Trwa ładowanie...
d24x9p7

Zdjęcia za czerwone światło: nowa broń ITD

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdjęcia za czerwone światło: nowa broń ITD
(dailymotion.com)
d24x9p7

Polscy kierowcy mają skłonność do nagminnego przekraczania dozwolonej prędkości i nikłego poszanowania dla innych przepisów. Wkrótce może się to zmienić. Inspekcja Transportu Drogowego przygotowuje nową broń. Będzie ona wycelowana w tych, którzy przejeżdżają przez skrzyżowania na czerwonym świetle.

Idą ciężkie czasy dla tych, którzy za nic mają przepisy ruchu drogowego. Na straży prawa stoi nie tylko policja, ale też ITD, a arsenał tej niezbyt lubianej przez kierowców służby niebawem istotnie się wzbogaci. - Obecnie mamy trzysta fotoradarów pracujących przez całą dobę, każdego dnia w roku w oznakowanych na żółto masztach - mówi Łukasz Majchrzak, rzecznik prasowy systemu CANARD. - Do końca 2015 roku na drogach pojawi się jeszcze sto nowych fotoradarów, 29 zestawów do odcinkowego pomiaru prędkości oraz 20 służących do rejestrowania osób wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle, które zostaną zainstalowane na drogach krajowych - dodaje Majchrzak. Te ostatnie mogą budzić spore kontrowersje. Zmotoryzowani obawiają się, że mandaty dostaną niewinni.

Zestaw, o którym mowa, zsynchronizowany jest z ulicznymi światłami i składa się z czujników oraz dwóch kamer. Są one zamontowane przed skrzyżowaniem i za nim. Jeśli kierowca wjedzie za sygnalizację mimo zapalenia się czerwonego światła, jedna z kamer wykonuje mu zdjęcie z tyłu, a druga z przodu. W ten sposób ITD uzyska materiał dowodowy nie pozostawiający wątpliwości. Pozostaje jednak pytanie: czy zawsze będzie to wina kierowcy?

Trudno pochwalić zmotoryzowanego, który rozmyślnie wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Może się jednak zdarzyć, że do takiego wykroczenia dojdzie mimo dobrej woli kierowcy chcącego przestrzegać przepisów. Wiele zależy tu od tego, jak zaprogramowana jest sygnalizacja. Ani w Kodeksie Drogowym, ani w Rozporządzeniu Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych nie został zdefiniowany minimalny czas emitowania żółtego światła. Jak mówi drugi z wymienionych dokumentów, oznacza ono, że „za chwilę” zapali się światło czerwone. Może to być jednak zarówno pięć sekund jak i dwie. W tym drugim przypadku dla niektórych kierowców mogłoby okazać się to czasem zbyt krótkim. Należy przecież wziąć pod uwagę, że od zapalenia się żółtego sygnału do reakcji kierowcy upływa sekunda. Dodatkowo kierujący musi jeszcze oszacować, czy jest w stanie zatrzymać się przed skrzyżowaniem i czy będzie to manewr bezpieczny. Jeśli bezpośrednio za nami jedzie rozpędzona
ciężarówka, wielu kierowców wybierze możliwe wjechanie na czerwonym świetle niż całkiem realne ryzyko zostania staranowanym przez wielotonowy pojazd.

Wydaje się, że najrozsądniejszym wyjściem z sytuacji byłoby zastosowanie zielonego, pulsującego sygnału poprzedzającego zapalenie się żółtego światła lub umieszczenie obok sygnalizacji liczników odmierzających czas pozostały do zmiany światła. Niestety takie rozwiązanie wyklucza obowiązujące w Polsce prawo. Stanowi ono, że obok świateł można stosować jedynie znaki i sygnały drogowe określone w odpowiednich dokumentach. Zegara w nich nie przewidziano. Co prawda liczniki czasu testowane były w kilku miastach, m.in. w Krakowie, Toruniu, Wrocławiu czy Opolu, jednak po etapie testów urządzenia, zgodnie z prawem, zniknęły. Czy warto wprowadzić w Polsce liczniki?

d24x9p7

Inne porady Kancelarii Prawnej Adwokaci i Radcowie Prawni, www.kancelarie.krakow.pl: Jak odliczyć VAT za samochó w firmie?

 (fot. Saferoad/Sensys)

Badania, na które powołują się entuzjaści tego typu rozwiązania, wskazują, iż w wielu krajach UE przejezdność dróg w wyniku ich wprowadzenia zwiększyła się o ponad 10 proc. Dzięki odliczaniu czasu na sygnalizatorze do zgaśnięcia czerwonego światła kierowcy mogą odpowiednio wcześniej się przygotować i ruszyć natychmiast, gdy zapali się zielone. Skrzyżowania nie są więc niepotrzebnie tamowane, co naturalnie wiąże się z odczuwanym przez kierowców zdecydowanie większym komfortem jazdy. Dzięki zastosowaniu odliczania czasowego na skrzyżowaniach użytkownicy dróg mają możliwość zobaczenia już z daleka informacji o planowanej zmianie światła. To powoduje, że kierujący mając świadomość, że nie zdążą przejechać przez skrzyżowanie na zielonym, rozpoczynają hamowanie odpowiednio wcześniej. Jest to szczególnie ważne dla kierowców tirów, którzy nie są w stanie zatrzymać pojazdu tak szybko
jak użytkownicy osobówek. Liczniki ograniczają ponadto blokowanie skrzyżowań przez pojazdy, które nie mogą go opuścić. Jeśli kierujący widzi, że zjazd ze skrzyżowania jest niemożliwy, a zielone światło niebawem zgaśnie, najczęściej powstrzymuje się od wjazdu w obszar skrzyżowania.

Liczniki czasu na skrzyżowaniach mają też swoich przeciwników. Ci twierdzą, że informacje o poprawie przepustowości skrzyżowań z takimi urządzeniami nie są poparte wiarygodnymi badaniami. Według nich reakcje kierowców np. na informację, że do zapalenia światła zielonego pozostaje 100 s, mogą być różnorodne. Dla niektórych będzie to sygnał, że można jeszcze wykonać rozmowę przez telefon komórkowy, dla innych powód do wjeżdżania na skrzyżowanie przy świetle czerwonym, „bo nie mogę tak długo czekać”. Ponadto ich zdaniem wyświetlanie czasu pozostającego do zakończenia światła zielonego może powodować u wielu kierowców reakcję przyspieszenia i przejazd przez skrzyżowanie co prawda jeszcze na zielonym, ale z o wiele za wysoką prędkością. Instruktorzy jazdy argumentują natomiast, iż dodatkowe oznakowanie może rozproszyć kursantów i młodych kierowców. Odliczany na zegarze czas może ich dodatkowo stresować, gdyż w razie minimalnego spóźnienia będą się musieli liczyć z popędzaniem, trąbieniem i innymi
nieprzyjemnościami.

Zwolennicy liczników czasu przy sygnalizacjach i ich przeciwnicy mają poważne argumenty na obronę swoich racji. Wiele wskazuje na to, że resort transportu weźmie stronę tych drugich. Dla rządzących oznacza to przecież brak dodatkowych wydatków. Jeśli jednak władza chce rozliczać kierowców z przestrzegania wskazań sygnalizacji, powinna zadbać o standaryzację ich działania. W tej kwestii podstawowym krokiem powinno być chociażby określenie minimalnego czasu emisji żółtego światła. W przeciwnym razie wprowadzenie urządzeń rejestrujących wjazd na czerwonym z pewnością wzbudzi falę krytyki kierowców uważających, ze to po prostu kolejne maszynki do zarabiania na zmotoryzowanych.

Źródło: Kancelaria Prawna Adwokaci i Radcowie Prawni
tb, moto.wp.pl

Inne porady Kancelarii Prawnej Adwokaci i Radcowie Prawni, www.kancelarie.krakow.pl: Jak odliczyć VAT za samochó w firmie?

d24x9p7

Podziel się opinią

Share

d24x9p7

d24x9p7