Kiedy kierowca Renault Heikki Kovalainen po raz pierwszy wystartował na tyłach Biblioteki Uniwersyteckiej i pomknął w kierunku Pragi, przyklejeni do barierek widzowie oniemieli. Potem zaczęli się śmiać - ostrożnie i z niedowierzaniem. - Uszy, co ja mówię, włosy dęba stają! - ekscytował się jeden z widzów, bo to właśnie ryk maszyny robił większe wrażenie niż jej prędkość. Bolid można było obserwować tylko przez ułamki sekund, bo renault, które do 160 km/h przyśpiesza w trzy sekundy, na moście rozpędzało się ponoć do ponad 200 km/h. Z pola widzenia znikało błyskawicznie, ale charakterstyczny dźwięk pozostawał chwilę dłużej.