Pierwsze próby odnalezienia sprawcy kolizji nie powiodły się, a jego samochód jakby zapadł się pod ziemię. Dopiero kilkadziesiąt minut po całej sytuacji, policjanci z sandomierskiego ruchu drogowego zauważyli czerwonego rovera pędzącego krajówką. "Szalony" kierowca na skrzyżowaniu ulic właśnie zaczął wyprzedzać ciężarówkę. Mało brakowało a doprowadziłby do kolejnej kolizji. Policjanci zatrzymali go po krótkim pościgu. Jak się okazało, za kierownicą auta siedział 72 – letni mieszkaniec gminy Ćmielów, który początkowo tłumaczył, że wygięta maska jego samochodu to efekt zderzenia ale z drzewem. Później zmienił zdanie tłumacząc, że po kolizji drogowej nie zatrzymał się, gdyż speszył się by podbić dowód rejestracyjny. Jego ważność właśnie się kończyła. Nie wyszedł na tym najlepiej, został "rozliczony" za wszystko. Oprócz 1000 złotych mandatu stracił też 20 punktów.