Hybrydowe mity – cała prawda o samochodach z tym rodzajem napędu

Choć od momentu, w którym samochody hybrydowe zadebiutowały na rynku, upłynęło już ponad 20 lat, to nadal krąży na ich temat wiele stereotypów. Które są prawdziwe, a które nie mają kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Toyota Prius
Toyota Prius (Autokult.pl, Fot: Jakub Tujaka)
WP

1. Są droższe w zakupie niż auta z dieslem

Być może dwie dekady temu faktycznie tak było. Jednak na przestrzeni ostatnich lat wydarzyły się dwie rzeczy, które sprawiły, że obecnie sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej:

  • Technologia hybrydowa się upowszechniła, co doprowadziło do spadku cen,
  • Przez wymogi dotyczące emisji spalin silniki wysokoprężne są coraz bardziej skomplikowane (filtry cząstek stałych, downsizing, turbosrężarki itp.), a co za tym idzie stają się droższe.
WP

Fakt jest taki: dzisiaj samochód hybrydowy może się okazać tańszy w zakupie niż porównywalny pod względem gabarytów, osiągów i wyposażenia diesel!

2. Ich utrzymanie jest kosztowne

Patrząc ponad wykupione u dealerów pakiety serwisowe, dotyczące wyłącznie samochodów nowych i wybiegając w przyszłość o np. 5 lat, musimy zrozumieć, że serwisowanie samochodu hybrydowego jest znacznie tańsze niż porównywalnego diesla.

Dzieje się tak choćby ze względu na fakt, że w przypadku spalinowych jednostek hybryd, najczęściej mamy do czynienia ze sprawdzonymi, niezawodnymi, niewysilonymi i prostymi w obsłudze silnikami (przynajmniej w przypadku marek, które jako pierwsze wprowadzały takie auta do oferty i przez lata je powoli udoskonalały).

WP

Sam** silnik elektryczny i baterie nie wymagają żadnych czynności serwisowych**. Co więcej, w hybrydach nie ma alternatorów czy rozruszników, a hamulce zużywają się znacznie wolniej niż w klasycznych samochodach – z doświadczeń użytkowników wynika, że klocki trzeba wymieniać dopiero po 90-100 tys. km (to efekt tego, że spalinowo-elektryczne auta odzyskują energię ze zwalniania do doładowywania akumulatorów).

Test Toyoty Auris Hybrid Touring Sports. WP.PL
Podziel się

3. Dodatkowy silnik i bateria zwiększają prawdopodobieństwo awarii

WP

Jednostki elektryczne są dużo bardziej niezawodne niż spalinowe. Paradoksalnie, cały układ hybrydowy ma dość prostą budowę, a dodatkowo nie jest obarczony osprzętem, który lubi płatać figle w autach z jednostkami wysokoprężnymi czy benzynowymi – w wielu modelach nadal nie ma turbosprężarek, zbędne są też filtry cząstek stałych.

4. Trzeba często wymieniać akumulatory

Kiedyś na pewno należało będzie to zrobić. Ale zdecydowanie nie co – jak niektórzy sugerują – 100 tys. km. Znane są przykłady Lexusów czy Toyot, które mają na liczniku 400-500 tys. km, a ich baterie nadal mają** sprawność na poziomie 80-90 proc**. Niektórzy producenci dają też na cały układ hybrydowy, łącznie z akumulatorami długą gwarancję – nawet 5-7 lat.

Porsche Panamera Turbo S e-hybrid Sport Turismo Materiały prasowe
Podziel się
WP

5. Układ hybrydowy zajmuje dużo miejsca

Owszem, w przeszłości często baterie umieszczano w bagażniku ograniczając znacząco jego pojemność i jednocześnie podnosząc środek ciężkości samochodu (wpływało to na jego prowadzenie). Obecnie jednak akumulatory najczęściej lokuje się pod podłogą, i jak najbliżej ziemi. Zajmują też znacznie mniej miejsca i są wyraźnie lżejsze niż te sprzed 10, czy 20 lat. Efekt: nowoczesny samochód hybrydowy niczym nie różni się pod względem praktyczności od auta benzynowego. A jeśli już, to bardzo nieznacznie.

6. Ekonomiczna jazda hybrydą jest trudna

WP

Na pewno nie są to wozy dla tych, którzy przy każdym starcie spod świateł zwykli brutalnie wbijać pedał gazu w podłogę. Z drugiej strony – oszczędna jazda hybrydą nie oznacza toczenia się w ślamazarnym tempie. Najważniejsze, to maksymalnie wykorzystać potencjał silnika elektrycznego przy ruszaniu oraz pozwolić doładować się bateriom podczas zwalniania i hamowania. Może brzmi to skomplikowanie, ale w praktyce jest banalne w wykonaniu.

Robi się to albo intuicyjnie (np. zdjęcie nogi z gazu odpowiednio wcześniej i łagodne hamowanie przed skrzyżowaniem, na którym pali się czerwone światło), albo posiłkuje wskaźnikiem podpowiadającym, kiedy jedziemy w optymalny dla oszczędnej jazdy sposób. Wystarczy dosłownie kilka godzin jazdy hybrydą, by nauczyć się w 100 proc. korzystać z możliwości, jakie daje. Zresztą oszczędnej jazdy dieslem czy benzyną też trzeba się nauczyć…

Honda CR-Z Materiały prasowe
Podziel się

7. Są ekologiczne tylko w mieście, w trasie palą tyle, co zwykłe benzyniaki

Nie ulega wątpliwości, że hybrydy konstruowane są z myślą o jeździe głównie po mieście. Dzieje się tak nie bez powodu – wszelkie badania dowodzą, że w ciągu roku 80-90 proc. czasu za kierownicą spędzamy w miastach – stojąc w korkach, rozwijając mniejsze prędkości, podróżując po zatłoczonych ulicach, ewentualnie dojeżdżając do centrum z okolicznych miejscowości (również w dużym ruchu).

W takich warunkach ograniczenie spalania i tym samym emisji spalin ma największe znaczenie – raz, ze względu na natężenie ruchu, dwa z racji na ograniczoną cyrkulację powietrza spowodowaną przez gęstą zabudowę.

Z kolei w trasie (choćby na drogach szybkiego ruchu) mamy do dyspozycji wszystkie walory motoru benzynowego – moc, osiągi, możliwość osiągania wysokich prędkości itp. Motor elektryczny wspomaga spalinowy tylko przy wyprzedzaniu czy dynamicznym przyspieszaniu. Spalanie rośnie, ale oszczędności w perspektywie rocznego użytkowania, w mieszanych warunkach, rekompensują to z nawiązką. Zresztą… jeśli utrzymuje się stabilną, zgodną z przepisami prędkość, hybrydy zużywają porównywalne ilości paliwa co inne samochody o podobnej mocy.

8. Trzeba mieć dostęp do gniazdka, żeby je ładować

Zaletą klasycznych hybryd jest to, że nie wymagają żadnego ładowania bo… ładują się same. Odzyskują energię z hamowania czy zwalniania, a następnie wykorzystują ją podczas przyspieszania. Na rynku są dostępne również modele plug-in, które faktycznie należy podłączyć do prądu aby następnie przejechać nimi 20-50 km wyłącznie na prądzie. Trzeba jednak pamiętać, że wymagają dostępu do gniazda z prądem, są cięższe, droższe, a prąd do ich „tankowania” produkowany jest (przynajmniej w Polskich warunkach) z węgla… a to kłóci się z filozofią niskiej emisji i czystego powietrza.

WP.PL
Podziel się

9. To niszowa technologia a wybór modeli jest mały

Już nie. Obecnie na rynku jest dostępnych kilkadziesiąt modeli, w których silnik spalinowy współpracuje z elektrycznym. W ofercie ma je już większość producentów: od popularnych Kii czy Toyoty począwszy, a na designerskim Volvo i sportowym Porsche skończywszy. Japoński Lexus już niemal każdy swój model oferuje w hybrydowej wersji – od kompaktowego CT, przez trzy SUV-y i luksusowego LS, aż do sportowe coupe LC.

Z danych belgijskiego stowarzyszenia ACEA zrzeszającego koncerny motoryzacyjne wynika, że tylko w drugim kwartale tego roku w Europie sprzedano ponad 150 tys. hybryd – o 50 proc. więcej niż w tym samym okresie roku 2017. W tym samym czasie sprzedaż diesli spadła o 17 proc. Jeżeli trend się utrzyma, to już w przyszłym roku w Europie sprzeda się milion hybryd. A to dowodzi, że już dawno przestały być niszowe, a powoli stają się masowe.

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP