Polska ambasada w Londynie jest winna Londynowi 4 mln funtów

Polacy na czarnej liście w Wielkiej Brytanii. Polscy dyplomaci nie uiszczają opłat za wjazd do centrum Londynu. Należności wynoszą już 18,5 mln zł.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Za wjazd do centrum Londynu trzeba zapłacić 11,5 funta
Za wjazd do centrum Londynu trzeba zapłacić 11,5 funta (PAP, Fot: Rolf Vennenbernd)

Winni Londynowi

Podczas środowej sesji brytyjskiego parlamentu minister stanu resortu spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii przedstawił trzy listy państw, których placówki dyplomatyczne zalegają angielskim władzom z należnymi opłatami. Na jednej z nich znalazła się Polska. Nasza placówka w Londynie jest na siódmym miejscu wśród ambasad, które zalegają najwięcej w związku z nieregulowaniem opłaty za wjazd do centrum Londynu. Z dokumentu wynika, że do końca 2016 roku na polski konsulat nałożono blisko 31,8 tys. opłat na łączną sumę blisko 3,9 mln funtów, czyli 18,5 mln zł.

Listę otwiera ambasada USA z zaległościami wynoszącymi 11,5 mln funtów. Na dalszych pozycjach są: Japonia (7,6 mln funtów), Nigeria (6,5 mln funtów), Rosja (5,6 mln funtów), Indie (5 mln funtów) oraz Niemcy (4,2 mln funtów). W zestawieniu znalazło się 80 państw, a łączna kwota niezapłaconych należności przekracza 105 mln funtów.

Płacić czy nie płacić?

Opłata, o którą chodzi, została wprowadzona w 2003 roku przez władze Londynu, by zredukować ruch, a w konsekwencji również poziom zanieczyszczenia powietrza w centrum angielskiej stolicy. Dziś obowiązuje ona w dni powszednie od 7 rano do 18, a stawka za wjazd wynosi 11,5 funta.

Część placówek dyplomatycznych uiszcza opłaty. Inne uznały, że należy tu zastosować zapis z Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach konsularnych z 1963 roku. Zakazuje on obciążania misji dyplomatycznych jakimikolwiek podatkami. W 2005 roku takie stanowisko przyjął amerykański konsulat, który dziś jest największym dłużnikiem Londynu.

O sprawie było głośno w 2011 roku, kiedy stolicę Wielkiej Brytanii odwiedził Barack Obama. Podczas zagranicznej wizyty amerykański prezydent poruszał się swoją potężną limuzyną, zwaną Bestią, a otaczał go konwój aut służb specjalnych. Po jej zakończeniu Londyn wysłał władzom USA fakturę za wjazd pojazdów do centrum miasta objętego opłatą.

O kwestię długów polskiej ambasady zapytaliśmy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. Obecność Polski na liście dłużników Londynu nie napawa nas dumą. Warto jednak zaznaczyć, że nasz kraj nie znalazł się w gronie państw, których ambasady mają do opłacenia należności za parkowanie w stolicy Wielkiej Brytanii. Najwyraźniej polskie służby dyplomatyczne przyjęły tę samą wykładnię co USA i postanowiły konsekwentnie nie płacić za wjazd do centrum Londynu.

Nie tylko Wielka Brytania

W 2001 roku władze Nowego Jorku wyliczyły, że pracujący w tym mieście polscy dyplomaci zalegali z zapłatą mandatów na kwotę niespełna 70 tys. dolarów. Kary najczęściej nakładano na nich za niewłaściwe parkowanie. W grę wchodziły jednak również inne przewinienia. Amerykanie ujawnili, że na ponaglenia wysyłane przez władze Nowego Jorku Polacy reagowali pismami, w których próby ściągnięcia należności nazywali prześladowaniem. Podobna sytuacja występowała w przypadku pracowników konsulatów wielu innych państw.

Nowojorski magistrat poradził sobie z sytuacją, zmieniając miejskie przepisy. Wprowadzono prawo, które umożliwiało służbom odholowanie każdego pojazdu, na którym ciążą niezapłacone mandaty na kwotę przekraczającą 230 dolarów. Regułę tę stosowano także w odniesieniu do samochodów konsularnych.

W Polsce to też problem?

Czy samochody służb konsularnych są problemem również w Polsce? Ani Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ani Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie zbiera informacji na temat mandatów i kar nakładanych na osoby legitymujące się immunitetem dyplomatycznym.

Do niedawna taką statystykę prowadziła jednak warszawska straż miejska. Jak wynika z danych tej jednostki, w 2015 roku samochody konsularne dopuściły się w stolicy 355 przewinień - w grę wchodziło głównie przekraczanie dozwolonej prędkości. Najwięcej - 37 - mandatów wysłano do rosyjskiej ambasady. Na kolejnych miejscach znalazły się: USA (28), Arabia Saudyjska (27), Libia (25) i Ukraina (25). - Niestety nie mamy wiedzy o tym, czy należności te zostały uregulowane – mówi Monika Niżniak, rzecznik prasowy warszawskiej straży miejskiej.

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.