Ford S-Max 2.0 TDCi

None

1 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

2 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

3 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

4 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

5 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

6 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

7 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

8 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

9 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

10 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

11 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

12 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

13 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

14 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

15 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

16 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

17 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

18 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

19 z 19Van z namiastką sportu

Obraz
© Piotr Mokwiński

Już pierwsza generacja S-Maxa uchodziła za najbardziej sportowe auto w swoim segmencie. Dobre właściwości jezdne szły w parze z mocnymi jednostkami napędowymi, przestronnym i funkcjonalnym wnętrzem mieszczącym 7 osób i atrakcyjnie narysowaną karoserią, która po latach eksploatacji wciąż wygląda dość świeżo. W myśl tej receptury zaprojektowano również następcę. Sprawdzamy wariant ze 180-konnym dieslem w najbogatszej specyfikacji Titanium.

Krótkie zwisy, mocno pochylona szyba, a także wąskie lampy i lotka przytwierdzona do szczytu elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. W ten sposób nadano Fordowi nieco lekkości i jednocześnie pożądanej w tej klasie dynamiki. Na tle Opla Zafiry, czy VW Tourana, S-Max prezentuje się równie atrakcyjnie i oryginalnie, co Renault Espace. Na życzenie klienta, można doposażyć auto w pełni LED-owe reflektory z pulsującymi kierunkowskazami, przyciemnione szyby i 18-calowe obręcze ze stopów lekkich. Całość uzupełnia sporych rozmiarów grill, poprzecznie ustawione tylne klosze zachodzące na błotniki i dwie, niezależne końcówki układu wydechowego.

Wybrane dla Ciebie