- _ Rajd Polski jest dla mnie tak bardzo bliski, tak emocjonalny, że chęć wystartowania w nim może zakłóca pewną logikę moich startów. Od siedmiu czy ośmiu lat uprawiam inną dyscyplinę. Pomimo, że to nadal cztery koła, że mówi się na to rajdy, to cross-country to zupełnie inny styl jazdy, zupełnie inna filozofia i ja na chwilę muszę wskoczyć do pociągu, gdzie chłopaki naprawdę cisną. Dla mnie start w Rajdzie Polski to przede wszystkim fantastyczny kontakt z kibicami, bo raz do roku mogę spotkać się z polskimi kibicami. Może poza Baja Poland bo udało się sprowadzić także Puchar Świata w rajdach terenowych do Polski. Myślę, że Rajd Polski to jest fantastyczny moment, w którym mogę jeszcze raz wsiąść do WRC, próbować złapać taką prędkość jak najlepsi, jak Robert, ale to oczywiście bardzo trudne. Nie ukrywam, że to dla mnie ogromna przyjemność i sytuacja, w której mogę potrenować trochę szybszej dyscypliny, bo rajdy terenowe to wytrzymałość, to maraton. Ja jeżdżę maratony, a nagle muszę być sprinterem, który
walczy o każdą sekundę, każdy zakręt, każdy centymetr drogi. Mam świadomość swojego miejsca w stawce. Wjechanie w pierwszą dziesiątkę, może trochę głębiej, byłoby satysfakcjonujące i myślę, że w tym kierunku będę jechał. Będę jechał swoim, szybkim jak na siebie tempem, może nie tak szybko, jak kierowcy, którzy będą walczyli o zwycięstwo, ale postaram się z doświadczeniem, które zdobywałem przez lata, zrobić przyzwoity wynik _ – mówił Hołowczyc.