzymania będą zauważalnie wyższe. Jedynym silnikiem benzynowym, który należy bezwzględnie odrzucić, jest wersja 2.2 l 155 KM z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Dużo pali i ma awaryjny łańcuch rozrządu.

d20m0or

Nieco gorzej sprawy się mają z jednostkami wysokoprężnymi. Wart uwagi jest tylko silnik 1.9 CDTI o mocy 120 lub 150 KM, choć i on nie jest bez wad. Szwankuje w nim przepływomierz i zawór EGR, a także trafić możemy na wersję z filtrem cząsteczek stałych. W opinii mechaników bardziej trwała jest słabsza wersja. Na rynku znajdziemy także 1.9 CDTI o mocy 100 KM (zbyt słabe) oraz przestarzałe jednostki 2.0 DTI (100 KM) i 2.2 DTI (125 KM). Pamiętają one jeszcze czasy Vectry B, co oznacza niską kulturę pracy (zasilanie pompą wtryskową), dość duże zużycie paliwa i spore przebiegi (oferowano je tylko na początku produkcji Signum).

 (fot. zdjęcie producenta)
((fot. zdjęcie producenta))

Kuszący może wydawać się 3-litrowy diesel V6 o mocy 177 lub 184 KM. Niestety, lubi on „brać” olej, a przy przebiegach powyżej 150 000 km (czyli obecnie w każdym obecnym na rynku egzemplarzu) pojawiają się problemy z tulejami cylindrów i ubywania chłodziwa, co prowadzi do zatarcia silnika.

Z pozostałych usterek trzeba wymienić szybko zużywające się wahacze w tylnym zawieszeniu (nawet po 60 000 km) oraz wybijające się łączniki stabilizatorów i tuleje wahaczy w przednim. Problematyczna jest także elektronika i elektryka - szwankuje panel klimatyzacji, przestaje działać radio, pojawiają się fałszywe komunikaty o usterkach i rozładowuje się akumulator. Często matowieją też klosze lamp.

d20m0or

W ogólnym rozrachunku Opel Signum jest samochodem wartym polecenia… tylko trudno powiedzieć komu. Wielki, czteroosobowy hatchback z małym bagażnikiem to dość specyficzna propozycja. Tak jak pisaliśmy wcześniej, to auto dla osób, które chcą kupić kompakt, ale „na bogato”. Signum zapewni im przestrzeń, wyposażenie i charakterystyczną sylwetkę. Pamiętajcie tylko, że to auto klasy średniej, a więc droższe w utrzymaniu, niż kompakt.

tw/ll/moto.wp.pl

7 powodów, dla których wciąż warto kupować klasyczne nawigacje

d20m0or

Podziel się opinią

Share
d20m0or
d20m0or