Hamburg przygotowuje się do zakazu diesli. Znaki już są na ulicach

Hamburg będzie pierwszym niemieckim miastem, którego władze ograniczą możliwość poruszania się samochodami z silnikami Diesla. Znaczy o tym około stu nowych znaków z zakazami wjazdu dla aut, jakie pojawiły się na ulicach Hamburga. To może oznaczać lawinę zakazów w Niemczech i tańszych aut w Polsce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Unia Europejska wprowadza wyrywkowe badanie samochodów. Producenci będą musieli mieć się na baczności
Unia Europejska wprowadza wyrywkowe badanie samochodów. Producenci będą musieli mieć się na baczności (WP.PL, Fot: Tomasz Budzik)
WP

Lutowy wyrok niemieckiego sądu federalnego, mówiący, że władze tamtejszych miast mogą wprowadzać obostrzenia w poruszanie się dieslami bez oglądania się na ogólnokrajowe przepisy, został potwierdzony w piątek przez najwyższy sąd administracyjny w Lipsku. Co więcej, włodarze miast nie muszą decydować się na przepisy przejściowe, które ułatwiłyby mieszkańcom przystosowanie się do nowych wymogów.

Lipski sąd zarekomendował jednak, że w razie wprowadzania zakazu na szerszym terytorium, najlepiej byłoby, aby wchodził on fazami, rozpoczynając od regulacji, która zakazałaby wjazdu dieslami spełniającymi normę Euro 4 lub wcześniejsze. Ta weszła w życie w 2009 r. Tak właśnie ma rozpocząć się motoryzacyjna rewolucja w Hamburgu. Nie wiadomo tylko, kiedy.

Na razie na ulicach tego miasta pojawiły się znaki, które zakazują wjazdu na określone ulice samochodami z silnikiem Diesla, niespełniającymi normy Euro 5. Na razie nie ma oficjalnego komunikatu o terminie wprowadzenia zakazu. Nieoficjalnie mówi się, że ma on zacząć obowiązywać z końcem maja. Mandat za naruszenie przepisu samochodem osobowym wynosić ma 25 euro.

WP

Wprowadzenie zakazu w Hamburgu będzie miało ogromne reperkusje. W kolejce do stosowania takich obostrzeń stoi już Monachium, Sttutgart czy Dusseldorf. Popularyzacja tego rozwiązania spowoduje spadek zainteresowania dieslami. Spośród około 15 mln samochodów z silnikiem Diesla w Niemczech tylko 2,7 mln spełnia normę Euro 6. Jeśli miasta u naszych zachodnich sąsiadów podniosą poprzeczkę do tego poziomu, spowoduje to chęć pozbycia się przez Niemców milionów używanych samochodów. Te zapewne trafią między innymi do Polski i - ze względu na przewidywaną atrakcyjną cenę - będą rozchwytywane.

Po drugie, w niemieckim salonie samochodowym trudno będzie znaleźć kupca na auto osobowe z jednostką wysokoprężną, a to oznacza gigantyczne straty dla niemieckiej gospodarki. Niemcy od lat są poważanymi producentami silników Diesla, ale w kwestii samochodów hybrydowych muszą uznać prymat Toyoty. Jeśli producenci samochodów mieliby wyposażyć starsze auta w system oczyszczania spalin wykorzystujący AdBlue, to operacja ta kosztowałaby łącznie ok. 14,5 mld euro.

Źródło: Automotive News Europe

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP