Mitsubishi Outlander 2,2 DiD

Nowa generacja Mitsubishi Outlandera zamiast agresywnego frontu posiada łagodny design przedniej części pojazdu. Okazuje się, że było to niezłe posunięcie

Obraz
Źródło zdjęć: © Piotr Mokwiński

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

/ 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

10 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

11 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

12 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

13 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

14 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

15 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

16 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

17 / 17Nowe szaty Japończyka

Obraz
© Piotr Mokwiński

Outlander jest bez dwóch zdań prawdziwym hitem eksportowym Mitsubishi ostatnich lat. Japoński koncern sprzedał do tej pory ponad milion tych SUV-ów. Poprzednia generacja przekonywała wyrazistym designem, przystępną ceną i skutecznym napędem na obie osie. Agresywny front uchodził za element rozpoznawczy i działał na klientów niczym magnes. Nie widzieć czemu, projektując bezpośredniego następcę zrezygnowano z tak charakterystycznego elementu, decydując się na łagodny design przedniej części pojazdu i nieco kontrowersyjny tył. Kilkunastomiesięczna obecność w Europie potwierdza, że było to niezłe posunięcie. Japończycy na brak chętnych nie mogą narzekać.

Pierwszy kontakt z Outlanderem mieliśmy ponad rok temu na niemieckiej prezentacji. Przecieraliśmy wtedy oczy ze zdziwienia i zaskoczenia. Nie mogliśmy pojąć, czemu tak ładnie narysowany samochód wygładzono i pozbawiono zadziornej paszczy rekina. U większości obecnych wówczas osób ten fakt wywołał zmieszanie. Minęło kilkanaście miesięcy i po raz kolejny postanowiliśmy przyjrzeć się Mitsubishi, tym razem z wysokoprężnym silnikiem i w najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej. Dzięki temu, że te samochody są już widoczne na drogach, mieliśmy czas, aby się oswoić z zupełnie odmienną stylizacją nadwozia.

Wybrane dla Ciebie
Sukces Polaków w rajdzie Dubai Baja
Sukces Polaków w rajdzie Dubai Baja
Baggery Harleya-Davidsona będą ścigać się przy MotoGP. Zobaczyliśmy, jak będą wyglądały
Baggery Harleya-Davidsona będą ścigać się przy MotoGP. Zobaczyliśmy, jak będą wyglądały
Trzy nowe modele Voge’a trafią do Polski - od 125 cm3 po motocykl sportowy
Trzy nowe modele Voge’a trafią do Polski - od 125 cm3 po motocykl sportowy
Konrad Dąbrowski wygrywa Baja Quatar
Konrad Dąbrowski wygrywa Baja Quatar
Premiera: Indian Sport Scout RT i Sport Scout Sixty - proste nowości
Premiera: Indian Sport Scout RT i Sport Scout Sixty - proste nowości
Premiera: Kawasaki KLE500 - powrót po latach
Premiera: Kawasaki KLE500 - powrót po latach
Premiera: Honda CB1000GT - Hornet turystyczny
Premiera: Honda CB1000GT - Hornet turystyczny
Premiera: Suzuki SV-7GX - turystyka dla każdego
Premiera: Suzuki SV-7GX - turystyka dla każdego
Test: Honda GL1800 Gold Wing - musisz go poznać
Test: Honda GL1800 Gold Wing - musisz go poznać
Inteligentne wsparcie w autoDNA. Chatbot Vincent pomoże sprawdzić auto
Inteligentne wsparcie w autoDNA. Chatbot Vincent pomoże sprawdzić auto
Harley Harleyowi nierówny, czyli sprawdziłem, co oferują Amerykanie
Harley Harleyowi nierówny, czyli sprawdziłem, co oferują Amerykanie
Konrad Dąbrowski na podium Rajdu Maroka
Konrad Dąbrowski na podium Rajdu Maroka