]( javascript:otworz('http://i.wp.pl/a/f/pjpeg/8646/330i-bmw-test-08.jpg',550,412) ) |
| --- | Nie ma co rozpływać się rasowym pomrukiem sześciocylindrowego trzylitrowego silnika, ani jego zrywnością ujawnianą od pierwszej chwili jazdy. To wszystko, czego miliony miłośników marki BMW oczekują i co wręcz ubóstwiają jest prawdą dość oczywistą. Zamiast więc upajać się wrażeniami, jakich doświadczamy tuż po ruszeniu, od razu przejdźmy do wrażeń, jakich „trójka” dostarcza przy prędkości bliskiej „setce”. Istnieje dość szeroka rzesza użytkowników aut, którzy wysoką jakość auta utożsamiają z komfortem. ..I właśnie ich poglądy „trójka” powinna zrewidować. Otóż bowiem, jadąc już 80 km/h odczuwać będziemy nierówności drogi, a każdy ruch kierownicy może być odczuwalny jako szarpnięcie. „Trójka” nie jest autem zaprojektowanym z myślą o komforcie ponad wszystko (jak np. Citroen C5), ale radości z doświadczania pełnej kontroli nad samochodem podczas jazdy. To zaś wymaga, by kierowca mógł bardzo precyzyjnie „odczuwać” samochód. Oczywiście mowy nie ma o chamskim trzęsieniu, czy Broń Boże stukaniu. Auto tłumi
drgania, ale odbywa się bez utraty poczucia kontroli. Najciekawszym jednak jest, że owa kontrola zdaje się pozostawać taka sama niemal bez względu na prędkość. Zakres drgań, jakim poddane jest nadwozie zdaje się nie wzrastać proporcjonalnie do wzrostu prędkości. Czy jedziemy 80, czy 160 km/h – niemal tak samo odczujemy nierówności drogi, czy siłę przeciążeń. ...Tak, jakby natężenie bodźców przekazywanych kierowcy, a niezbędnych do kontroli nad samochodem pozostawała niezmienna.