Qaqwqwrqw

Ford S-Max 2.0 TDCi: van z namiastką sportu

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ford S-Max - test vana
Ford S-Max - test vana (Piotr Mokwiński)
Qaqwqwrqw

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób oraz atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie niezależne końcówki układu wydechowego.

Wewnątrz nie znajdziemy już tylu emocji. Przedział pasażerski uszyto na potrzeby pięciu rosłych osobników, dla których przygotowano niezależne fotele z wszechstronną regulacją. Położenie tych z przodu można opcjonalnie ustawiać elektrycznie i wprowadzić do pamięci preferowaną pozycję. Z tyłu natomiast da się każde z siedzisk przesuwać i ustawiać nachylenie oparcia. W 5-osobowej konfiguracji mamy do dyspozycji aż 700 litrów pojemności bagażnika.

Qaqwqwrqw

Wystarczy jednak złożyć drugi rząd, aby uczynić z Forda kompaktową bagażówkę. 2020 litrów z powodzeniem wystarczy na przewiezienie lodówki, szafy, czy też kompletu mebli ogrodowych. Jeśli zdecydujemy się na maksymalne wykorzystanie potencjału osobowego, w kufrze zmieścimy zaledwie 285 litrów. Na dodatkowych dwóch miejscach chowanych w podłodze usiądą wygodnie osoby o wzroście do 165 centymetrów. Dostęp do ostatniego rzędu będzie wymagać odrobinę sprawności fizycznej.

Wygląd deski rozdzielczej jest spójny z nową linią modelową Forda. Projekt kokpitu mocno nawiązuje do Mondeo i Galaxy. To akurat cieszy, bo niewiele można zarzucić ergonomii, a menu komputera pokładowego i systemu multimedialnego przetłumaczono na język polski. Multimedialna stacja Sync2 została połączona z nagłośnieniem Sony, nawigacją, kamerą cofania i możliwością sterowania poprzez komendy głosowe. Działa nieźle, a jej szata graficzna nie pozostawia wiele do życzenia. Interfejs jest dość przejrzysty, dzięki temu dotarcie do pożądanych funkcji nie zajmie zbyt dużo czasu. Jakość materiałów wykończeniowych to także mocny punkt testowanego vana. Większość tworzyw jest miękka, a całość solidnie spasowana.

Qaqwqwrqw
Ford S-Max Ford S-Max - test vana (fot. Piotr Mokwiński)
Podziel się

Niektórym użytkownikom może się nie spodobać natomiast Convers+. To ekran przed oczami kierowcy łączący analogowe zegary z dwoma cyfrowymi wyświetlaczami. Znajdziemy tam rozbudowany komputer informujący o aktualnych parametrach jazdy, a także zawiadujący elektronicznymi asystentami wspomagającymi prowadzenie auta. Z tej pozycji wyłączymy monitorowanie martwego pola, system utrzymujący pojazd w pasie ruchu i radar wykrywający przeszkody na drodze. Dziesiątki konfiguracji, sporo zakładek i kolejnych podfolderów. Niełatwo się w tym wszystkim połapać.

Pierwsza generacja S-Maxa prowadziła się bardzo dobrze. Nie inaczej jest w przypadku drugiego wcielenia, którego układ jezdny zestrojono w taki sposób, aby dawał sporo frajdy podczas codziennej eksploatacji. Względem poprzednika, w czasie jazdy zaznamy nieco więcej komfortu i równie dużo pewności w zakrętach. Układ kierowniczy stosunkowo wiernie informuje o aktualnym położeniu kół, a auto bez większego sprzeciwu pokonuje ostre zakręty. Jak na sporych rozmiarów vana z napędem na przednią oś, nietrudno poruszać się nim w mieście i lawirować po zatłoczonych parkingach. Z pomocą przychodzi szereg czujników i kamera. Dobre noty należy też przyznać wyciszeniu kabiny. Przy wysokich prędkościach autostradowych wewnątrz panuje przyjemna cisza.

Ford S-Max Ford S-Max - test vana (fot. Piotr Mokwiński)
Podziel się
Qaqwqwrqw

Pod maską testowanego przez nas egzemplarza zamontowano dwulitrowego diesla sprzężonego z dwustopniową przekładnią automatyczną. 180 koni mechanicznych i 400 Nm pozwala rozpędzić blisko 1700 kg masy własnej w 9,5 sekundy do setki. Wskazówka prędkościomierza kończy pracę na 211 km/h. Automat działa sprawnie, odpowiednio dobierając przełożenia do aktualnej sytuacji. Gdy trzeba, szybko zredukuje biegi, a przy leniwej jeździe już przy 50 km/h wrzuci szóstkę.

Inżynierowie Forda znów udowodnili, że nie trzeba rezygnować z praktyczności, aby dodać nieco dynamiki do rodzinnego auta. S-Max przekonuje przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem, dobrymi właściwościami jezdnymi i długą listą dodatkowych opcji. Niestety, zaznaczenie w konfiguratorze zbyt wielu pozycji wywinduje finalną cenę powyżej 200 tysięcy złotych. Bogato wyposażone Titanium kosztuje 149 500 złotych, oferując już w standardzie sporo udogodnień.

*Zamów opony letnie z montażem w warsztacie! *

Qaqwqwrqw

" Ford S-Max 2.0 TDCi " - DANE TECHNICZNE

Typ silnika "R4, turbodiesel"
Pojemność silnika cm3 "1 997"
Moc KM / przy obr./min "180 / 3 500"
Maksymalny moment obrotowy Nm / przy obr./min. "400 / 2 000 – 2 500"
Skrzynia biegów "automatyczna, 6-stopniowa"
Prędkość maksymalna km/h "211"
Przyspieszenie (0-100 km/h) s "9,5"
Zużycie paliwa:
Dane producenta (miasto/trasa/średnie) " 6,7 / 4,9 / 5,4"
Dane z testu (miasto/trasa/średnie) " 9,4 / 6,8 / 8,3"
Pojemność bagażnika min./max. / l " 285 / 700 / 2 020"
Wymiary (dł./szer./wys.) mm "4 796 / 1 916 / 1 655"
Cena wersji podstawowej w zł "149 500"
Cena testowanego modelu w zł "187 650"
Plusy null
Minusy null
Polub WP Moto
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw