Wrak Race 9 w Gdyni
Wrak Race to niezwykła impreza, która wpisała się już na stałe do kalendarza trójmiejskich wydarzeń i na kolejne edycje ściąga coraz większe rzesze fanów. W pierwszy weekend kwietnia odbyła się 9. edycja, niepowtarzalna okazja dla amatorów motoryzacji, którzy w duchu zdrowej rywalizacji mierzą swoje siły w walce o miejsce na podium. Jak zwykle dużo się działo.
Samochodowy armagedon
Wrak Race to niezwykła impreza, która wpisała się już na stałe do kalendarza trójmiejskich wydarzeń i na kolejne edycje ściąga coraz większe rzesze fanów. W pierwszy weekend kwietnia odbyła się 9. edycja, niepowtarzalna okazja dla amatorów motoryzacji, którzy w duchu zdrowej rywalizacji mierzą swoje siły w walce o miejsce na podium. Jak zwykle dużo się działo. Były tumany kurzu, odpadające opony i zderzaki, zagotowane chłodnice, urwane paski klinowe, a także pięć szczęśliwie zakończonych dachowań. To tylko telegraficzny skrót tego co działo się na torze podczas niezwykłego wyścigu przywróconych do życia wraków.
Na zdjęciu najlepszy kierowca Wrak Race'u. Prowadzony przez niego "Siarowóz" to zwycięzca 9. edycji imprezy w Kolibki Adventure Park Gdynia.
Samochodowy armagedon
Na liście startowej znalazło się ponad 50 kierowców, którzy zostali podzieleni na 3 grupy, z których każda startowała w trzech 15-minutowych biegach. Celem było pokonanie największej ilości okrążeń wymagającego terenowego toru. Pierwszego dnia teren Kolibki Adventure Parku na granicy Gdyni z Sopotem zamienił się w wielki warsztat, do którego zjeżdżały na lawetach kolejne wraki. Całą sobotę zawodnicy razem z rodzinami i przyjaciółmi dokonywali niezbędnych napraw oraz stylizacji pojazdów. Fantazja uczestników nie zna granic. Wśród wystrojonych samochodów pojawiła się m.in. uciekająca panna młoda, pizzeria, majtkowóz, latający dywan i szeryf.
Samochodowy armagedon
Na koniec pierwszego dnia uczestnicy startują w prologu - pierwszym przejeździe, którego wynik decyduje o miejscu startowym we właściwym biegu. Niedzielna rywalizacja była zacięta. Szczególnie wśród stałych bywalców, których po półrocznej przerwie roznosiła energia. Efektem tego było sukcesywne odpadanie w każdej rundzie całkowicie zużytych samochodów z uszkodzeniami, których nie dało się już naprawić w trakcie przerw w parku maszyn.
Samochodowy armagedon
Agresywny styl jazdy dał się we znaki także początkującym amatorom tej imprezy. Ich samochody niejednokrotnie znajdowały się w centrum karambolu, doznając przy tym znacznych uszkodzeń.
Samochodowy armagedon
Pomysłowość uczestników nie zna granic także w kwestiach mechaniki. Drużyna "Biegu Morskiego Komandosa" uszczelniła pękniętą chłodnicę... musztardą, która karmelizuje się, a następnie twardnieje i łączy z brudem w chłodnicy, wypełniając pęknięcie.
Samochodowy armagedon
Na liście startowej znalazło się ponad 50 kierowców, którzy zostali podzieleni na 3 grupy, z których każda startowała w trzech 15-minutowych biegach. Celem było pokonanie największej ilości okrążeń wymagającego terenowego toru.
Samochodowy armagedon
Wrak Race to niezwykła impreza, która wpisała się już na stałe do kalendarza trójmiejskich wydarzeń i na kolejne edycje ściąga coraz większe rzesze fanów. W pierwszy weekend kwietnia odbyła się 9. edycja, niepowtarzalna okazja dla amatorów motoryzacji, którzy w duchu zdrowej rywalizacji mierzą swoje siły w walce o miejsce na podium. Jak zwykle dużo się działo.
Samochodowy armagedon
Tumany kurzu, odpadające opony i zderzaki, zagotowane chłodnice, urwane paski klinowe, a także pięć szczęśliwie zakończonych dachowań. To tylko telegraficzny skrót tego co działo się na torze podczas niezwykłego wyścigu przywróconych do życia wraków.
Samochodowy armagedon
Pierwszego dnia teren Kolibki Adventure Parku na granicy Gdyni z Sopotem zamienił się w wielki warsztat, do którego zjeżdżały na lawetach kolejne wraki.
Samochodowy armagedon
Całą sobotę zawodnicy razem z rodzinami i przyjaciółmi dokonywali niezbędnych napraw oraz stylizacji pojazdów. Fantazja uczestników nie zna granic. Wśród wystrojonych samochodów pojawiła się m.in. uciekająca panna młoda.
Samochodowy armagedon
Z każdej startującej grupy wyłonionych zostało 5 zawodników z najlepszymi czasami. W sumie w finale zmierzyło się więc 15 samochodów. Do finału dostała się jedyna startująca we Wrak Race kobieta, która wygrała swój samochód-wrak w Kolibki Adventure Parku, podczas imprezy z okazji Dnia Kobiet.
Samochodowy armagedon
Zwycięzcą 9 edycji Wrak Race?u w Gdyni został "Siarowóz", czyli Honda Civic z nr 52, kierowana przez Marka Kamerkę, pilotowanego przez... pluszową Myszkę Miki.