Trwa ładowanie...

Kolejny dzień w motoryzacyjnym raju

Kolejny dzień w motoryzacyjnym rajuŹródło: Piotr Mokwiński, fot: Piotr Mokwiński
d12cxjl
d12cxjl

Genewskie targi nie zwalniają tempa. Kolejny dzień samochodowej wystawy spotkał się z podobną frekwencją, jak pierwszy i trudno było się dostać do niektórych wystawców. Zwłaszcza marki premium przeżywają istne oblężenie. Nic dziwnego, do samochodów wręcz ustawiają się kolejki Azjatów z miarkami i notesami.

Mercedes, Audi i BMW były wyjątkowo oblegane, ale nie ma się czemu dziwić. Premiera najnowszego kompaktu producenta ze Stuttgartu wywołała sensację. Niewielki, niemiecki pojazd wygląda bardzo drapieżnie i mocno odbiega od wcześniejszych generacji. Podobnie miała się rzecz z Audi A3. Wczoraj nie było możliwości kontaktu z tym autem, gdyż nieugięci Azjaci badali go z każdej strony. Są oni niecodziennym dla Europejczyków zjawiskiem z uwagi na wnikliwość czynionych obserwacji. Dotykają wszelkich elementów zewnętrznych, sprawdzają niedostępne i nieistotne dla większości dziennikarzy zakamarki, a po wejściu do środka, uważnie przyglądają się każdemu z przycisków i materiałom wykończeniowym. Niewykluczone, że niektórzy z nich, po przeprowadzonej analizie, wysyłają pełną dokumentację fotograficzno-opisową do chińskiej fabryki, której inżynierowie zaczynają wdrażać podobne rozwiązania w swoich samochodach.

Jednak Azjaci to nie wszystko. Motoryzacyjne święto gromadzi cały przekrój ludzi, zainteresowanych mechaniką pojazdową. Przez cztery dni prasowe, przewijają się tysiące dziennikarzy z przeróżnych mediów. Widać, komu zależy na czasie, a kto dopiero po zakończonych targach usiądzie przed komputerem w celu zdania relacji. Dość spora grupa przebija się przez tłum z I-Padami... robiąc zdjęcia, aby po chwili zredagować tekst i wysłać go do macierzystej redakcji, lub wstawić wprost na internetową witrynę. To zaprawieni w boju weterani, walczący o każdy centymetr przeznaczonej dla fotografów przestrzeni. Niestety, w takim przypadku czasem brakuje czasu na pracę nad jakością materiałów.

Uwagę zwracają także operatorzy, przeciskający się z wielkimi kamerami. Telewizyjne sprawozdania emitowane są często tego samego dnia, więc można spotkać ich wszędzie. Łatwo zaobserwować, że odgrywają ważną rolę dla hostess, które wdzięczą się jak mogą, aby tylko złapało ich oko kamery. Podobnie wygląda sytuacja z fotografami z zawieszonymi na szyi, dwoma aparatami, z krótkim i długim obiektywem. Oni też stanowią łakomy kąsek dla uroczych dziewczyn. Pewnie, w ich mniemaniu - im dłuższa "lufa" - tym większa redakcja i potencjalna szansa na zaistnienie w ważnym dla danego kraju tytule. I zwykle tak jest.

Kobiety od zawsze stanowiły integralny element w procesie zdobywania świata, o czym przekonani są marketingowcy, ściągający uwagę dziennikarzy do swoich stoisk. Premierze nowych modeli często towarzyszy kuszący układ choreograficzny, przygotowany przez wyjątkowej urody dziewczyny, które wiją się dookoła samochodów w blasku fleszy, a zdjęcia szybko wędrują do kolejnych wydawnictw. Równie ważną funkcję pełni też oświetlenie. Tysiące reflektorów z daleka informują, że "na naszej wystawie znajdziecie najciekawsze samochody". Zderzenie z rzeczywistością często bywa jednak brutalne i okazuje się, że świetlne wabiki stanowią jedyną atrakcję u danego wystawcy.

d12cxjl

Poznawanie technologicznych nowinek to nie wszystko. Odwiedzający wystawę mogą też solidnie się najeść. Każdy z producentów przygotował syty poczęstunek, wykorzystujący regionalne smakołyki. Japończycy lubują się w sushi, natomiast Niemcy w typowej dla ich kuchni kiełbasie. Miłośnicy fast-foodów mają również kilka alternatyw w postaci kawiarenek i budek, zlokalizowanych na terenie całej hali. Hamburgery, kanapki, słodycze i egzotyczne przekąski o przedziwnych kształtach spotykają się z ogromnym zainteresowaniem.

Z targów warto wyjść z jakimś gadżetem. Jeżeli nie odpowiadają nam materiały prasowe poszczególnych wystawców, umieszczone zazwyczaj na przenośnych nośnikach pamięci, istnieje szansa kupna rozmaitych pamiątek w postaci breloczków, plastikowych, metalowych, bądź drewnianych modeli samochodów, bawełnianych koszulek, kurtek, a nawet zimowych płaszczy. Niestety, ich ceny są abstrakcyjnie wysokie, ale czego się nie robi dla ukochanej marki…

(fot. Piotr Mokwiński )
Źródło: (fot. Piotr Mokwiński )

Drugi dzień toczy się w bardzo szybkim tempie. Trudno złapać czasem głębszy oddech, bo imponująca wielkość hali i mnogość stłoczonych w niej, przeróżnych samochodów, pozwala się całkowicie zatracić w tym motoryzacyjnym szale. Jeśli macie czas w weekend i wolnych kilkaset złotych w kieszeni, wsiadajcie w samolot i przylatujcie do Genewy. Dla prawdziwych maniaków motoryzacji to największe święto!

Piotr Mokwiński

d12cxjl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d12cxjl
Więcej tematów