Peugeot 1007

None

1 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Kiedy jesienią 2004 roku po raz pierwszy zaprezentowano miejski model Peugeot 1007, większość oglądających była zachwycona stylem, sylwetką i nowinkami technicznymi. Z zainteresowaniem podziwiano drzwi typu Sezam, które po naciśnięciu przycisku elektrycznie odsuwały się do tyłu, odsłaniając wnętrze z czterema przesuwanymi fotelami.

2 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Największe zainteresowanie (szczególnie wśród pań) wzbudzała jednak opcja Cameleo, pozwalająca wybierać wśród 12 zestawów kolorystycznych, zmieniających wystrój wnętrza. Mój zachwyt nad oryginalnym autkiem osłabł po jeździe testowej zimą.

3 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Jesienią, gdy nie było jeszcze mrozów, wsiadając do małego Peugeota nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Wystarczyło nacisnąć przycisk w pilocie, aby drzwi automatycznie odsłoniły wnętrze. Znacznie gorzej było zimą, ale o tym za chwilę. Identyczny system samoczynnego otwierania drzwi stosowany był już wcześniej w vanie Peugeot 807. Nie tylko system otwierania drzwi jest odmienny od współcześnie jeżdżących modeli. Interesujące jest także zagospodarowanie wnętrza pojazdu.

4 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Z przodu umieszczono dwa wygodne fotele, które można przesuwać w zakresie 230 mm (fotel kierowcy) i 280 mm (fotel pasażera). Z tyłu zamontowano dwa niezależne fotele z regulacją kąta nachylenia oparć, które można przesuwać w zakresie 230 mm. Długość małego Peugeota to zaledwie 373 cm. Uniwersalne, przesuwane drzwi, które - jak wskazywało hasło reklamowe - umożliwią wciśnięcie się nawet w najciaśniejsze miejsce i swobodny dostęp do wnętrza. Okazało się, że to przereklamowany slogan.

5 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Istotnie, na parkingu można było wcisnąć się między dwa samochody i „swobodnie” wysiąść. Jednak osoby z samochodów, obok których zaparkowaliśmy, otwierając drzwi musiały uderzać nimi w naszego Peugeota i z trudem przeciskać się do wnętrza swoich aut. Prawdziwym poligonem dla Peugeota 1007 okazały się jednak warunki zimowe.

6 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Okazało się, że tak zachwalane, przesuwane drzwi nie są idealnym rozwiązaniem. Były ogromne i ciężkie. Elektryczny silnik z trudem wykonywał swoją pracę w zimowych warunkach. Otwarciu drzwi, stanowiących znaczną część powierzchni bocznej samochodu, powodowało natychmiastowe wychłodzenie wnętrza. Otwarcie drzwi z obu stron w czasie opadów śniegu, sprawiało, że biały puch sypał się wprost na dywaniki i siedzenia. Po nocnych opadach marznącej mżawki i mokrego śniegu drzwi udało się wprawdzie otworzyć, ale podczas zamykania… dojeżdżały do przedniego słupka i samoczynnie powracały do pozycji otwartej. Aby ruszyć, trzeba było poczekać, aż nagrzeje się wnętrze i stopnieje lód w zamkach oraz szynie prowadzącej drzwi. Na szczęście drzwi można było zatrzasnąć ręcznie.

7 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Pomijając te niedogodności - samochód robi dobre wrażenie. Pojemne wnętrze i dobry układ jezdny, który sprawia, że nawet po wyłączeniu ESP kierowca nadal ma pełną kontrolę nad pojazdem, a nade wszystko użyte silniki: benzynowy 1.4 16V o mocy 88 KM i 68-konny diesel 1.4 HDi robią korzystne wrażenie. Ciekawostką była wersja wyposażenia Cameleo w której można było wymienić dwa dywaniki mocowane na rzepy do deski rozdzielczej, cztery maskownice nawiewów, obicia drzwi i tylnych schowków oraz pokrowce na siedzenia, zapinane na zamek błyskawiczny. Dzięki tym rozwiązaniom w 10 minut samochód można było dostosować do swoich upodobań.

8 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Mały Peugeot nie odniósł handlowego sukcesu. Tylko w 2005 roku udało mu się zbliżyć do prognoz sprzedaży, przyjętych przez dyrekcję Peugeot: sprzedano ponad 70 000 egzemplarzy. Później było już tylko gorzej - rocznie produkowano poniżej 20 000 egzemplarzy. Teraz zapadła decyzja o zaprzestaniu produkcji.

9 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Ponieważ produkcja była niewielka, ten model będzie już wkrótce nieosiągalny na rynku. Peugeot 1007 jest jak kabriolet - dla szczególnego klienta, który ma w garażu jeszcze jeden samochód. Ceny modeli używanych są w Polsce dość stabilne. Ponieważ nie produkowano wersji z bardzo ubogim lub bardzo bogatym wyposażeniem, różnice cen uzależnione są głównie od wersji silnikowych i stanu technicznego. Modele benzynowe oferowane są w cenach od 24 900 do 29 000 zł (za rocznik 2005), od 26 000 do 32 000 zł zapłacimy za egzemplarze z rocznika 2006, od 29 000 do 40 300 trzeba zapłacić za modele z rocznika 2007. Wersje z silnikami diesla są z reguły droższe o 2000 do 4000 zł.

10 z 10Przegrał swoją szansę

Obraz
© Bogusław Korzeniowski

Kupując taki model warto dokładnie go sprawdzić w autoryzowanej stacji i upewnić się, czy nie miał poważnego wypadku. W egzemplarzach powypadkowych możemy mieć poważne problemy z otwieraniem i zamykaniem drzwi. Jeśli po zamknięciu nie przylegają idealnie do nadwozia, staną się źródłem głośnych szumów powietrza opływającego karoserię.

Wybrane dla Ciebie