Oczywiste jest, że w przypadku „złapania gumy” potrzebne jest… koło zapasowe. Niby truizm, ale może zdarzyć się, że znalezienie koła zapasowego może być nieco kłopotliwe. Np. francuskie samochody mają to do siebie, że koło zapasowe jest umieszczone w koszu pod podwoziem. Nie ma potrzeby więc opróżniania bagażnika w celu jego wyjęcia. Równie „sprytnie” mogą być pochowane niezbędne narzędzia – w boczkach bagażnika lub pod jego dywanikiem. W niektórych autach znalezienie klucza do śrub mocujących koło jest prawdziwym wyzwaniem, o ile nie ma się pod ręką instrukcji obsługi.
Żeby można było zmienić koło na zapasowe musi być ono sprawne. Tak więc od czasu do czasu warto sprawdzić ciśnienie w takim kole. Z reguły ulatnia się ono w miarę upływu czasu i nie przez porowatą gumę (jak niektórzy sądzą), ale przez nieszczelności przy wentylu (maszynce). Może więc się okazać, że koło zapasowe pozbawione jest powietrza i nie można na nim kontynuować jazdy. W dzisiejszych czasach nie bardzo jest sens wozić pompkę do opon, gdyż na każdej stacji benzynowej (a jest ich już niemało) można skorzystać z kompresora.