Polak był w Iranie tuż przed wybuchem wojny. Mówi, co usłyszał
Ela i Grzegorz Kędziorowie to polscy podróżnicy, którzy na motocyklu zwiedzają świat. Od ponad roku jeżdżą po Bliskim Wschodzie, gdzie zastała ich wojna. Raptem nieco ponad tydzień temu ich Harley był w Iranie, teraz mówią o sytuacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w których czekają na rozwój wypadków.
Para prowadzi stronę internetową oraz popularne w mediach społecznościowych profile pod nazwą "Screw It. Let’s Ride". Ich podróżnicze przygody sięgają 2012 r., a od 2022 r. są prawie nieprzerwanie w trasie. Po spędzeniu blisko 3 lat w obu Amerykach ruszyli z Polski do Azji. Pierwszy ponad rok tej wyprawy spędzili na Bliskim Wschodzie.
Pierwszy etap azjatyckiej przygody zaczął się w Katowicach i po 243 dniach, 36 828 km i 16 krajach miał zakończyć ich bliskowschodnią przygodę, ale rzeczywistość zweryfikowała te plany. Druga część, czyli podróż przez Azję Środkową, doprowadziła ich znowu do Iranu. Dzielny Harley-Davidson Pan America miał tam zaliczyć przerwę w czasie, gdy Ela i Grzegorz przebywali w Polsce. Jednak nadchodząca wojna zmusiła podróżników do działania.
Grzegorz sam poleciał do Teheranu 18 lutego. W ekspresowym tempie odebrał Harleya i pokonał nim cały Iran aż na południe, gdzie 22 lutego, przez Zatokę Perską, dostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jak mówi Grzegorz w rozmowie z Wirtualną Polską - mimo widma konfliktu mieszkańcy Iranu nie spodziewali się, że wkrótce faktycznie zacznie się wojna.
- Nie odczułem szczególnych napięć wśród moich rozmówców na trasie Teheran-Bandar Abbas, choć niektórzy mówili, że muszę być odważny, skoro nie bałem się przyjechać do Iranu w tym czasie - mówi Grzegorz Kędzior.
Polak ze swoim motocyklem bezpiecznie dotarli do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale tam też teraz wszyscy odczuwają skutki trwającego konfliktu.
- Obecnie w Emiratach jesteśmy na obrzeżach Abu Zabi, w domu znajomego. Wiemy, że cudzoziemcy mają zapewnione hotele z wyżywieniem na koszt państwa. Możliwość wydostania się w kierunku Europy obecnie istnieje wyłącznie drogą lądową przez Arabię Saudyjską, Kuwejt i Irak do Turcji. Granice lądowe są otwarte, ale porty lotnicze i morskie obecnie są wyłączone - informuje polski podróżnik.
Ela i Grzegorz przyznają, że przed kontynuacją swojej azjatyckiej wyprawy muszą czekać na odmrożenie logistyki morskiej. Lądem nie będą w stanie dotrzeć do Indii, które są ich następnym celem.
- Chcemy przedostać się do Indii. To jedyna opcja, aby przetransportować swój pojazd, bo granica Pakistanu z Indiami pozostaje zamknięta od maja 2025 r. Musimy czekać na uspokojenie sytuacji w regionie - podsumowuje Grzegorz Kędzior.
Podróż polskiej pary (wraz z przeszło stu tysiącami innych internautów) można śledzić na ich profilu na Instagramie, ale też na innych mediach społecznościowych.
Szymon Jasina, dziennikarz Wirtualnej Polski