szans. Naczelny zwiewa błyskawicznie, ja daję z siebie wszystko, byle tylko go dogonić. Niestety, bezskutecznie. Im bardziej się oddala, tym chętniej pociągnąłbym długą serią. Jednak nie ma czym, wyłączyliśmy wszystkie możliwe układy ubezwłasnowolnienia kierowcy i pojazdu. Mam jednak pewną przewagę. Jego Transporter (vel Messerschmitt)
wykonuje jakieś nieskoordynowane ruchy – niby porusza się po okręgu, ale dziwnymi skokami, niezgrabnie zarzucając tyłem. Później dowiedziałem się, że specjalnie. Wszystko, aby mnie zmylić. Pojazd ze znakami RAF-u sunie natomiast dziarsko do przodu. W pełnym slajdzie. Szybciej to na pewno nie jest, ale z jaką gracją i klasą. Wcześniej nie przyszło mi do głowy, że można tym autem jeździć w takim stylu. Poczułem się zwycięzcą, szkoda tylko, że jedynie moralnym.