Trwa ładowanie...
d4mbrqs
d4mbrqs

[

]( https://kiosk.burdamedia.pl/? ) Najnowsze modele Land Rovera wyglądają jak dżentelmeni we włoskich garniturach. Piotr R. Frankowski na ulicach Bielska-Białej porównuje Range Rovera Sport z wojskowym Land Roverem. Sprawdza, czy w brytyjskim SUV-ie drzemie DNA znamienitych przodków.

(fot. Błażej Żuławski)
Źródło: (fot. Błażej Żuławski)

Land Rover. Dwa słowa tak brytyjskie jak herbata z mlekiem czy jajka z bekonem. Od 1946 roku, gdy na gruzach wojennego przemysłu powstał pojazd rolniczy o aluminiowym nadwoziu, wiele się na świecie zmieniło. Prezydent USA nie jest biały, muzyka jest dostępna w formacie MP3, a młodzież woli grać na komputerze zamiast się całować. Dla niektórych to upadek złotego wieku, dla innych początek nowej, świeżej epoki. Kanciasty Land Rover Defender żyje nadal, głównie w służbie wojsk różnych krajów i Elzy z afrykańskiego buszu, ale firma z Solihull dopasowała się do zmian na świecie. Przynajmniej troszeczkę. Małego Freelandera można kupić z proekologicznym systemem start-stop, bogate mieszczuchy mogą zaś wybierać między pudełkowatym modelem Discovery, tradycyjnym Range Roverem a najbardziej hiphopowym Range Roverem Sport. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w tym aucie, które próbuje walczyć z BMW X5 i Porsche
Cayenne, pozostała choć odrobina awanturniczej prostoty pierwszych Land Roverów.

d4mbrqs

* WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII * W tym celu lśniąco biały Sport z silnikiem TDV8 pojechał do gościnnego Bielska-Białej, by tam stanąć oko w oko z Land Roverem XD w militarnej wersji WOLF (Wheel On Left Face – z kołem zapasowym po lewej stronie). Matowozielony wóz pochodzi z kontyngentu brytyjskiej armii stacjonującego w Niemczech, gdzie służył jako nosiciel radiostacji.

(fot. Błażej Żuławski)
Źródło: (fot. Błażej Żuławski)

Walka na topory
Rewitalizacja Bielska-Białej postępuje tak sprawnie, że obawialiśmy się, iż nie znajdziemy nierównych dróg, na których moglibyśmy sprawdzić umiejętności obu pojazdów. Na szczęście nawet tutejsze rzutkie władze nie zdołały jeszcze naprawić wszystkiego, więc po krótkich poszukiwaniach znajdujemy wyboisty asfalt z wyrwami po zimie. W Warszawie takie poszukiwania trwałyby znacznie krócej. Zaczynam od groźnie wyglądającego wojskowego wozu, przed którym dzieci boją się przejść nawet na zielonym świetle.

Do czego porównać prowadzenie starego Defendera na ulicach miasta? Chyba najbardziej do średniowiecznego pojedynku na topory bojowe, ciężkie, o dużej bezwładności, wymagające połączenia zwinności i fizycznej krzepy. Na pozór wygląda to ponuro, ale nie zapominajmy, że w walce na małą odległość topór był bardzo skuteczną bronią. Szybko kończącą pojedynek. Defender Extra Duty sprawia wrażenie, że wykonano go z zespawanych szyn kolejowych, brnie naprzód niestrudzenie. Nowiutki, błyszczący pedantycznie wywoskowanym lakierem Range Rover Sport to trochę paradoks, który dotyczy także wszystkich innych luksusowych SUV-ów, Porsche, BMW i Mercedesa. Najpierw producent buduje coś o wymiarach i masie lotniskowca, by potem stworzyć wersję Sport, rzekomo pozwalającą na bardziej dynamiczną jazdę. To tak, jakby stocznie budowały dla niektórych marynarek wojennych lotniskowce nieco szybsze i bardziej zwrotne podczas manewrów w porcie, czyli zupełnie bez sensu. Ale jeśli spojrzymy na Range Sport bez zwracania uwagi na
marketingowe gadanie, jest to prawdopodobnie jeden z najlepszych samochodów do pokonywania dalekich tras. Zawieszenie pneumatyczne ma nierówności w tym samym miejscu, gdzie Bond Daniela Craiga ma przepis na przyrządzanie koktajlu Martini. Siedzi się wysoko, widzi absolutnie wszystko, a kanciaste formy wnętrza tylko dodają kierowcy pewności siebie, uspokajają swoją brutalną funkcjonalnością.

