WP

Można jeździć bez dowodu rejestracyjnego. W razie stłuczki narazimy się jednak na kłopoty

Od 1 października 2018 r. prawo pozwala na prowadzenie zarejestrowanego w Polsce samochodu bez posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego i dokumentu poświadczającego zawarcie polisy OC. Jak poradzić sobie w razie stłuczki, by nie wzywać policji?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wezwana na miejsce stłuczki policja sprawdzi dane jej uczestników nawet jeśli żaden z nich nie ma przy sobie dokumentów. Sprawca dostanie jednak również mandat
Wezwana na miejsce stłuczki policja sprawdzi dane jej uczestników nawet jeśli żaden z nich nie ma przy sobie dokumentów. Sprawca dostanie jednak również mandat (East News, Fot: MARCIN SMULCZYNSKI)
WP

Bez dokumentów

Kierowcy poruszający się po kraju zarejestrowanymi w Polsce pojazdami nie muszą już posiadać przy sobie dowodu rejestracyjnego oraz dowodu zawarcia polisy OC. Przepisy można było zmienić na bardziej przychylne dla kierowców ze względu na rozwój Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w wersji 2.0. To właśnie w tym rejestrze - poprzez interfejsy obecne w każdym radiowozie - policja drogowa sprawdza od dziś dane dotyczące samochodów zatrzymanych do kontroli.

Uwolnienie kierowców od obowiązku wożenia ze sobą dowodu rejestracyjnego sprawia, że łatwiejsze jest wykorzystywanie samochodu w firmie, w której różni pracownicy jeżdżą jednym pojazdem, albo w rodzinie, w której dzieci pożyczają pojazd od rodziców. Ważne jest również to, że pozostawienie dokumentów w domu zdecydowanie zmniejsza ryzyko ich zgubienia czy zniszczenia, a zarazem konieczności ich przedterminowej wymiany.

WP

Zmiana przepisów sprawia, że zmotoryzowani nie są już narażeni na mandat za brak dowodu rejestracyjnego i potwierdzenia zawarcia polisy OC. Do tej pory było to po 50 zł od każdego brakującego dokumentu. Kłopoty mogą się jednak pojawić, jeśli dojdzie do stłuczki.

Stłuczka nie tylko z policją

Zgodnie z polskimi przepisami nie trzeba wzywać policji, gdy dojdzie do kolizji, w której nie ucierpi żaden człowiek. Wystarczy wówczas usunąć pojazdy z drogi i spisać wspólne oświadczenie pomiędzy sprawcą i ofiarą zdarzenia. Problem polega jednak na tym, że kierowca, który - już zgodnie z prawem - jedzie bez dowodu rejestracyjnego i potwierdzenia zawarcia polisy OC, nie może tak łatwo udowodnić innemu kierowcy, że prowadzi ubezpieczony pojazd. Interfejsy pozwalające na sprawdzenie wszystkich danych posiadają przecież tylko służby mundurowe uprawnione do kontrolowania ruchu. Nie jesteśmy jednak w tej sytuacji zupełnie bezradni.

- Z pomocą przychodzi nam strona internetowa Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Dzięki dostępnym tam danym nie musimy wzywać policji do każdej stłuczki – mówi Wirtualnej Polsce podinsp. Radosław Kobryś z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. UFG odpowiada m.in. za zapewnienie likwidacji strat u poszkodowanych w zdarzeniach drogowych, w których zawinili kierowcy nieubezpieczonych pojazdów, a wszyscy działający w kraju ubezpieczyciele są zobowiązani do tego, by wysyłać do UFG informacje o zawartych polisach. Dzięki temu na stronie internetowej UFG można sprawdzić, czy dowolny zarejestrowany w Polsce pojazd jest aktualnie ubezpieczony.

WP

Po przewinięciu górnej stopki, w połowie strony, po lewej stronie znajdziemy zakładkę "Sprawdź OC dla pojazdu". Wystarczy wpisać tam numer rejestracyjny lub numer VIN pojazdu sprawcy zdarzenia, by otrzymać informację zwrotną. Jeśli pojazd jest ubezpieczony, znajdziemy w niej numer polisy i nazwę towarzystwa ubezpieczeniowego, w którym zawarto OC, wraz z adresem siedziby ubezpieczyciela. To zupełnie wystarczy, by spisać prawidłowe oświadczenie bez wzywania na miejsce policji.

Na drodze nie skorzystamy jednak z rządowej usługi "Historia pojazdu", by sprawdzić, czy pojazd sprawcy pozytywnie przeszedł badanie techniczne. Wejście do zasobów „Historii pojazdu” wymaga podania nie tylko numeru VIN pojazdu, ale i daty pierwszej rejestracji, a ta znajduje się w dowodzie rejestracyjnym, którego nie trzeba już ze sobą wozić.

Jeśli jako poszkodowani kwestię stłuczki zamierzamy rozwiązać sami, zawsze sprawdzajmy na stronie UFG, czy pojazd sprawcy jest ubezpieczony. Zdarzało się, że sprawcy kolizji zmieniali wersję zdarzeń już na etapie likwidacji szkody i winą za kolizję próbowali obciążyć poszkodowanego. Osoba, która nie ma świadków zdarzenia mogących potwierdzić prawdziwą wersję zdarzeń, może wówczas znaleźć się w kłopotliwej sytuacji. Wycofanie się sprawcy z zeznań spisanych we wspólnym oświadczeniu o przebiegu kolizji jest znacznie bardziej prawdopodobne, kiedy jego pojazd jest nieubezpieczony. Taka osoba będzie przecież musiała pokryć z własnej kieszeni wszystkie straty, do których doszło.

Czekamy na kolejną nowość

WP

Problem, który dziś może wiązać się z brakiem dowodu rejestracyjnego i potwierdzenia zawarcia polisy OC, ma rozwiązać pakiet mDokumentów kierowcy. Dzięki usłudze, której wprowadzenie planuje Ministerstwo Cyfryzacji, będziemy mogli na własnym telefonie okazać elektroniczną wersję dokumentów. Oznacza to, że nawet jeśli spowodujemy stłuczkę z pojazdem kierowanym przez osobę nieposiadającą smartfona lub niezbyt chętną do korzystania ze zdobyczy nowych technologii, będziemy mieli argumenty, by przekonać ją do załatwienia sprawy oświadczeniem – bez wzywania na miejsce policji, która nam, jako sprawcy, najprawdopodobniej wystawi przy okazji mandat w wysokości od 200 do 500 zł.

Na razie nie jest jednak pewne, jak długo będziemy musieli czekać na to udogodnienie. Pierwotną datą debiutu mDokumentów kierowcy miał być koniec 2017 r. Potem mówiono o uruchomieniu usługi w 2018 r. Dziś rzecznik prasowy Ministerstwa Cyfryzacji nie był w stanie podać daty uruchomienia tej usługi. Problemem są nie tylko techniczne trudności związane z mDokumentami, ale też bariera związana z niedostosowaniem przepisów do usługi.

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP