ycipk-3agn7p
ycipk-3agn7p

Cofanie liczników: wojny jeszcze nie wygraliśmy

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
ycipk-3agn7p

Zmiany w prawie, jakie weszły w życie 1 stycznia 2014 roku utrudnią fałszowanie stanu licznika. Nie są jednak w stanie zupełnie wykluczyć procederu, który wrósł już w mentalność polskiego handlarza samochodami. Spisywanie przebiegu podczas przeglądów nie wystarczy.

Polski rynek używanych samochodów jest niezwykle interesujący. Nasi rodacy kupują najczęściej auta sprowadzane z Europy Zachodniej, ale okazji, w jakich można wręcz przebierać, zaglądając do dowolnego rodzimego serwisu ogłoszeniowego, próżno szukać w niemieckim, francuskim, czy holenderskim internecie. Samochody sprzedawane w Polsce mają niezwykle atrakcyjne ceny, a dodatkowo charakteryzują się wyraźnie niższym przebiegiem od podobnych pojazdów sprzedawanych za granicą. Jak to możliwe? No cóż. Polacy potrafią "kombinować". W tym przypadku oznacza to oszukiwanie potencjalnych kupców.

Cofanie licznika jest dziś właściwie standardową czynnością, jakiej poddawany jest samochód przed wystawieniem na sprzedaż. Najczęściej dotyczy to aut sprowadzonych z zagranicy - zarówno tych z rąk prywatnych, jak i pojazdów poflotowych. Samochody takie często mają zaledwie kilka lat, ale zdążył już przejechać 200-250 tys. km. To sprawia, że w momencie wymiany parku pojazdów przez firmę, można kupić je po bardzo atrakcyjnej cenie. Potem następuje upiększenie (czyt. skrócenie) jego historii, kosmetyka wnętrza i uzupełnienie nowej książki serwisowej, która potwierdzi, że auto nie przejechało więcej niż 150 tys. km.

ycipk-3agn7p

Cofanie liczników to proceder, na który decydują się także właściciele samochodów krajowych. Powód podjęcia takiej decyzji jest prosty: przy sprzedaży łatwo można zyskać na tej operacji kilka tysięcy złotych. Jednak złote czasy licznikowych matactw już mijają. Wszystko dzięki nowym przepisom.

(fot. PAP)
Podziel się

Począwszy od 1 stycznia 2014 roku diagności, dokonujący obowiązkowego przeglądu samochodu spisują jego przebieg. - Dane wprowadzane są do systemu informatycznego i trafiają do Centralnej Ewidencji Pojazdów - mówi Leszek Turek, prezes zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. - Z czasem utworzą one kompletną i rzetelnie uzupełnianą bazę danych, którą zmotoryzowanym zamierza udostępniać Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Koszt przeprowadzania badań raczej z tego powodu nie wzrośnie - dodaje Turek.

Baza danych, która zostanie zbudowana w oparciu o pozyskane ze stacji kontroli dane, będzie dostępna dla każdego. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dane o przebiegu, a także dane techniczne pojazdu, liczbę jego poprzednich właścicieli i badań technicznych będzie można poznać w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Nowa funkcjonalność CEP-u ma być dostępna od 2016 roku po podaniu numeru VIN, numeru rejestracyjnego i daty pierwszej rejestracji. Dzięki temu każdy kupujący samochód będzie mógł bezpłatnie sprawdzić podstawowe fakty dotyczące egzemplarza, którym jest zainteresowany. Nie rozwiązuje to jednak problemu w zupełności.

ycipk-3agn7p

Chcesz otrzymać wycenę wybranej usługi w warsztacie? Kliknij!

(fot. PAP)
Podziel się

Aktualne przepisy pełne są dziur i niekonsekwencji. Nie wiadomo, jak podczas przeglądu postąpić ma diagnosta, który zauważy, że przebieg samochodu stopniał po upływie roku od poprzedniej wizyty w warsztacie. Nie opracowano procedur i przepisów na wypadek wymiany całego zespołu liczników, co w przypadku niektórych awarii jest najprostszą i najtańszą metodą naprawy. Nie rozwiązano też problemu samochodów sprowadzanych. Te mają cofane liczniki jeszcze przed pierwszym badaniem technicznym w kraju, a przy przekroczeniu granicy nikt nie sprawdza i nie zapisuje oryginalnego przebiegu. Jak rozwiązać te problemy?

Receptę na nieuczciwych sprzedających przygotował Związek Dilerów Samochodów. Jak słusznie zauważa ZDS, problem polega na tym, że fałszowanie wskazań liczników nie jest w Polsce przestępstwem. Proceder, nazywany eufemistycznie „korektą stanu licznika”, realizowany jest przez liczne zakłady, które wcale nie kryją swojej specjalności. Oczywiście oficjalnie z ich usług powinni korzystać ci, którzy zmuszeni byli wymienić cały panel zegarów, w rzeczywistości bywalcami są handlujący autami.

ycipk-3agn7p

Drugi pomysł ZDS dotyczy wprowadzenia obowiązku posiadania przy rejestracji samochodu dokumentu, który poświadczałby pozytywne przejście badania technicznego i był wystawiony w formie określonej dyrektywą Komisji Europejskiej 2010/48/UE z dnia 5 lipca 2010 r. Takie zaświadczenie zawierałoby również informację o przebiegu samochodu.

tb/mw/tb, moto.wp.pl

Chcesz otrzymać wycenę wybranej usługi w warsztacie? Kliknij!

Polub WP Moto
ycipk-3agn7p
ycipk-3agn7p