Nawigacja zamiast egzaminatora. Wielka Brytania zmieniła sposób przeprowadzania egzaminu na prawo jazdy

W systemie egzaminowania kandydatów na kierowców w Wielkiej Brytanii dokonano kilku korekt. Najciekawsza z nich polega na zmianie sposobu powiadamiania zdającego o tym, gdzie ma jechać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wskazówki nawigacji mają prowadzić podczas egzaminu brytyjskich kandydatów na kierowców
Wskazówki nawigacji mają prowadzić podczas egzaminu brytyjskich kandydatów na kierowców (East News, Fot: Wojciech Traczyk)

Nowocześnie i bezpiecznie?

Zmiany, które wprowadzono w systemie egzaminowania kierowców w Wielkiej Brytanii, mają sprawić, że otrzymujące prawo jazdy osoby będą stwarzać mniejsze zagrożenie na ulicach. Chodziło też o dostosowanie przebiegu egzaminu do charakterystyki korzystania ze współczesnego samochodu.

Wydłużeniu uległ sam czas części praktycznej - z 10 do 20 minut. Zrezygnowano z manewru zawracania w mieście, a zamiast niego wprowadzono parkowanie i ponowne włączenie się do ruchu. Podczas jazdy egzaminator będzie też zadawać kandydatowi na kierowcę pytania dotyczące teorii bezpiecznej jazdy czy obsługi samochodu. Co jednak najciekawsze, zrezygnowano z instruowania zdającego co do kierunku jazdy przez egzaminującego. Od teraz zdającego prowadzi nawigacja GPS ustawiona przez egzaminatora przed wyruszeniem w drogę. Czy to słuszny pomysł?

- Uważam, że dążenie do wykluczenia wpływu egzaminatora na przebieg egzaminu nie jest słuszne - mówi Wirtualnej Polsce Sławomir Malinowski, kierownik Wydziału Realizacji Egzaminów Państwowych w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie. - Nawigacja, nawet ta najlepsza, nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji drogowych, ominąć wszystkich korków. Egzaminator, który prowadzi kandydata na kierowcę, jest w stanie lepiej sprawdzić jego kwalifikacje do kierowania pojazdami. Jak dotąd nie mieliśmy odwołania od negatywnego wyniku egzaminu praktycznego ze względu na niezrozumienie poleceń egzaminatora co do kierunku jazdy.

W ocenie zmian, na którą zdecydowano się w Wielkiej Brytanii, ostrożny jest Sylwester Pawłowski z Mobilnego Centrum Doświadczania Bezpieczeństwa Świadomy Kierowca. - Uważam, że przekazanie nawigacji kompetencji w kwestii wskazywania trasy kandydatom na kierowców może rozwijać w nich nawyk bezkrytycznego zawierzania elektronice, a ta bywa zawodna. Wiele zależy jednak od tego, jak w praktyce wygląda to korzystanie z nawigacji. Jeśli egzaminator ocenia dostosowywanie podpowiedzi nawigacji do rzeczywistych warunków na drodze i negowanie błędnych instrukcji nawigacji, to jest to świetny pomysł. Jeśli jednak egzaminowany ma po prostu jechać dokładnie za wskazaniami nawigacji niezależnie od sytuacji, to na dłuższą metę może być to niebezpieczne - podsumowuje Sylwester Pawłowski.

- Uważam, że to dobra i ciekawa zmiana, o ile jest rozsądnie przeprowadzona - stwierdza natomiast Tomasz Kulik ze szkoły jazdy Kulikowo. - Jeśli egzamin uczy bezpiecznego korzystania z nawigacji, czyli ustawiania jej przed wyruszeniem w trasę, to wszystko jest w porządku. Żyjemy w czasach ekspansji technologii i nic nie jest w stanie tego zatrzymać. Trzeba przystosować się do korzystania z niej z głową, tak, by dzięki niej bezpieczeństwo rosło, a nie malało. Poza tym, jeśli taka nawigacja wybierałaby trasę losowo, to kandydaci na kierowców nie mogliby oskarżać egzaminatora o złośliwe skierowanie na trudne skrzyżowanie - dodaje Tomasz Kulik.

A co będzie w Polsce?

Polski system dopuszczania kandydatów na kierowców do ruchu również czekają zmiany. Egzamin będzie wyglądał jak do tej pory, ale jego zaliczenie nie będzie jeszcze oznaczało końca drogi.

Od 4 czerwca 2018 roku każdy świeżo upieczony kierowca pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od otrzymania prawa jazdy będzie musiał przejść teoretyczny kurs doszkalający z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także praktyczne szkolenie na płycie poślizgowej. Przez osiem miesięcy od otrzymania prawa jazdy będzie też musiał jeździć z zielonym listkiem naklejonym na szybę.

W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy po zdobyciu prawa jazdy kierowcę będą obowiązywać bardziej rygorystyczne ograniczenia prędkości. W obszarze zabudowanym będzie mógł jechać do 50 km/h, poza nim do 80 km/h, a na autostradach i drogach ekspresowych do 100 km/h. Przez osiem pierwszych miesięcy zmotoryzowany nie będzie mógł również być zawodowym kierowcą. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać rozwożenie pizzy.

W Wielkiej Brytanii, podobnie jak w Polsce, dużym problemem jest zagrożenie generowane przez młodych kierowców. Statystyki pokazują, że na Wyspach 20 proc. świeżo upieczonych kierujących bierze udział w wypadku w ciągu sześciu miesięcy od otrzymania prawa jazdy. Zmiany w przeprowadzaniu egzaminów mają poprawić tę sytuację. U nas praktyczny test na kierowcę jest dłuższy i trudniejszy, a w przyszłym roku dodatkowo trzeba będzie jeszcze odbyć po nim szkolenia. Czas pokaże, czy przyniesie to spodziewane przez rząd efekty.

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.