Kiedy sprawa nieco przycichła Land Rovery wyjechały spod strzech. Szef MON, Tomasz Siemoniak, zadecydował. Auta trafią "do dowódców jednostek liniowych". A dokładniej do jednostek m.in. w Żaganiu, Krakowie, Gdyni, Tomaszowie Mazowieckim i Poznaniu. Kluczowe jest tu słowo dowódców. Zwykli żołnierze będą jeździć "nieco" słabszymi, choć niewiele tańszymi autami. Okazuje się, że popularnym samochodem wśród naszych mundurowych jest... Tarpan, a raczej jego wojskowe wcielenie, czyli Honker. Tylko w tym roku Inspektorat Uzbrojenia zamówił dla polskich żołnierzy 45 takich samochodów, płacąc 140 tys. zł. za każdy. Cóż, trzeba wspierać rodzimą produkcję za wszelką cenę.