Kolejny prawny bubel opuścił Sejm. Zniżki na ekologiczne samochody są śmiesznie niskie

Bez prac w podkomisjach i pomimo sprzeciwu ekspertów - ustawa o elektromobilności już trafiła do Senatu. Pośpiech godny pozazdroszczenia wynika z kar, jakie mogą zostać nałożone na Polskę, jeśli dalej będziemy opóźniać wprowadzenie ekologicznych przepisów. Sprawdzamy, ile można zyskać na nowym prawie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ładujący się samochód to rzadki widok. Nic nie wskazuje na to, że sytuacja ulegnie gwałtownej zmianie
Ładujący się samochód to rzadki widok. Nic nie wskazuje na to, że sytuacja ulegnie gwałtownej zmianie (Materiały prasowe)
WP

Przepisy, które zostały zaakceptowane przez Sejm w trybie ekspresowym, zwolnią z podatku akcyzowego samochody elektryczne oraz hybrydy ładowane z gniazdka (nazwane plug-in). Zespół Doradców Gospodarczych TOR, jak i wielu producentów, nie jest w stanie zrozumieć wyłączenia spod nowych przepisów tradycyjnych, "zwykłych" samochodów hybrydowych.

Jednak to nie hybrydy liczą się teraz najbardziej. Na zwołanie podkomisji nie ma po prostu czasu. Władze muszą pospieszyć się z wprowadzeniem przepisów o elektromobilności w życie. W teorii miały na to czas do 2016 roku, w praktyce od 1 lutego 2018 roku Polska może zostać ukarana za opieszałość. Płacić będziemy za każdy dzień zwłoki. Ile? O tym zdecyduje Komisja Europejska.

Ile można oszczędzić na elektryku?

WP

Ustawa o elektromobilności do 1 stycznia 2021 roku ma zapewniać niższe ceny wybranych samochodów. Wszystko dzięki zrezygnowaniu z doliczania do finalnej kwoty obowiązkowej akcyzy. Ile można zyskać dzięki ekspresowo opracowanym przepisom? Zbyt mało, gdy kupujemy samochód tańszy. Zdumiewająco dużo, gdy chcemy jeździć autem luksusowym.

Nissan Leaf będzie tańszy o 4049 zł Materiały prasowe
Podziel się
WP

Akcyza na samochody elektryczne wynosi 3,1 proc., czyli tyle co na auta z silnikami o pojemności do 2,0 l. Zerknijmy więc na niezbyt szeroką ofertę "elektryków" w Polsce. Renault Zoe wyceniono na minimum 121 900 zł, a najpopularniejszego na świecie Nissana Leafa na 139 000 zł. To oznacza, że po wprowadzeniu przepisów będą one tańsze o odpowiednio 3666 i 4049 zł. Okazja? Biarąc pod uwagę wysokie ceny tych aut, raczej wątpliwa.

Sytuacja prezentuje się bardzo podobnie w przypadku droższego Hyundaia Ioniqa (149 900 zł, oszczędzimy 4367 zł) czy w pełni elektrycznego Volkswagena e-Golfa (od 164 890 zł, w kieszeni zostaje 4803 zł). Podobna stawka akcyzy dotknie zdecydowaną większość aut plug-in, bowiem pod maską znajdziemy tam dwulitrowe silniki. Niezależnie czy jest to małe auto do miasta czy spory SUV pokroju Volvo XC90 T8 (od 351 600 zł, wydamy więc 10 241 zł mniej).

Na Audi Q7 e-tron zaoszczędzimy 63 469 zł Materiały prasowe
Podziel się
WP

Sytuacja ma się nieco inaczej, gdy sięgniemy do pojazdów plug-in z silnikami spalinowymi o pojemności większej niż dwa litry. Wówczas stawka akcyzy to 18,6 proc., a oszczędności nagle stają się nieco bardziej kuszące. Audi Q7 e-tron ma trzylitrowy silnik Diesla i kosztuje 404 700 zł. Jeśli odliczymy akcyzę, Audi będzie dostępne od 341 231 zł. Hybrydowe Porsche Panamera wycenione jest na blisko pół miliona złotych. Kupując je oszczędzimy zatem prawie 80 tys. zł. Czym droższe i bardziej paliwożerne auto, tym większe wsparcie państwa. Próżno szukać więc logiki w nowej ustawie.

Nie jest to obraz pomocy na jaką liczyliśmy. Warto zwrócić uwagę na najlepszych, czyli Norwegię. W 2010 roku na drogach tego kraju było zaledwie 3,3 tys. aut elektrycznych. W ciągu pięciu lat udało się sprzedać 70 tys. e-pojazdów. W 2017 roku "elektryki" i hybrydy stanowiły już ponad połowę wszystkich nowozarejestrowanych aut. Jak tego dokonano? Wystarczył jeden prosty sposób – zniesienie podatku VAT wynoszącego tam aż 25 proc. Do tego doszły zwolnienia też z innych opłat i ułatwienia dla pojazdów elektrycznych. Dzięki temu samochody elektryczne kosztują tyle samo co spalinowe, a korzystanie z nich wiąże się z wieloma przywilejami.

Nawet jeśli polskie zachęty nie są wystarczająco wysokie, to i tak stoją pod znakiem zapytania. Jak twierdzą przedstawiciele Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, polski rząd zawiesił na razie wejście w życie zwolnień z akcyzy, tłumacząc to blokadą z Komisji Europejskiej. Ten organ musi jeszcze określić, czy zwolnienie z tego podatku nie jest niedozwoloną pomocą publiczną. Na oszczędności rzędu kilku tys. zł. przyjdzie nam jeszcze poczekać.

WP
Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP