BMW E60 530i

None

Obraz
Źródło zdjęć: © Mikołaj Urbański

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60)
. Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające
określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

/ 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

10 / 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

11 / 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

12 / 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

13 / 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

14 / 14Bawarski prestiż

Obraz
© Mikołaj Urbański

Samochody z rodowodem klasy premium niezmiennie cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród polskich kierowców, doceniających ich prestiż, jak i dodawane gratis do niektórych modeli właściwości jezdne. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w szlachetnym środowisku niepodzielnie rządzą Niemcy zostawiając daleko w tyle resztę świata z Japończykami, Szwedami, Brytyjczykami czy Francuzami. Ci ostatni nie widząc szans na ekonomiczny sukces swych bądź co bądź dopracowanych limuzyn (chociażby Citroen C6 powalający komfortem jazdy, obcym Mercedesowi klasy E) wycofali się z rywalizacji, skupiając się na dochodowych segmentach. Powróćmy jednak do BMW, marki przodującej wespół z Audi i Mercedesem pośród zasobniejszej klienteli. Decydując się na 5-6-letni egzemplarz z łatwością unikniemy stereotypowych pomówień, ale będziemy musieli liczyć się ze sporymi wydatkami.

Przymierzając się do zakupu limuzyny z prawdziwego zdarzenia, nie sposób przejść obojętnie obok salonu BMW. Niestety ceny przyzwoicie wyposażonych sztuk przewyższają wartość kawalerki w centrum. Kompromisowym wyjściem z tej patowej sytuacji jest bogactwo rynku wtórnego, gdzie za równowartość należycie skonfigurowanego kompaktu dostaniemy poprzednią generację serii 5 (E60). Ukazana światu w 2003 roku piątka autorstwa Chris’a Bangle’a w drastyczny sposób wprowadziła markę w nową erę designu, zrywając z klasycznymi obłościami rodem z E39. Początkowe oburzenie dziennikarskiej społeczności okazało się bezpodstawne, bowiem agresywnie narysowana sylwetka przyciągała do salonów rzesze klientów. Podłużne reflektory z obowiązkowymi ringami ku przerażeniu konserwatystów zachodzą daleko na błotniki. Pomiędzy nimi nie mogło zabraknąć charakterystycznych nerek z logo, tworzących dynamiczny wizerunek modelu. Stonowana elegancja, ot wystarczające określenie dla prezencji E60 podziwianego z boku. Subtelnie zaakcentowane
wypukłości i przetłoczenia jedynie wyostrzają sportowy sznyt BMW.

Wybrane dla Ciebie
Sukces Polaków w rajdzie Dubai Baja
Sukces Polaków w rajdzie Dubai Baja
Baggery Harleya-Davidsona będą ścigać się przy MotoGP. Zobaczyliśmy, jak będą wyglądały
Baggery Harleya-Davidsona będą ścigać się przy MotoGP. Zobaczyliśmy, jak będą wyglądały
Trzy nowe modele Voge’a trafią do Polski - od 125 cm3 po motocykl sportowy
Trzy nowe modele Voge’a trafią do Polski - od 125 cm3 po motocykl sportowy
Konrad Dąbrowski wygrywa Baja Quatar
Konrad Dąbrowski wygrywa Baja Quatar
Premiera: Indian Sport Scout RT i Sport Scout Sixty - proste nowości
Premiera: Indian Sport Scout RT i Sport Scout Sixty - proste nowości
Premiera: Kawasaki KLE500 - powrót po latach
Premiera: Kawasaki KLE500 - powrót po latach
Premiera: Honda CB1000GT - Hornet turystyczny
Premiera: Honda CB1000GT - Hornet turystyczny
Premiera: Suzuki SV-7GX - turystyka dla każdego
Premiera: Suzuki SV-7GX - turystyka dla każdego
Test: Honda GL1800 Gold Wing - musisz go poznać
Test: Honda GL1800 Gold Wing - musisz go poznać
Inteligentne wsparcie w autoDNA. Chatbot Vincent pomoże sprawdzić auto
Inteligentne wsparcie w autoDNA. Chatbot Vincent pomoże sprawdzić auto
Harley Harleyowi nierówny, czyli sprawdziłem, co oferują Amerykanie
Harley Harleyowi nierówny, czyli sprawdziłem, co oferują Amerykanie
Konrad Dąbrowski na podium Rajdu Maroka
Konrad Dąbrowski na podium Rajdu Maroka