Volkswagen T-Roc - SUV wielkości Golfa, za którym kolejka stoi jak za Ferrari

Cała grupa VAG nie zwalnia w tempie wprowadzania na rynek nowych crossoverów i SUV-ów. Do gry właśnie wchodzi nieduży T-Roc. By sprawdzić jak jego flagowa, 190-konna wersja z napędem 4Motion sprawdza się na śniegu, udałem się w przykryte grubą warstwą białego puchu Alpy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski
Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski (WP.PL, Fot: Mariusz Zmysłowski)
WP

Już na starcie mógłbym zakończyć ten tekst gratulacjami dla austriackich służb drogowych. Chociaż w lasach i na poboczach ściany śniegu sięgają trzech metrów, drogi są odgarnięte do gołego, czarnego asfaltu. Dopiero dwa dni po moim odlocie z Austrii spadła dodatkowa porcja śniegu, która postawiła prawdziwe, zimowe wyzwania przed T-Rokami.

Nie znaczy to jednak, że z małego SUV-a nie dało się na krętych, austriackich serpentynach skorzystać. Przeciwnie. W praktyce, nie oszukujmy się, niewiele osób charakternego crossovera z Niemiec wykorzysta, by eksplorować bezdroża. Z pewnością wiele T-Roków zjedzie z asfaltu, ale mało który właściciel będzie miał większe oczekiwania offroadowe, niż drogowe.

WP
Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski WP.PL
Podziel się

Na suchym asfalcie T-Roc pokazał, że mimo muskularnego nadwozia i nieco podbitego prześwitu, wciąż blisko mu do przysadzistych, klasycznych aut kompaktowych. SUV Volkswagena, zanim zaczął piąć się po czarnych, asfaltowych serpentynach, pokazał co potrafi ze 190-konnym silnikiem na niemieckich autobahnach. Samochód bardzo pewnie prowadził się nawet przy 180 km/h i wciąż zachowywał wigor. 2-litrowy, turbodoładowany silnik benzynowy bez dużego wysiłku pchał miejskiego SUV-a naprzód.

Zobacz Volkswagena T-Roka na śniegu:

WP

Hałas pojawia się w T-Roku przy prędkościach autostradowych typowych dla raczej polskich ograniczeń niż niemieckich. Jest to jednak głównie szum opływającego auto powietrza. Silnik pracuje kulturalnie nawet przy wyższych prędkościach.

Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski WP.PL
Podziel się
WP

Na autostradzie bardzo dobrze spisywał się też adaptacyjny tempomat w połączeniu z systemem utrzymywania pasa ruchu. Przy dużych prędkościach wszystko dzieje się bardzo szybko, więc chwila nieuwagi to tak naprawdę znacznie więcej niż kilkadziesiąt metrów przejechanych w rozproszeniu.

W końcu na horyzoncie poza pozornie bezkresnymi autostradami pojawiły się kręte, górskie drogi. Szybko przekonałem się, że T-Roc jest bardzo dobrze wyważony i zaskakująco dobrze trzyma się asfaltu, która narzuca mu kierowca, nawet jeśli zakręt wydaje się za ciasny, jak na daną prędkość.

Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski WP.PL
Podziel się
WP

W trybie Sport DSG przerzuca biegi później – pozwala odetchnąć silnikowi pełną piersią na wysokich obrotach. Jednocześnie żwawiej przeprowadza kickdown, gdy po chwili marazmu na prostej, przychodzi do dohamowania, redukcji i ponownego szybkiego wyjścia z łuku.

Z punktu widzenia kierowcy – znowu muszę to przyznać, wbrew temu, co pisałem jeszcze nie tak dawno temu, świetnie spisują się cyfrowe zegary. Nasi stali czytelnicy wytkną mi hipokryzję – w końcu dopiero co narzekałem, że tylko klasyczne rozwiązania analogowe dają wysoką czytelność. W praktyce zegary w pełni analogowe zachowały już tylko jedną przewagę – są mimo wszystko bardziej eleganckie, jeśli są ładnie zaprojektowane.

Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski WP.PL
Podziel się
WP

W praktyce, w samochodach dla mas, które mają być przede wszystkim praktyczne i przy tym, współcześnie, także bardzo nowoczesne, zegary cyfrowe są niezastąpione. Można je personalizować, dostosowywać wyświetlane treści oraz sposób ich prezentacji. Jeśli nie zdecydujecie się na topową odmianę T-Roka, będziecie musieli zapłacić dodatkowo za Active Info Display 2050 zł. Sporo, ale to jeden z tych dodatków, na który warto wyłożyć dodatkową kwotę.

Czy w Polsce najmniejszy (przynajmniej na razie – wkrótce pojawi się jeszcze mniejszy model) crossover Volkswagena zostanie dobrze przyjęty? Odpowiedź już znamy i brzmi – tak. W tej chwili na najmocniejsze wersje silnikowe trzeba czekać nawet pół roku. Pozostaje więc liczyć na to, że to, czego chcemy, znajdziemy w zasobach dilerów.

Volkswagen T-Roc / fot. Mariusz Zmysłowski WP.PL
Podziel się

Co ciekawe, nowy model Volkswagena wcale nie jest tanim autem. Ceny T-Roka zaczynają się od 78 390 zł, za które dostaniemy litrowy motor benzynowy o mocy 115 KM. Na plus przemawia sparowana standardowo z tym motorem skrzynia 6-biegowa. W podstawie oferowane są między innymi tylne lampy LED, światła do jazdy dziennej LED, czujnik deszczu, lusterko z funkcją automatycznego przyciemniania, klimatyzację, radio i Bluetooth.

To uczciwy zestaw, ale Golf, który jest podobny pod względem gabarytów, a oferuje większy bagażnik, startuje od 67 990 zł. Jak wiać po wynikach sprzedaży – to nie przeszkodziło klientom w wyborze droższego, ale bardziej stylowego T-Roka.

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP