WP

Jazda hybrydą? To prostsze niż myślisz. Hybrydowe ABC dla początkujących

Nowoczesna technologia często budzi w nas wątpliwości – kojarzymy ją z czymś skomplikowanym, niejednokrotnie trudnym w obsłudze. Ale z samochodami hybrydowymi jest inaczej. Choć mamy tu dwa silniki, to za kierownicą jest mniej "roboty" niż w klasycznym aucie. Nie zmienia to jednak faktu, że przesiadając się do hybrydy, warto popracować nad jedną rzeczą – stylem jazdy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
 Jazda hybrydą? To prostsze niż myślisz. Hybrydowe ABC dla początkujących
(Materiały prasowe, Fot: Lexus)
WP

Silnik benzynowy, do tego motor elektryczny, skrzynia biegów, akumulatory, przewody wysokiego napięcia, czasami jeszcze napęd na cztery koła – tradycjonaliści, na pierwszy rzut oka, mogą wręcz być przerażeni poziomem skomplikowania aut hybrydowych. Jak to działa? Jak to obsłużyć? I wreszcie – jak to naprawiać? Na szczęście rzeczywistość jest zdecydowanie prostsza.

Po pierwsze klasyczne hybrydy marek, które mają wieloletnie doświadczenie w ich budowie (m.in. Lexus i Toyota), nie posiadają tradycyjnych rozruszników, kół zamachowych, turbosprężarek, filtrów cząstek stałych, pasków klinowych itp. Do tego ich skrzynie biegów to bezstopniowe automaty – najmniej awaryjne spośród wszystkich znanych ludzkości. Nie wierzycie? Zapytajcie taksówkarzy, wybierają samochody hybrydowe nie bez powodu.

Toyota Prius (fot. Jakub Tujaka) Autokult.pl
Podziel się
WP

Po drugie, sam układ hybrydowy nie wymaga czynności serwisowych. W jednostce elektrycznej nie wymienia się żadnych elementów, a – jak pokazuje doświadczenie – akumulatory bez problemu wytrzymują w dobrej kondycji przebiegi rzędu 500 tys. km. I również nie wymagają żadnej specjalnej opieki.

I wreszcie po trzecie - działanie całego układu jest w 100 proc. zautomatyzowane. Kierowca wsiada, naciska przycisk Strat/Stop, skrzynię biegów wrzuca w tryb "D", naciska gaz i jedzie. To wszystko. Całą resztą steruje komputer – on decyduje, kiedy włączyć motor spalinowy, a kiedy samochód da radę jechać wyłącznie na elektryce. W lepszych modelach z segmentu premium, choćby Lexusie RX 450h, moment, w który załącza się 3,5-litrowy motor V6 jest czasami wręcz niezauważalny.

Lexus RX 350 Materiały prasowe
Podziel się

Dopiero mocniejsze wbicie gazu w podłogę powoduje, że spod maski zaczynają dobiegać klasyczne "benzynowe" dźwięki. W zasadzie jedyną rzeczą we wnętrzu takich samochodów, która podpowiada, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym jest przycisk "EV", umieszczony najczęściej obok skrzyni biegów. Wymusza on jazdę wyłącznie na silniku elektrycznym – z reguły maksymalnie 50 km/h i przez dystans około dwóch kilometrów.

WP

Jak widać, nie ma powodów, by obawiać się hybrydowej technologii. Są jednak powody, by nauczyć się z niej korzystać. Bo faktem jest, że może ona wymagać od nas zmiany niektórych przyzwyczajeń, nabytych w "normalnych" samochodach. Nie jest to jednak ani trudne, ani nie zajmuje dużo czasu. Już po paru dniach zrozumiemy w czym rzecz i zobaczymy tego efekty. Jakie?

Materiały prasowe
Podziel się

Zacznijmy od tego, że w świadomości wielu osób samochody hybrydowe "w mieście palą tyle, co benzyniaki, a poza miastem nawet więcej". W dużej mierze wynika to właśnie ze stylu jazdy ich użytkowników, który scharakteryzować można krótko: pełen gaz podczas przyspieszania i jak najpóźniejsze, mocne hamowanie.

Cóż, jeśli ktoś ma takie usposobienie to trzeba powiedzieć sobie jasno – nawet diesel pod jego nogą palił będzie jak smok. Hybrydy nieprzypadkowo wyposażono w specjalny wskaźnik (najczęściej umieszczony w miejscu klasycznego obrotomierza), który pokazuje z jakich rezerw mocy silnika korzystamy. We wspomnianych wcześniej autach podzielony jest on na trzy części:

WP
  1. Oznaczoną ciągłą niebieską linią i oznaczoną Eco – gdy wskazówka nie wykracza poza nie, auto jedzie z reguły wyłącznie na silniku elektrycznym, czyli nie zużywa paliwa.
  2. Przerywana niebieska linia z napisem Normal – wskazówka w obrębie tego pola oznacza, że pracują oba silniki (elektryczny i spalinowy), ale z umiarkowaną mocą, dzięki czemu samochód przyspiesza dynamicznie, ale pozostaje oszczędny.
  3. Białe pole opisane jako „Power” – tu korzystamy już z 75-100 proc. mocy auta, dzięki czemu jest bardzo dynamiczne, ale też mało ekonomiczne.
WP.PL
Podziel się

Istotne jest zatem, aby przyspieszać w taki sposób, aby wskazówka znajdowała się na polu oznaczonym ciągłą niebieską linią, ewentualnie przerywaną w tym samym kolorze. Np. w korku nie ma co wbijać pedału gazu w podłogę – przecież i tak niczego nie przyspieszymy, więc w takich warunkach spokojnie możemy korzystać wyłącznie z dobrodziejstw jednostki elektrycznej.

Z kolei na autostradzie starajmy się jechać jak najrówniejszym tempem, utrzymując stała prędkość, choć w polskich warunkach nie zawsze jest to możliwe (np. wyprzedzające się TIR-y). Jednak jej wytracanie, a potem gwałtowne przyspieszanie zawsze zwiększy zużycie paliwa - szczególnie przy wyższych prędkościach, kiedy hybryda korzystała będzie głównie z silnika spalinowego.

WP

W rzeczywistości zegar ma jeszcze pole poznaczone napisem "Charge" (można powiedzieć, że to coś w rodzaju "poniżej zera" na klasycznym obrotomierzu) – wskazówka zapuszcza się w jego rewiry, gdy zdejmujemy nogę z gazu i hamujemy. To znak, że wówczas ładują się akumulatory (widać to także na komputerze pokładowym a także na wyświetlaczu nawigacji – gdzie zazwyczaj można ustawić grafikę pokazującą przepływ energii między silnikami i kołami). Im dłużej się ładują, tym lepiej. Mało kto wie, że w pierwszej fazie procesu zatrzymywania hybrydy nie hamują klockami i tarczami, tylko przy pomocy generatora.

Materiały prasowe
Podziel się

Wytwarzana w ten sposób energia kinetyczna jest zamieniana w elektryczną i ładuje baterie. Warunek: hamowanie musi być łagodne i trwać jak najdłużej. Warto więc przewidywać sytuację na drodze – gdy widzimy, że jakieś wolniejsze auto wjeżdża na nasz pas na autostradzie albo na skrzyżowaniu zapala się już pomarańczowe światło, połóżmy nogę na pedale hamulca wcześniej, z mniejszą siłą. Wówczas tradycyjne klocki włączą się dopiero przy niskiej prędkości. Choć, rzecz jasna, kompletnie tego nie poczujemy.

Reasumując, możemy wykrzesać maksimum możliwości z hybrydy (w kategorii "zużycie paliwa i emisja spalin" rzecz jasna), łagodnie przyspieszając, utrzymując stałe prędkości na autostradach i długo, ale delikatnie hamując. Jak jak dobrze się zastanowić, to w autach z tradycyjnym napędami jest… tak samo. Z tą różnicą, że w przypadku hybrydy płynie z tego więcej korzyści - 6,5 litra na 100 km podczas jazdy miejskiej w przypadku średniej wielkości SUV-a? Klasyczne silniki benzynowe tego nie potrafią i to pomimo turbosprężarek i skrzyń biegów o ośmiu przełożeniach.

WP
Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP