Diesel nie umiera. Dzięki aferze zyskał drugie życie

Zmniejszenie udziału diesla w europejskiej sprzedaży Nissana nie powinno dziwić. Podobne kroki podjęła Toyota czy Porsche. Pogłoski o śmierci silnika wysokoprężnego są jednak mocno przesadzone.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wystarczyła chwila niepewności na rynku, by klienci wrócili do silników benzynowych, a emisja CO2 wzrosła pierwszy raz od 8 lat.
Wystarczyła chwila niepewności na rynku, by klienci wrócili do silników benzynowych, a emisja CO2 wzrosła pierwszy raz od 8 lat. (PAP, Fot: DPA/Stefan Puchner)

Przedstawiciele Nissana potwierdzają, że sprzedaż samochodów wykorzystujących olej napędowy zostanie zmniejszona, ale nie zlikwidowana całkowicie. Gwałtowne kroki byłyby wyjątkowo nierozsądne. W zeszłym roku na drogi wyjechało 128 456 pojazdów Nissana, które miały pod maską silnik Diesla. To 16 proc. całej sprzedaży Japończyków w regionie. Toyota promująca hybrydy również zrezygnowała z tego układu napędowego. Oczywiście tylko w samochodach osobowych. Pick-upy i małe dostawczaki nie doczekają się rewolucji.

To oczywiste - zamieszanie wokół diesla doprowadziło do spadku sprzedaży. Nadal jednak w zeszłym roku 43,8 proc nowych aut spalało olej napędowy. Japończycy wykorzystywali europejskie konstrukcje – Toyota współpracowała z BMW, Nissan miał silniki wprost od Renault. Nic dziwnego, że w końcu, po tylu latach, mają opracowaną technologię elektryczną, którą mogą wykorzystać w miastach.

Nowy Nissan Micra, oferowany dalej z oszczędnym silnikiem diesla Autokult.pl
Podziel się

Europa nie zamierza rezygnować z diesla. Choć wyrok niemieckiego sądu zezwalającego na zablokowanie wjazdu takich samochodów do miasta został wydany, na razie nie widać, by którekolwiek władze samorządowe były gotowe na wyjście przed szereg. Hamburg przygotowuje się do wyłączenia z ruchu wysokoprężnego jednej (!) ulicy. Nie wjadą na nią zaledwie starsze diesle. To na razie eksperyment czy też oswajanie społeczności z pomysłem. Nie można przecież wyrzucić śmieciarek, samochodów dostawczych, kurierów czy autobusów.

Z kolei w Stuttgartcie, jednego z orędowników wyrzucenia diesli z centrum, zanieczyszczenie powietrza spadło w ciągu ostatnich 30 lat o 70 proc. Gdy zwróciliśmy uwagę na aferę Dieselgate, okazało się, że przed silnikami diesla jeszcze długa droga. Zwłaszcza, że inwestycje poczynione w tym kierunku są kolosalne. Wprowadzony jeszcze niedawno wtrysk moczniku obniżył emisję tlenków azotu o co najmniej 80 proc. Teraz Bosch chce zmniejszyć temperaturę spalin, zmniejszając emisję i zwiększając wydajność. Bo ta dalej wynosi zaledwie 40 proc. Daimler wprowadza hybrydy oparte na jednostce diesla. Paradoksalnie, Dieselgate może dać temu silnikowi nowe życie.

Wystarczył rok niepokoju, by emisja dwutlenku węgla – który emitowany jest w większych ilościach przez jednostki benzynowe – wzrosła po raz pierwszy od 8 lat. Tymczasem do Polski, według badań Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, w marcu udział importowanych diesli wyniósł 42,6 proc. i był najwyższy od kilkunastu miesięcy. Rosnący jest też trend 12-miesięczny. Tak właśnie "umiera" diesel.

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.