Mercedes E 63 AMG S 4Matic

None

1 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

2 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

3 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

4 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

5 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

6 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

7 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

8 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

9 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

10 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

11 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

12 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

13 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

14 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

15 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

16 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

17 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

18 z 18Diabeł w garniturze

Obraz
© WP.PL/Piotr Mokwiński

Każdy w odpowiednim czasie dojdzie do etapu, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć ze stateczną limuzyną łączącą w sobie cechy auta rodzinnego i reprezentacyjnego. Co jednak w sytuacji, gdy głęboko w świadomości tli się natura sportowca żądnego zastrzyku adrenaliny na górskich serpentynach. Lekarstwo na tę przypadłość znaleźli Niemieccy inżynierowie opracowując AMG bazujące na Klasie E. W specyfikacji S, dodatkowo wzmocnionej i wyposażonej w napęd na cztery koła.

Fenomen klasycznej Klasy E polega na kamuflażu podobnym do garnituru uszytego na mistrza kulturystyki. Niby świetnie leży i z daleka nie widać muskułów, ale wystarczy podejść bliżej, aby dostrzec detale zdradzające prawdziwe oblicze. W Mercedesie to przede wszystkim żółte zaciski z emblematem sportowej stajni i dyfuzor z przeprojektowanym tylnym zderzakiem. Reszta jest niemal identyczna ze słabszymi odmianami. Nadwozie zaopatrzono w pełni LED-owe oświetlenie adaptacyjne, 19 lub 20-calowe obręcze ze stopów lekkich, a także niskoprofilowe opony pozwalające przenieść ogromny potencjał silnika na asfalt.

Wybrane dla Ciebie
Kolumny wojska na drogach. Gdzie pojadą i jak je wyprzedzać
Kolumny wojska na drogach. Gdzie pojadą i jak je wyprzedzać
A2 Warszawa-Łódź z dodatkowym pasem. GDDKiA podała termin
A2 Warszawa-Łódź z dodatkowym pasem. GDDKiA podała termin
Droga nad morze z nowym sprzętem. Niebawem posypią się mandaty
Droga nad morze z nowym sprzętem. Niebawem posypią się mandaty
Rewolucja w punktach karnych, piraci zostaną szybko wyeliminowani. Znamy datę
Rewolucja w punktach karnych, piraci zostaną szybko wyeliminowani. Znamy datę
14-latek jechał skuterem na jednym kole. Stracił prawo jazdy na 3 miesiące
14-latek jechał skuterem na jednym kole. Stracił prawo jazdy na 3 miesiące
Polacy się rzucili. Nowy przepis o prawie jazdy
Polacy się rzucili. Nowy przepis o prawie jazdy
Nowe przepisy działają. Policja przyłapała 1,2 tys. kierowców
Nowe przepisy działają. Policja przyłapała 1,2 tys. kierowców
Maksymalne ceny paliw nie dla wszystkich
Maksymalne ceny paliw nie dla wszystkich
Nowe powody zatrzymania "prawka" - na mandacie się teraz nie kończy
Nowe powody zatrzymania "prawka" - na mandacie się teraz nie kończy
Ministerstwo planuje rewolucję w prawie jazdy. Zniknie plac
Ministerstwo planuje rewolucję w prawie jazdy. Zniknie plac
Benzyna poniżej 6 zł/l? Rząd ma plan na tanie paliwo. Inny niż Niemcy
Benzyna poniżej 6 zł/l? Rząd ma plan na tanie paliwo. Inny niż Niemcy
Benzyna 95 czy 98? Sprawdziliśmy, czy liczba oktanowa wpływa na spalanie
Benzyna 95 czy 98? Sprawdziliśmy, czy liczba oktanowa wpływa na spalanie