Trwa ładowanie...
d2qxx9o

Samochodem bez prawa jazdy, ale za to z rodzicem. Nowy pomysł Ministerstwa Infrastruktury

Zaliczenie egzaminu na prawo jazdy nie jest łatwe. Rząd chce więc umożliwić jazdę z rodzicem po zakończeniu kursu praktycznego. Podobne systemy od lat działają w innych państwach, ale czy w Polsce to dobry pomysł? Ekspert, z którymi rozmawialiśmy, jest mu zdecydowanie przeciwny.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Obecnie za jazdę samochodem bez prawa jazdy grozi do 5 tys. zł grzywny. Nie ma znaczenia, kto siedzi na fotelu pasażera
Obecnie za jazdę samochodem bez prawa jazdy grozi do 5 tys. zł grzywny. Nie ma znaczenia, kto siedzi na fotelu pasażera (East News, Fot: Piotr Kamionka/REPORTER)
d2qxx9o

Rewolucja na ulicach

W warszawskim WORD-zie w 2016 r. aż 66 proc. kandydatów na kierowców kończyło praktyczną część egzaminu porażką. To oznacza, że niełatwo uzyskać w Polsce prawo jazdy. Nowy pomysł na ułatwienie tego zadania ma Ministerstwo Infrastruktury. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", resort zamierza wprowadzić przepis, który pozwoli na jazdę samochodem po zaliczeniu 30 godzin za kierownicą z instruktorem ośrodka szkolenia kierowców.

Taka osoba będzie mogła poruszać się po wszystkich drogach z wyłączeniem autostrad i tras ekspresowych. Samochód nie będzie musiał mieć dodatkowych pedałów, ale już trzeba będzie wyposażyć go w drugą parę lusterek, dzięki którym osoba na fotelu pasażera będzie widziała, co dzieje się za pojazdem. Młody kierowca będzie mógł jeździć wyłącznie pod okiem matki, ojca lub prawnego opiekuna. Na razie nie wiadomo, jak długą będzie można jeździć w ten sposób. Prawdopodobnie będzie to 12 miesięcy lub dwa lata.

d2qxx9o

Czy jesteśmy gotowi?

Podobne rozwiązania od lat z powodzeniem funkcjonują w niektórych państwach. W końcu rodzicom zależy na bezpieczeństwie dzieci, więc podczas takich kontrolowanych jazd będą starali się przekazać młodej osobie odpowiednie zasady. Problem w tym, że wielu polskich kierowców ma stosunkowo niską świadomość na temat reguł rządzących jazdą.

- Rozumiem intencje, natomiast większość kierowców w Polsce nie wie, z jaką prędkością może jechać np. poza obszarem zabudowanym na drodze dwujezdniowej. Jaki wzór dadzą dziecku na takich lekcjach? - mówi Wirtualnej Polsce Sylwester Pawłowski z projektu edukacyjnego Świadomy Kierowca. - W ostatnich latach w naszych szkoleniach wzięło udział ponad 65 tys. kierowców. Część z nich poprzedzona jest samooceną kierowców, biorących w nich udział. W skali od 1 do 7 zwykle określają oni swoją wiedzę i umiejętności na prawie 6. Podczas szkoleń okazuje się, że 95 proc. z nich nie zna podstawowych limitów prędkości na naszych drogach. Dodatkowo, przez kilkanaście lat rodzice mieli okazję, aby swoją postawą za kierownicą dawać wzór swoim dzieciom. Wychowywać. Jaki to jest wzór? każdy widzi na co dzień. Osoby, które nie mają odpowiedniej wiedzy, prawidłowych nawyków, nie będą mogły nauczyć nikogo jak dobrze jeździć. Utrwalą tylko patologiczne zachowania.

Przeceniamy swoje umiejętności za kółkiem i słabo znamy przepisy. To oczywiście nie tylko wina samych Polaków, ale w dużej mierze mało doskonałego systemu szkoleń, jaki funkcjonował u nas przez lata. Kierowcy nagminnie rezygnują z zatrzymywania się podczas korzystania z zielonej strzałki czy bez skrępowania wyprzedzają na przejściach dla pieszych wytyczonych przez ulice o dwóch lub trzech pasach ruchu.

d2qxx9o

Przeciwko nam świadczy też statystyka wypadków. Pod tym względem jesteśmy w ogonie Unii Europejskiej. Choć część winy za taki stan rzeczy spada na niedoskonałą infrastrukturę i sprzestarzałe samochody, jakimi się poruszamy, to przykłady państw takich jak Czechy czy Węgry pokazują, że wiele zależy też od samych kierowców

Na razie Ministerstwo Infrastruktury nie przedstawiło projektu zmian prawnych, które miałyby wprowadzić nowe zasady. To jeden z rozważanych przez resort pomysłów. Jeśli będzie miał wejść w życie, trzeba będzie uściślić kwestię oznakowania samochodu, w którym jechała będzie osoba prowadząca pod nadzorem – choćby za sprawą zielonego listka, który niedługo ma być obowiązkowy przez osiem miesięcy po zdaniu egzaminu na prawo jazdy. Pozostaje też kwestia selekcji potencjalnych opiekunów młodego kierowcy? Czy nastolatka powinna na przykład szkolić osoba, która balansuje na granicy utraty prawa jazdy z powodu liczby punktów karnych? Na te pytania muszą odpowiedzieć politycy.

d2qxx9o

Podziel się opinią

Share
d2qxx9o
d2qxx9o