WP

Toyota C-HR - pierwsza jazda, pierwsze wrażenia

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Toyota C-HR - pierwsza jazda, pierwsze wrażenia
(fot. Juliusz Szalek/aparat Huawei P9)
WP

*Jest wygodna, dobrze się prowadzi i nieźle wygląda. Toyota C-HR to najodważniejsze auto Toyoty ostatnich dziesięcioleci. Ma skusić nieco młodszych klientów i stać się takim bestsellerem jak Corolla. Czy plan się powiedzie? *

Ocenimy za 50 lat, ale szanse na sukces są murowane. Z jednej strony dlatego, że Toyota jak na razie nie skorzystała wiele z mody na crossovery (prócz RAV4 nie miała takiego auta w ofercie), z drugiej C-HR to naprawdę ciekawy samochód. Jednym będzie się podobał, innym nie, ale obiektywnie rzecz ujmując wygląda nowocześnie. W niektórych miejscach nawet bardzo odważnie.

WP

Ale to nie styliści tak naprawdę decydowali o wyglądzie nowej małej Toyoty, a badania na konsumentach, czyli na nas samych. Udało się z suvami Lexusa? Musi udać się i tutaj. Okazuje się, bowiem, że aż 25 proc. klientów aut tego segmentu przy zakupie auta patrzy przede wszystkim na wygląd. Zaledwie 5 - na cenę.

Jak jeździ?

Mocnym punktem modelu zaprojektowanego w Europie są właściwości jezdne, czyli to jak C-HR jeździ. Auto, mimo że to crossover, prowadzi się niemal tak dobrze jak auta kompaktowe. Nowa płyta podłogowa, obniżone mocowanie silnika i zawieszenia powodują, że środek ciężkości jest niżej niż we wszystkich dostępnych crossoverach. Mimo to siedzi się nadal wyżej niż w kompakcie, co z kolei sprawia, że jest tu wygodnie, przestronnie, a pole widzenia jest bardzo dobre.

W pokonywaniu nierówności pomaga układ wielowahaczowy, dostępny w każdej wersji wyposażenia. Nie ma więc prostej, niezawodnej, ale nie tak komfortowej belki skrętnej. Pod maską do wyboru są dwa silniki - benzynowy 1.2 turbo o mocy 116 KM, któremu ewidentnie brakuje mocy na starcie i przy wyprzedzaniu oraz hybryda o mocy 122 KM. Wzrost mocy może niewielki, ale auto wydaje się bardziej dynamiczne. Mimo leniwej skrzyni bezstopniowej, która podczas mocniejszego wciskania pedału gazu potrafi męcząco zawyć.

WP

Napęd

Jak pokazują badania, klienci małych miejskich crossoverów nie polubili napędu na cztery koła i jeśli tylko jest taka możliwość, wybierają auta napędzane wyłącznie na przód. W Toyocie spodziewają się, że 95 proc. sprzedaży będą miały „ośki”, 80 proc. hybrydy i zaledwie 5 proc. auta w wersji z napędem 4x4. Wymaga ona dopłaty 10 tys. zł. I występuje jedynie z silnikiem 1.2 turbo ze skrzynią automatyczną Multidrive S.

Ergonomia

Z tym C-HR ma największy problem. Ale to cena za styl. Nisko opadająca linia dachu sprawia, że wejście na tylną kanapę wymaga mocnego skłonu. Klamka jest niewygodna i zamontowana dość wysoko. Dzieci mogą mieć problem, żeby do niej sięgnąć. Otwór drzwi do największych też nie należy. Najgorsze jest jednak wrażenie klaustrofobii, jakie powoduje tylna część nadwozia, a dokładnie niewielkie okno w tylnych drzwiach. Ale jak już się wsiądzie, miejsca z tyłu jest wystarczająco. Nawet nad głową, choć znowu ta opadająca linia dachu...

WP

Niepraktyczny wydaje się schowek, który zamontowany jest nisko i daleko - pod kolanami pasażera. Kierowca nie ma szans, aby sięgnąć do niego podczas jazdy. Deska rozdzielcza i wskaźniki prezentują się nieźle. W zależności od wyboru wersji auta, mogą mieć różne kolory z ostrym niebieskim na czele.

Ile miejsca w środku?

C-HR mimo że wygląda na mniejszą, jest dokładnie tak samo duża jak lider segmentu - Nissan Qashqai. Ma 4,36 m długości, 1,79 m szerokości i 1,55 m wysokości. Rozstaw osi to 254 cm, 5 cm mniej niż Nissan, ale więcej niż np. Seat Ateca. I jeśli trzymać się tego segmentu to bagażnik C-HR (377 l) jest znacznie mniejszy od Qashqaia (401 l.) Jeśli jednak przyłożymy miarę mniejszego Juka (354 l), bagażnik C-HR jest olbrzymi. Pewne jest, że w porównaniu z autami kompaktowymi, pojemność bagażnika to dobra średnia.

WP

Konkurencja

Toyota sama nie może się zdecydować, czy chce być crossoverem czy SUV-em. Jeśli SUV-em, co wynika z ceny i rozstawu osi, to musi się zmierzyć z Nissanem Qashqaiem, VW Tiguanem, Hyundaiem Tucsonem, Kią Sportage i Skodą Yeti. Gdyby uznać jednak Toyotę za crossover segmentu B, to konkurencja jest mniejsza i ciaśniejsza, ale tańsza (Mazda CX-3, Fiat 500x i Jeep Renegade, Opel Mokka, Suzuki Vitara, Renault Captur czy Nissan Juke).

W dzisiejszych czasach jednak to, do jakiego segmentu auto jest przypisywane, dla klienta nie ma żadnego znacznia. Ma się podobać i tyle.

Podsumowanie

WP

Toyota zaryzykowała i wydaje się, że ryzyko już się opłaciło. W Europie zainteresowanie autem jest spore, w Polsce także. Choć oficjalna premiera modelu w salonach sprzedaży przewidziana jest na styczeń, to już od kilku tygodni można samochód zamawiać. Odważnych nie brakuje - jak podaje Toyota, zaliczki już dzisiaj wpłaciło ponad 1000 osób. Co ciekawe, 200 osób, kupiło C-HR przez internet, konfigurując auto i wysyłając specyfikację do konkretnego dilera.

Wrażenia z jazdy oraz ceny zobaczycie w naszym filmie.

Juliusz Szalek, Wirtualna Polska

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP