Trwa ładowanie...

Ministerstwo nie pozwoli na wyprzedzanie rowerzystów na podwójnej ciągłej. Pokazuje jednak, jak obejść przepis

Natknięcie się na rowerzystę na drodze z podwójną linią ciągłą oznacza dla kierowcy kłopot. Albo spowoduje on zator, albo złamie prawo. Ministerstwo nie zmieni przepisów, by umożliwić legalne wyprzedzanie w takim miejscu jednośladów, ale pokazuje, jak rozwiązać sytuację, używając "kruczka prawnego".

Ministerstwo nie pozwoli na wyprzedzanie rowerzystów na podwójnej ciągłej. Pokazuje jednak, jak obejść przepisŹródło: East News, fot: JACEK BORON/REPORTER
d29k6pd
d29k6pd

Kłopotliwa podwójna ciągła

Sytuacja kierowcy, który, jadąc zwykłą "krajówką" z podwójną linią ciągłą oddzielającą pasy, dogoni korzystającego z drogi rowerzystę, nie jest do pozazdroszczenia. Szanse na legalne wyprzedzenie jednośladu są niewielkie. Wiele tras krajowych to drogi klasy G, a te zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem powinny mieć pasy o szerokości 3,5 m. Samochód z lusterkami zajmuje 2 m, a rowerzysta zwykle więcej niż 50 cm. Jeśli zmotoryzowany chce zachować się zgodnie z przepisami, powinien wyprzedzić rowerzystę z zachowaniem odstępu wynoszącego przynajmniej metr. Gdy dodamy tę wartość do ponad 2,5 m szerokości zajmowanej w sumie przez auto i rowerzystę, okaże się, że droga jest za wąska.

Wyprzedzenie rowerzysty bez przewidzianego przepisami odstępu wynoszącego przynajmniej metr jest zagrożone mandatem w wysokości 300 zł. Za wyprzedzanie z najechaniem na podwójną ciągłą linię na jezdni zapłacimy zaś 200 zł, a ponadto otrzymamy 5 pkt. karnych.

Jeśli chcemy zachować się zgodnie z przepisami, w takiej sytuacji zrezygnujemy z wyprzedzania. Manewr trzeba wówczas odłożyć do momentu napotkania linii przerywanej. W praktyce na niektórych drogach może to oznaczać nawet kilka kilometrów jazdy za rowerzystą, bo jak przyznaje policja, nie ma znaczenia to, jak długa jest "podwójna ciągła". Prawo zakazuje jej przekraczania i kropka. Długa jazda samochodem za rowerzystą w praktyce szybko powoduje powstanie zatoru i tylko kwestią czasu jest, kiedy pierwszy ze zmotoryzowanych jadących za poruszającym się zgodnie z prawem kierowcą nie wytrzyma napięcia i sfrustrowany rozpocznie wyprzedzanie. Tyle, że będzie musiał wyprzedzić przynajmniej dwa pojazdy, a to zwiększy zagrożenie.

Sytuacja wydaje się nierozwiązywalna. Dlatego poseł Ryszard Gall w swojej interpelacji zapytał ministra infrastruktury, czy zamierza zmienić przepisy tak, by pozwalały one na wyprzedzenie samochodem rowerzysty mimo obecności podwójnej ciągłej linii na jezdni. Resort właśnie odpowiedział.

d29k6pd

Obejście zamiast zmian

Z pisma Marka Chodkiewicza, podsekretarza stanu Ministerstwa Infrastruktury, wynika, że resort nie planuje zmian w przepisach. "Wprowadzenie możliwości wyprzedzania rowerzystów na tak oznakowanym odcinku drogi, skutkującej najechaniem pojazdu wyprzedzającego na linię P-4 (podwójną ciągłą - przyp. red.) lub jej przekroczeniem w ocenie resortu infrastruktury mogłoby skutkować kolejnymi wnioskami o rozszerzenie tej możliwości także na inne przypadki (np. możliwość omijania autobusu korzystającego z przystanku wyznaczonego na jezdni linią przystankową P-17, wzdłuż linii P-4), co w konsekwencji mogłoby prowadzić do deprecjacji znaku poziomego P-4" - czytamy w odpowiedzi.

Nie oznacza to jednak, że nic nie da się zrobić. Jak zauważa Marek Chodkiewicz, można zmienić oznakowanie dróg. Nie chodzi tu o rezygnację z podwójnej ciągłej linii rozdzielającej pasy ruchu, a po prostu o zastąpienie jej mniej restrykcyjnym oznakowaniem tam, gdzie nie jest ona bezwzględnie potrzebna. Jak informuje ministerstwo, zamiast podwójnej ciągłej linii (P4) można zastosować znak pionowy "zakaz wyprzedzania" (B-25) oraz linię przerywaną (P-1). W takim układzie znak będzie zakazywał wyprzedzania wszystkich silnikowych pojazdów wielośladowych, a przerywana linia umożliwi wyprzedzenie rowerzysty z zachowaniem odpowiedniego odstępu.

Rozwiązanie podpowiedziane przez ministerstwo jest ciekawe, ale jest trudne w zastosowaniu i moim zdaniem w efekcie narobiłoby więcej szkód niż proponowane przez posła uchylenie zakazu najechania na podwójną linię ciągłą podczas wyprzedzania rowerzysty. W świadomości wielu polskich kierowców ciągła linia jest tak mocno powiązana z wyrażonym pionowym znakiem zakazem wyprzedzania, że w zasadzie żaden z tych elementów nie może występować rozdzielnie.

Powszechne stosowanie przerywanej linii za znakiem zakazu wyprzedzania mogłoby wprowadzać kierowców w fałszywe przekonanie, że znak przestał już obowiązywać. To z kolei zachęcałoby ich do podjęcia manewru wyprzedzania innego samochodu w miejscu, w którym zdecydowanie nie powinno się tego robić. Wygląda więc na to, że wszystko pozostanie po staremu, a kierowcy będą wyprzedzać rowerzystów przekraczając "podwójną ciągłą" - przynajmniej kiedy policja nie widzi.

d29k6pd
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d29k6pd
Więcej tematów