Samochody Milicji Obywatelskiej
Milicjanci, by być skuteczni w powojennej rzeczywistości, nie mogli poruszać się konno. Zwierzęta trzeba było zastąpić samochodami
Radzieckie prezenty
Utworzona w październiku 1944 roku Milicja Obywatelska powstała nie tylko po to, by zwalczać przestępczość. Partyjne władze od początku zamierzały powierzać jej również zwalczanie opozycji i tłumienie manifestacji, co wpłynęło na dość nietypowe wyposażenie tej służby. Milicjanci, by być skuteczni w powojennej rzeczywistości, nie mogli - wzorem policjantów w II Rzeczpospolitej - poruszać się konno. Zwierzęta trzeba było zastąpić samochodami. Początkowo były to pojazdy przejęte od Rosjan. Były to to m.in. stosunkowo małe samochody o dobrych możliwościach terenowych, np. GAZ-69.
Warszawa w służbie milicji
Warszawa była pierwszym samochodem osobowym seryjnie produkowanym w powojennej Polsce. Pierwsze modele FSO M 20, 200, 201 i 202, potocznie nazywane garbusami, były prawie takie same, jak radziecki Gaz M 20 Pobieda. Miały czterodrzwiowe nadwozie, benzynowy silnik o pojemności 2120 cm3, napędzający tylne koła poprzez trzybiegową skrzynię przekładniową oraz hamulce bębnowe. Lewarek zmiany biegów znajdował się przy kierownicy.
Warszawa w służbie milicji
W roku 1964 wprowadzono do produkcji modele sedan, oznaczone 203/223 i 204/224. Zyskały panoramiczną szybę z przodu i dużą szybę z tyłu. Wprowadzono także wiele nowości wizualnych, zmieniono m.in. atrapę chłodnicy i zderzaki. Technicznie sedany były podobne do "garbusa", silniki miały taką samą pojemność, ale większą moc - 70 KM. Ostatnie modele wyposażane były w umieszczoną w podłodze czteroprzekładniową skrzynię biegów. Powstały wersje kombi i pick-up, a także odmiany specjalne, jak radiowóz, ambulans/sanitarka, furgon, pocztylion oraz drezyna. Wewnątrz było dużo miejsca. Kanapa z przodu, kanapa z tyłu, duży bagażnik, wysokie zawieszenie. Wyposażenie zawierało wszystko, co niezbędne, choć dziś powiedzielibyśmy o nim "ubogie".
Jak wspomina Jerzy Wysocki, były funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego w Komendzie Stołecznej Milicji Obywatelskiej, w tamtych czasach nie było lepszego samochodu. Osiągi nie były imponujące, ale wystarczyło włączyć sygnały, by kierowca, który popełnił wykroczenie, zatrzymał swój pojazd.
Milicyjny furgon, czyli Nysa
Nysa, jako samochód dostawczy, była seryjnie produkowana w Zakładzie Samochodów Dostawczych w Nysie od roku 1958. Początkowo tylko w wersji furgon, później doczekała się licznych typów nadwozia jak: towos (towarowo osobowy), mikrobus, sanitarka, radiowóz, kinowóz. W roku 1968 przeprowadzono poważną modernizację auta. Zmienił się przód, co poprawiło dostęp do silnika, a pojazd zyskał charakterystyczny kształt. Nysa miała podwozie zaadaptowane z dobrze znanej Warszawy z FSO. Silniki, także zapożyczone z FSO, miały pojemność 2120 cm3 i 70 KM mocy. Koła tylne były napędzane przez 3-biegową przekładnię. Samochód o długości 4400 mm i masie 1550 kg nie zachwycał osiągami, lecz mnogość wersji nadwozia oraz możliwości dostosowania auta do różnych potrzeb czyniły z Nysy auto pożądane w wielu dziedzinach życia. Produkcję zakończono w 1994 roku.
Milicyjny furgon, czyli Nysa
Milicyjne Nysy były wyposażone w odsuwane drzwi po obydwu stronach i właz w dachu. Na dachu, tuż nad krawędzią panoramicznej szyby czołowej, umieszczono syreny, megafon i, w wielu wersjach, szperacz. Z tyłu Nysa 522 miała podwójne drzwi, które były wejściem do przedziału dla osób zatrzymanych. Kierowca na skromnej desce rozdzielczej miał przełączniki do uruchamiania sygnałów uprzywilejowania i przełącznik do zmiany zbiorników z paliwem. Były dwa po 55 l. Radiostacja montowana była na obszernej półce podszybia. Dostęp do silnika był nie tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz.
Milicyjny furgon, czyli Nysa
Przeznaczeniem samochodu było transportowanie zatrzymanych, więźniów lub oddziałów mających, jak byśmy to dziś powiedzieli, działać prewencyjnie. W praktyce można było zobaczyć je podczas prawie każdej demonstracji opozycji. Samochód doczekał się niechlubnego pseudonimu "suka". Był jednak ceniony przez milicjantów za niezawodność.
