System inteligentnych świateł drogowych w założeniu ma upłynniać ruch. Życie ma jednak tę przykrą właściwość, że weryfikuje nawet najpiękniejsze teorie. Okazuje się, że twórcy tych sprytnych sygnalizacji podczas ich projektowania nie uwzględnili motocyklistów. Zasada funkcjonowania takich świateł jest prosta. Działają one w oparciu o sygnały przekazywane przez zatopione w asfalcie czujniki reagujące na metal. Gdy do skrzyżowania zbliża się samochód, indukowany jest impuls, który w efekcie uruchamia zielone światło.