Produkcja samochodów w PRL-u

Dziś nie jesteśmy motoryzacyjną potęgą, ale w czasach PRL-u, choć istniały polskie marki, również bardzo daleko było nam do światowej czołówki.

1 z 12Ręczna robota

Obraz
© PAP/Zbigniew Staszyszyn

Dziś nie jesteśmy motoryzacyjną potęgą, ale w czasach PRL-u, choć istniały polskie marki, również bardzo daleko było nam do światowej czołówki. Nie tylko pod względem liczby i jakości samochodów, ale jeśli popatrzyło się na proces produkcyjny.

Jak widać na przykładzie Tarpana, znaczna część pracy była wykonywana ręcznie. Można rzecz - jak w limuzynach pokroju Rolls-Royce'a. Niestety za tym nie szła jakość. Brak sprzętu wysokiej klasy odbijał się na poziomie wykonania samochodów.

2 z 12Początki

Obraz
© PAP/CAF/Jerzy Baranowski

Jednak Tarpan był samochodem szczególnym, produkowanym w Fabryce Samochodów Rolniczych. Wytwarzana dużo wcześniej w FSO Warszawa zjeżdżała z typowej linii produkcyjnej.

Zdjęcie wykonane w 1957 roku pokazuje, że w tym czasie poziom zmechanizowania fabryk był dużo niższy niż teraz. Dużo więcej zależało od fachowości samych pracowników, którzy musieli posiadać spore umiejętności oraz wiedzę.

3 z 12Produkcja seryjna

Obraz
© PAP/Stanisław Czarnogórski

Z powodu dużo prostszego sprzętu montaż kolejnych samochodów trwał zdecydowanie dłużej niż dziś. Jednak sama linia produkcyjna w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmieniła się mniej niż można się było tego spodziewać. Oczywiście niezbędne były też hasła propagandowe pod sufitem, które mały zagrzewać ludzi do pracy.

4 z 12Nie zawsze było tak dobrze

Obraz
© PAP/Zbigniew Staszyszyn

Wróćmy jednak do Tarpana, który pokazuje, że w przypadku bardziej użytkowego auta praca nie była tak dobrze zorganizowana. Na początku były problemy z uruchomieniem produkcji, a fakt, że coś udało się zrobić w terminie był warty odnotowania. Praca nad pierwszymi egzemplarzami przypominała raczej działania domorosłych mechaników, niż seryjną produkcję samochodu, który miał zrewolucjonizować polską wieś.

5 z 12Coraz więcej

Obraz
© PAP/CAF/Dąbrowiecki

Mimo trudnych warunków i przestarzałych technologii udawało się osiągać sukcesy na miarę możliwości. 16 czerwca 1969 roku z fabryki na Żeraniu wyjechała stutysięczna Syrena.

6 z 12Zachód w wersji socjalistycznej

Obraz
© PAP/CAF/Walczak

Kolejnym etapem polskiej motoryzacji była współpraca z Fiatem i produkcja włoskich aut na licencji. Już na początku w modelu 125p zdecydowano się na zastosowanie starych, ale też tańszych rozwiązań. Nieco inaczej wyglądała też sama produkcja, która musiała zostać dostosowana do rzeczywistości PRL-u.

7 z 12Duży jubileusz

Obraz
© PAP/CAF/Mariusz Szyperko

To właśnie Duży Fiat miał zaszczyt być milionowym samochodem wyprodukowanym przez FSO na 25-lecie istnienia fabryki. Na zdjęciu, obok jubileuszowego auta, widać pana Jana Sieczkowskiego, który na Żeraniu pracował od powstania zakładu. Pokazuje to, że za budowę samochodów w tym czasie odpowiadali specjaliści z ogromnym doświadczeniem.

8 z 12Co to za kable?

Obraz
© PAP/CAF/Dąbrowiecki

Wielokrotnie mówi się, że dzisiejsze samochody to skomplikowane komputery na kołach. O tym, jak bardzo to określenie jest prawdziwe może świadczyć zdjęcie z montażu Poloneza. Skoro prymitywny samochód sprzed lat posiadał takie okablowanie, to aż trudno sobie wyobrazić jak sytuacja wygląda we współczesnych autach.

9 z 12Jakość jest najważniejsza?

Obraz
© PAP/CAF/Stanisław Dąbrowiecki

Trudno nam w to uwierzyć. Jednak wiele problemów polskich samochodów wiązało się nie z samą produkcją, ale z brakiem funduszy. W końcu Polonez bazował na Fiacie 125p, który był bardziej prymitywną i archaiczną wersją włoskiego oryginału. Nowoczesne nadwozie kryło przestarzałą technologię, która z czasem na pewno nie zyskiwała na jakości.

10 z 12Zmotoryzować Polskę

Obraz
© PAP/Wojciech Kryński

W historii motoryzacji było wiele popularnych samochodów, które w znacznym stopniu przyczyniły się do popularyzacji czterech kółek. Od Forda T, przez Fiata 500 po Mini. W Polsce takie zadanie otrzymał Fiat 126p, czyli popularny Maluch. Produkowany zgodnie z włoskimi wzorcami, mimo niewielkich rozmiarów, stanowił kamień milowy dla naszej motoryzacji.

11 z 12Trwałość na lata

Obraz
© PAP/CAF/Stanisław Jakubowski

Niektóre miejsca na linii produkcyjnej mogły wyglądać nieco archaicznie, ale zadbanie o powłokę lakierniczą było ważne. Trzeba pamiętać, że w PRL-u producentowi samochodów nie zależało, aby pojazd szybko się zużył, bo klient i tak by go mógł wymienić na nowy. Dlatego liczyła wytrzymałość i prostota, która pozwalała na jak najtańsze naprawy - najlepiej we własnym zakresie.

12 z 12Pojazdy użytkowe

Obraz
© PAP/Janusz Rosikon

Motoryzacja w PRL-u to nie tylko samochody osobowe, ale też użytkowe - jak Żuk. Model ten nie był ani nowoczesny, ani szczególnie wytrzymały jednak w naszej historii zapisał się bardzo wyraźnie. Po upadku PRL-u to właśnie Żuki i Nysy stały się wołami roboczymi wykorzystywanymi przez polskich przedsiębiorców próbujących swoich sił w kapitalizmie. Patrząc na hasło propagandowe widoczne na zdjęciu można zauważyć ironię losu, gdyż właśnie po upadku komuny, Żuk pomagał budować Polskę.

Wybrane dla Ciebie