Wołga - prawdziwa rzadkość
Ten samochód kojarzy się dziś przede wszystkim ze starą, miejską legendą. Prawdą jest jednak, że był on często spotykanym środkiem transportu tajnej milicji. Oznakowana, milicyjna Wołga była raczej rzadkością.
Funkcjonariusze w "kapeluszu"
Polski Fiat 125p był produkowany w FSO na Żeraniu od roku 1967. Podstawą była umowa licencyjna z włoską firmą Fiat. Po wygaśnięciu licencji w 1983 roku zmieniono nazwę auta na FSO 125p. Produkcję zakończono w roku 1991. Dużego fiata używał między innymi porucznik Borewicz w serialu "07 zgłoś się". Lubili go także prawdziwi milicjanci.
Początkowo pod maską samochodu pracował silnik 1,3 l o mocy 60 KM, potem 1,5 l i 70 KM mocy. Przez 4-biegową - od 1985 r. pięciobiegową - manualną skrzynię biegów moc przenoszona była na koła tylne. Auto rozpędzało się do ponad 140 km/h. W porównaniu z Warszawą 223 Fiat miał mniejsze zapotrzebowanie na paliwo. Modelem podstawowym był sedan o długości 4226 mm. Inne wersje to kombi i pick up. Polskie Fiaty zastępowały Warszawy. Były wersje dla milicji, pogotowia, do lekkiego transportu i oczywiście wersje sportowe, które osiągały całkiem dobre wyniki w rajdach.
Funkcjonariusze w "kapeluszu"
Fiaty 125p już w latach 70. zastępowały starsze Warszawy. - To był powiew nowoczesności - mówi Marek Studzienny, który w połowie lat 80. sprowadzał nowe oznakowane Wiaty z Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Rzeszowie do komendy w Leżajsku. - Komfortowy, dynamiczny, trzymał się drogi. Poza tym dobre wyposażenie, oszczędny i bezpieczny.
W milicji były Fiaty oznakowane, głównie w wersji sedan, dużo mniej typu kombi. Auto, którym jeździł nasz rozmówca, było niebieskie z białym pasem, ale były także modele białe z pasem w kolorze niebieskim. Na dachu zamontowane były pałąki, do których mocowano galeryjkę z napisem MILICJA, a na niej lampę obrotową w kolorze niebieskim. Obok montowane były głośniki. Syreny były pod maską lub na przednim zderzaku. Napis MILICJA malowany był na przednich drzwiach.
Funkcjonariusze w âkapeluszuâ
W radiowozach prewencji zamontowana była szyba za przednimi siedzeniami oraz linki przy tylnej kanapie do zaczepiania kajdanek. Włączniki sygnałów uprzywilejowania montowano na desce rozdzielczej.
FSO 125p nie był awaryjny, ale, jak w przypadku Warszawy, należało przestrzegać terminów przeglądów. Co 10 tys. km wymieniano zużyte części. Najczęstszych wymian potrzebowało zawieszenie. Drogi były złe, a podzespoły zawieszenia szybko się zużywały. Zdaniem naszego rozmówcy Fiat w porównaniu z Nysami, Żukami i Uazami wypadał najlepiej.
Pojazdy opancerzone
Milicja Obywatelska dysponowała również pojazdami opancerzonymi, m.in. BTR-60. Wystarczy jedno spojrzenie, by stwierdzić, że nie były one najodpowiedniejsze do egzekwowania poszanowania dla prawa. MO została jednak w nie wyposażona - podobnie jak w automaty Kałasznikowa - na wypadek konieczności stłumienia zbrojnego powstania antykomunistycznego.
Milicyjny âMaluchâ
Do milicyjnych garaży trafiła również partia Fiatów 126p. âMaluchyâ - ze względu na swoje gabaryty - stwarzały jednak duże ograniczenia co do ich wykorzystania. Na zdjęciu widoczny jest Fiat 126p w barwach âdrogówkiâ. Miernik prędkości i policyjne radio w aucie mieściły się bez problemu.
Polonez
To ostatni samochód polskiej milicji. Pierwsze milicyjne Polonezy z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, pod maską miały silniki 2.0 DOHC Fiata. Później stosowano także silniki 1.5 Turbo, 2.0 SOHC Forda, standardowe silniki 1.6 OHV, a także 1.4 i 1.6 DOHC 16v Rovera. To właśnie za kierownicą Poloneza siedział najsłynniejszy telewizyjny milicjant - porucznik Borewicz z serialu â07 zgłoś sięâ.
Polonezy były transportowym trzonem polskich sił porządkowych jeszcze na długo po zmianie nazwy milicja na policję. Ich liczba przekraczała 1,5 tys. Ostatni Polonez został wycofany ze służby w 2009 roku.
Źródło: Krzysztof Chrzanowski, gazeta.policja.pl
tb, moto.wp.pl