Trwa ładowanie...
d1rwal3

Martwe dusze nie znikną z CEP-u przed upływem trzech lat. Kuriozalna sytuacja trwa nadal

W połowie listopada Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło zmodyfikowaną Centralną Ewidencję Pojazdów. Dziś wiadomo, że proces oczyszczania rejestrów nie zacznie się przed upływem trzech lat.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dane w CEP-ie potrafią być absurdalne. Poprawią się najwcześniej za trzy lata
Dane w CEP-ie potrafią być absurdalne. Poprawią się najwcześniej za trzy lata (East News, Fot: Piotr Kamionka/REPORTER)
d1rwal3

Morze błędów

Od dawna oczywiste było, że Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców zawiera ogrom błędnych wpisów. Chodzi nie tylko o błędy w nazwach marek i modeli czy datach produkcji albo rejestracji popełniane przez urzędników, ale też o to, że w bazie znajduje się wiele pojazdów, które już dawno zostały zezłomowane czy rozkręcone na części.

Według ewidencji w Polsce zarejestrowanych jest aż 6 mln samochodów starszych niż 25 lat, 23 tys. pojazdów powstałych nim z linii produkcyjnej zjechał pierwszy Ford T. Można też tam wyczytać, że po polskich drogach jeździ 65 tys. żuków, 38 tys. syren, a nawet samochody liczące więcej niż 1000 lat. Te ostatnie to oczywiście efekty urzędniczych błędów przy wpisywaniu do systemu roku produkcji samochodów podczas ich rejestrowania.

d1rwal3

Skala problemu jest duża i poradzenie sobie z nim musi zająć kilka lat.

Co dalej z CEPiK-iem?

- Aktualnie w Centralnej Ewidencji Pojazdów jest około 40 milionów wpisów i wiadomo, że wiele z nich to tak zwane "martwe dusze" - mówi Wirtualnej Polsce Igor Ryciak, rzecznik prasowy Centralnego Ośrodka Informatyki. - Jednym z założeń CEPiK-u 2.0 było oczyszczenie rejestru z nieprawdziwych danych. Zgodnie z z tym będziemy śledzić aktywność związaną ze wszystkimi pojazdami w bazie przez trzy lata. Po tym czasie wyłowimy z bazy te, które przez te trzy lata nie były ubezpieczane i nie przechodziły przeglądu. Zgodnie z założeniami do ich właścicieli skierowane zostaną pisma z prośbą o wyjaśnienie statusu pojazdu. By było to jednak możliwe, najpierw musi powstać odpowiednia podstawa prawna - dodaje Igor Ryciak.

W praktyce bałagan w urzędowej bazie danych będzie więc trwał jeszcze przynajmniej 4 lata. Biorąc jednak pod uwagę to, że nie każdy właściciel pojazdu widniejący w CEPiK-u zechce odpowiedzieć na pismo w sprawie samochodu, którego od dawna już nie ma, można założyć, że operacja będzie trwała znacznie dłużej.

d1rwal3

Dlaczego dane są ważne?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że istnienie błędów w urzędowym rejestrze nie ma znaczenia dla zwykłych ludzi. Jest jednak inaczej. Na podstawie danych z CEPiK-u podejmowane mogą być decyzje dotyczące kształtu nowych przepisów. Na średni wiek samochodu w Polsce (wyliczany na podstawie błędnych danych) powoływali się posłowie, którzy na przełomie 2016 i 2017 roku proponowali wprowadzenie ograniczeń w ruchu pojazdów w centrach miast. Podobnie było w przypadku przymiarek do nowych stawek akcyzy na samochody sprowadzane z zagranicy.

Korzystanie z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów proponowano również w przypadku projektu nowelizacji przepisów o abonamencie radiowym. Zakładał on przyznanie instytucji odpowiedzialnej za ściąganie abonamentu dostępu do CEPiK-u i pobieranie opłat za radioodbiorniki w samochodach. W efekcie wezwania do zapłaty otrzymałoby wiele osób, które samochodu już nie mają. Pomysł ten na szczęście został odrzucony.

Poprawienie danych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców pozwoli lepiej ocenić rzeczywisty stan pojazdów, którymi poruszają się Polacy i dostosować do tego przepisy, które będą mieć mieć wpływ na nas wszystkich.

d1rwal3

Podziel się opinią

Share
d1rwal3
d1rwal3