WAŻNE
TERAZ

Ministra nie chce już czekać. Zgłasza projekt ws. progu podatkowego

Hyundai Santa Fe 

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa

Obraz
Źródło zdjęć: © Piotr Mokwiński

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

/ 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

10 / 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

11 / 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

12 / 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

13 / 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

14 / 14Atak na niemieckich potentatów

Obraz
© Piotr Mokwiński

Nowe wcielenie Hyundaia Santa Fe chce kontynuować niezłą passę swojego poprzednika. Jego konstruktorzy upatrują najgroźniejszej konkurencji wśród samochodów BMW, Audi i Mercedesa. Od strony prezencji trudno Hyundaiowi cokolwiek zarzucić. Styliści stanęli na wysokości zadania i przedstawili bardzo odważny projekt odcinający się od bezpośredniego poprzednika. Kreślarze zrezygnowali z obłości na rzecz dynamicznych przetłoczeń, dodających autu pożądanej dziś wyjątkowości.

Delikatnie rozczarowuje natomiast wnętrze. W tej kwestii autu zdecydowanie bliżej do Chevroleta Captivy niż Audi Q5. Jakość materiałów wykończeniowych nie jest zła, ale za dużo wewnątrz twardych plastików i nie do końca przemyślanych detali. Tworzywa zostały solidnie spasowane, jednak brak im typowej dla segmentu premium szlachetności.

Pod maską Santa Fe może pracować silnik CRDi o pojemności 2.2 litra lub 2.0 w dwóch wariantach mocy. Słabszy generuje 150 KM i 383 Nm, natomiast mocniejszy 197 koni mechanicznych i 436 Nm momentu obrotowego.

Dzięki bezkluczykowemu dostępowi, wystarczy wcisnąć przycisk Start Engine, by ruszyć przed siebie. Od razu daje się zauważyć świetne wyciszenie kabiny. Nawet przy prędkościach autostradowych, do wnętrza dochodzą jedynie nieliczne odgłosy.

Wybrane dla Ciebie
14-latek jechał skuterem na jednym kole. Stracił prawo jazdy na 3 miesiące
14-latek jechał skuterem na jednym kole. Stracił prawo jazdy na 3 miesiące
Polacy się rzucili. Nowy przepis o prawie jazdy
Polacy się rzucili. Nowy przepis o prawie jazdy
Nowe przepisy działają. Policja przyłapała 1,2 tys. kierowców
Nowe przepisy działają. Policja przyłapała 1,2 tys. kierowców
Maksymalne ceny paliw nie dla wszystkich
Maksymalne ceny paliw nie dla wszystkich
Nowe powody zatrzymania "prawka" - na mandacie się teraz nie kończy
Nowe powody zatrzymania "prawka" - na mandacie się teraz nie kończy
Ministerstwo planuje rewolucję w prawie jazdy. Zniknie plac
Ministerstwo planuje rewolucję w prawie jazdy. Zniknie plac
Benzyna poniżej 6 zł/l? Rząd ma plan na tanie paliwo. Inny niż Niemcy
Benzyna poniżej 6 zł/l? Rząd ma plan na tanie paliwo. Inny niż Niemcy
Benzyna 95 czy 98? Sprawdziliśmy, czy liczba oktanowa wpływa na spalanie
Benzyna 95 czy 98? Sprawdziliśmy, czy liczba oktanowa wpływa na spalanie
Kierowcy nie zdają sobie sprawy. Policja masowo zatrzymuje prawa jazdy
Kierowcy nie zdają sobie sprawy. Policja masowo zatrzymuje prawa jazdy
Nadchodzi kolejny wzrost cen paliw. Padły konkretne kwoty
Nadchodzi kolejny wzrost cen paliw. Padły konkretne kwoty
Będą zatrzymywać prawa jazdy. Zaostrzenie przepisów od 30 marca
Będą zatrzymywać prawa jazdy. Zaostrzenie przepisów od 30 marca
Idą zmiany w fotoradarach. Ma być podobnie jak przed laty
Idą zmiany w fotoradarach. Ma być podobnie jak przed laty