(fot. Błażej Żuławski)
Źródło: (fot. Błażej Żuławski)

Ubrudzić eleganta
Mocarny silnik TDV8 ciągnie wóz w przód na wielkich falach momentu obrotowego, gładko i miękko połykając wyprzedzanych konkurentów. W długich łukach trzeba Range’a prowadzić pewną, acz delikatną ręką, czystym wyścigowym torem, by masa nie pokonała nagle przyczepności opon, ale układ kierowniczy działa znacznie lepiej niż w najdroższym Lexusie i nie jest to trudne. W ogóle samochód ten prowadzi się tak niebywale harmonijnie, że choć nie jest obiektywnie tak szybki i zwinny jak Cayenne czy X5, na psychikę działa lepiej niż oba niemieckie auta.

d4mbrqs

* WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII * To, że wojskowy Defender czuje się w terenie jak piłkarski chuligan podczas grupowej bójki, to oczywiste. Ale Range Sport, teoretycznie przeznaczony do miejskiego lansu na czyściutkim asfalcie, wjeżdża w błoto równie ochoczo jak angielski pies gończy wpada w zarośla w ślad za słodko pachnącym lisem.

(fot. Błażej Żuławski)
Źródło: (fot. Błażej Żuławski)

System Terrain Response pozwala jednym obrotem pokrętła zmienić charakter samochodu – inna jest mapa sterowania silnikiem, inaczej pracuje skrzynia biegów i tak dalej. Kiedyś w starych Land Roverach było tak, że pierwsze centymetry skoku pedału gazu wywoływały nieproporcjonalnie małą reakcję silnika, dzięki czemu można było płynnie jeździć tymi wozami z załączonym reduktorem (dziś podobnie jest w Toyocie Hilux)
. W Sporcie działa to w tak naturalny sposób, że do zmienionego zachowania auta przyzwyczajamy się po kilkunastu sekundach. Dla kontrastu: w nowiutkim Oplu Insignia, gdzie przyciskami zmienia się software’owe ustawienia, nawet po kilku dniach źle mi się jeździło w sztucznym, najwyraźniej przeznaczonym do chwilowego imponowania kumplom, trybie Sport. Czary jakieś czy co? Gdybym miał przejechać z Warszawy do Lizbony z jakiego bądź powodu, na pewno rozważałbym jazdę Range Roverem Sport. Bo w
Defenderze nawet taki wariat jak ja mógłby uświerknąć. Analiza genotypu
Więc jak to w końcu jest? Czy demonstracyjnie plutokratyczny Range Sport w istocie ma cokolwiek wspólnego z utylitarnym rodowodem angielskiej marki, która niedawno przeszła w ręce właścicieli z dawnej kolonii? Na pierwszy rzut oka nie, za dużo w nim efekciarstwa i designu powstałego w zaciszu projektowego atelier. Gdy jednak poznamy go bliżej, widać tu praktyczne pomysły, na które nie mógł wpaść nikt oprócz Brytyjczyków. A nawet gdy z ergonomią jest coś nie tak (choć w starym, poczciwym Defenderze ergonomia jest tak zła, że Cromwell inżynierom pościnałby głowy), to kompensuje się to w innym miejscu.

d4mbrqs
(fot. Błażej Żuławski)
Źródło: (fot. Błażej Żuławski)

Jest jedna cecha, o której już wspominałem, a która łączy obydwa samochody: naprawdę skutecznie jeżdżą w terenie. WOLF jest po chamsku mechaniczny, fizyczny i dość trudny, a Sport pomaga skutecznie swojemu kierowcy, ale jest w nich jakaś szczerość i uczciwość intencji, której nie widzę w konkurencyjnych autach. Z Land Roverem, nawet tym zaprojektowanym dla garbatych orangutanów, można się zaprzyjaźnić. Jeśli nie zaprzyjaźnić, to przyzwyczaić, jak do utyskiwań żony, których się już po latach małżeństwa praktycznie nie słyszy. Wystarczy przejechać kilka kilometrów i to się czuje. Dobra wiadomość dla fanów marki z Solihull: gdy aluminiowy kanciak dokona wreszcie żywota, jego duch przetrwa.

d4mbrqs
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4mbrqs
Więcej tematów