Opisywane dwa VW łączy wiele. Siostrzane konstrukcje, ta sama wersja wyposażenia, identyczny silnik i pasja właścicieli, którzy niepozorne auta zmienili w prawdziwe gwiazdy. Zarówno Maniek jak i Eic udowodnili, że wypolerowane do granic przesady felgi, błyszczące lakiery pokryte kilkoma warstwami wosku to nie jedyna droga, jaką można obrać zaczynając przygodę z własnym autem. Warto brać przykład z dzisiejszych bohaterów, bo za pomocą szlifierki kątowej, niebanalnych dodatków i odrobiny rdzy pokazali, że własny pomysł i styl jest cenniejszy niż pieniądze. Jak obaj przyznają, stylu nie da się kupić, zwłaszcza tego pokrytego rdzą.