Produkcja samochodów w PRL-u
Dziś nie jesteśmy motoryzacyjną potęgą, ale w czasach PRL-u, choć istniały polskie marki, również bardzo daleko było nam do światowej czołówki.
Ręczna robota
Dziś nie jesteśmy motoryzacyjną potęgą, ale w czasach PRL-u, choć istniały polskie marki, również bardzo daleko było nam do światowej czołówki. Nie tylko pod względem liczby i jakości samochodów, ale jeśli popatrzyło się na proces produkcyjny.
Jak widać na przykładzie Tarpana, znaczna część pracy była wykonywana ręcznie. Można rzecz - jak w limuzynach pokroju Rolls-Royce'a. Niestety za tym nie szła jakość. Brak sprzętu wysokiej klasy odbijał się na poziomie wykonania samochodów.
Początki
Jednak Tarpan był samochodem szczególnym, produkowanym w Fabryce Samochodów Rolniczych. Wytwarzana dużo wcześniej w FSO Warszawa zjeżdżała z typowej linii produkcyjnej.
Zdjęcie wykonane w 1957 roku pokazuje, że w tym czasie poziom zmechanizowania fabryk był dużo niższy niż teraz. Dużo więcej zależało od fachowości samych pracowników, którzy musieli posiadać spore umiejętności oraz wiedzę.
Produkcja seryjna
Z powodu dużo prostszego sprzętu montaż kolejnych samochodów trwał zdecydowanie dłużej niż dziś. Jednak sama linia produkcyjna w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmieniła się mniej niż można się było tego spodziewać. Oczywiście niezbędne były też hasła propagandowe pod sufitem, które mały zagrzewać ludzi do pracy.
Nie zawsze było tak dobrze
Wróćmy jednak do Tarpana, który pokazuje, że w przypadku bardziej użytkowego auta praca nie była tak dobrze zorganizowana. Na początku były problemy z uruchomieniem produkcji, a fakt, że coś udało się zrobić w terminie był warty odnotowania. Praca nad pierwszymi egzemplarzami przypominała raczej działania domorosłych mechaników, niż seryjną produkcję samochodu, który miał zrewolucjonizować polską wieś.
Coraz więcej
Mimo trudnych warunków i przestarzałych technologii udawało się osiągać sukcesy na miarę możliwości. 16 czerwca 1969 roku z fabryki na Żeraniu wyjechała stutysięczna Syrena.
Zachód w wersji socjalistycznej
Kolejnym etapem polskiej motoryzacji była współpraca z Fiatem i produkcja włoskich aut na licencji. Już na początku w modelu 125p zdecydowano się na zastosowanie starych, ale też tańszych rozwiązań. Nieco inaczej wyglądała też sama produkcja, która musiała zostać dostosowana do rzeczywistości PRL-u.
Duży jubileusz
To właśnie Duży Fiat miał zaszczyt być milionowym samochodem wyprodukowanym przez FSO na 25-lecie istnienia fabryki. Na zdjęciu, obok jubileuszowego auta, widać pana Jana Sieczkowskiego, który na Żeraniu pracował od powstania zakładu. Pokazuje to, że za budowę samochodów w tym czasie odpowiadali specjaliści z ogromnym doświadczeniem.
Co to za kable?
Wielokrotnie mówi się, że dzisiejsze samochody to skomplikowane komputery na kołach. O tym, jak bardzo to określenie jest prawdziwe może świadczyć zdjęcie z montażu Poloneza. Skoro prymitywny samochód sprzed lat posiadał takie okablowanie, to aż trudno sobie wyobrazić jak sytuacja wygląda we współczesnych autach.
Jakość jest najważniejsza?
Trudno nam w to uwierzyć. Jednak wiele problemów polskich samochodów wiązało się nie z samą produkcją, ale z brakiem funduszy. W końcu Polonez bazował na Fiacie 125p, który był bardziej prymitywną i archaiczną wersją włoskiego oryginału. Nowoczesne nadwozie kryło przestarzałą technologię, która z czasem na pewno nie zyskiwała na jakości.
Zmotoryzować Polskę
W historii motoryzacji było wiele popularnych samochodów, które w znacznym stopniu przyczyniły się do popularyzacji czterech kółek. Od Forda T, przez Fiata 500 po Mini. W Polsce takie zadanie otrzymał Fiat 126p, czyli popularny Maluch. Produkowany zgodnie z włoskimi wzorcami, mimo niewielkich rozmiarów, stanowił kamień milowy dla naszej motoryzacji.
Trwałość na lata
Niektóre miejsca na linii produkcyjnej mogły wyglądać nieco archaicznie, ale zadbanie o powłokę lakierniczą było ważne. Trzeba pamiętać, że w PRL-u producentowi samochodów nie zależało, aby pojazd szybko się zużył, bo klient i tak by go mógł wymienić na nowy. Dlatego liczyła wytrzymałość i prostota, która pozwalała na jak najtańsze naprawy - najlepiej we własnym zakresie.
Pojazdy użytkowe
Motoryzacja w PRL-u to nie tylko samochody osobowe, ale też użytkowe - jak Żuk. Model ten nie był ani nowoczesny, ani szczególnie wytrzymały jednak w naszej historii zapisał się bardzo wyraźnie. Po upadku PRL-u to właśnie Żuki i Nysy stały się wołami roboczymi wykorzystywanymi przez polskich przedsiębiorców próbujących swoich sił w kapitalizmie. Patrząc na hasło propagandowe widoczne na zdjęciu można zauważyć ironię losu, gdyż właśnie po upadku komuny, Żuk pomagał budować Polskę.