WP

Zimą łatwo wpaść w pułapkę. Wstrzymaj się z kupnem auta do cieplejszych dni

Po tygodniach przeszukiwania portali aukcyjnych, wypatrywania okazji i tropienia nieścisłości w ogłoszeniach odnosisz sukces. Oczekiwany egzemplarz marzeń, w dobrej cenie, jest już na wyciągnięcie ręki. Bądź ostrożny - tak naprawdę to dopiero początek zmagań z trikami handlarzy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jeśli chodzi o ukrycie wad samochodu, sprzedawcy bywają bardzo pomysłowi
Jeśli chodzi o ukrycie wad samochodu, sprzedawcy bywają bardzo pomysłowi (Fotolia)
WP

Nikt już chyba nie wierzy w samochody, które mają kilkanaście lat i przyjeżdżają do naszego kraju z przebiegiem mniejszym niż 200 tys. km. Nikt nie kupuje droższego auta z dieslem pod maską, by jeździć nim "do kościoła”. Prawdopodobnie pod koniec 2018 roku w życie wejdą nowe przepisy i manipulacje przy licznikach samochodowych będą surowo karane, a dokładne dane na temat historii pojazdu znajdziemy w CEPiKu 2.0. Niestety, dane samochodów zarejestrowanych w Niemczech pozostaną przez długi czas tajemnicą. Niekompatybilność systemów danych stawia klientów w trudnej sytuacji. To gratka dla rasowego handlarza.

Wszystko wskazuje na to, że w 2018 roku ponownie utrzymamy się na wysokim poziomie import samochodów używanych. Według prognoz będzie to nieco ponad 900 tys. egzemplarzy. Muszą one znaleźć swoich nowych właścicieli. To zadanie dla zawodowych sprzedawców, którzy mają swoje sposoby na ulepszenie auta w kilka dni.

Ile już tu stoją? Nie wiadomo Autokult.pl
Podziel się
WP

Zima – nawet pozbawiona śniegu – nie jest najlepszym okresem do zakupu auta. Szybko zapadający zmrok sprawia, że trudno umówić się na oględziny pojazdu w sprzyjającym świetle dziennym. Nigdy nie sprawdzamjy pojazdu w deszczu. Kontrola auta przy sztucznym oświetleniu, np. na parkingu, pozwala na ukrycie mniejszych (i co gorsza również większych) niedoskonałości lakieru. W takich warunkach możemy nawet nie zauważyć, że niektóre elementy wyróżniają się swoim odcieniem. To świadczy o malowaniu lub podmianie części z innego auta. Wiadomo przecież, że "kupujemy oczami".

Zwróć uwagę na spaliny

Warto poprosić sprzedającego, by nie uruchamiał pojazdu przed naszym przyjazdem. Raczej między bajki można włożyć historie o tym, że auto właśnie wróciło z jazdy próbnej. Powód jest prosty –* nie tylko sprawdzimy wydajność akumulatora* (będzie do wymiany jeśli auto jest przez dłuższy czas nieużywane), ale i możemy zobaczyć po rdzy na tarczach hamulcowych* ile pojazd spędził w bezruchu.* Przede wszystkim jednak sprawdzimy, jak zachowuje się jednostka w pierwszych chwilach pracy. Biały dym powinien wydobywać się z rury wydechowej zaledwie przez chwilę. To tylko wilgoć w układzie wydechowym.

Niektóre specyfiki mogą ukryć nawet poważne usterki WP.PL
Podziel się
WP

Jeśli jasne zadymienie utrzymuje się dłużej, czeka nas wizyta u mechanika ze zniszczoną uszczelką pod głowicą. Z kolei niebieski dym oznacza nadmierne zużycie oleju. Handlarze mogą wykorzystać rozmaite uszczelniacze dodawane do oleju, które stawiają na nogi silnik gotowy do remontu – przynajmniej na chwilę.

Trudno jednak potwierdzić obecność takiego dodatku w jednostce napędowej. Niektórzy mówią o zapachu nafty spod korka, inni każą sprawdzić gęstość oleju gdy jednostka już się nagrzeje. Tak naprawdę przekonamy się o tym po wymianie oleju. Podejrzenia powinna wzbudzić też czysta komora silnika. To znaczy, że ktoś chce ukryć niedoskonałości. Poza tym, nie wiadomo jak czyszczenie zostało dokonane. Użycie tradycyjnej myjki ciśnieniowej to chyba najczęstsza – i najgorsza – metoda.

Wnętrze jest najważniejsze

Kluczem do odkrycia prawdziwej przeszłości pojazdu powinno być wnętrze. Nasze podejrzenia powinny wzbudzić świecące (wyplakowane) plastiki i intensywny zapach. Odświeżacze powietrza nie ukryją kierowcy palącego za kółkiem, ale doskonale zneutralizują pleśń i wilgoć, która wskazuje na powypadkową przeszłość, zapchany filtr kabinowy czy niedziałającą klimatyzację. W ogłoszeniach często można znaleźć informację "klima do nabicia”. Koszt uzupełnienia czynnika jest tak niski, że oznacza to tylko jedno - niesprawny jest cały kosztowny układ, a "nabicie" to tylko przykrywka.

WP
Zapach papierosów można stłumić, ale jego całkowite pozbycie się jest niemal niemożliwe Fotolia
Podziel się

Handlarze mogą również podmienić co bardziej zniszczone elementy wnętrza. Warto pamiętać, że niektóre z nich – włączniki świateł czy okolice stacyjki – wyjawią nam sporo informacji na temat właściciela. Nawet jeśli sprzedający wymienił zniszczony fotel,* na pewno nie zrobił tego z pasami bezpieczeństwa, które kilka, kilkanaście lat zdążyły się lekko przetrzeć czy też odbarwić.* Zwróćmy też uwagę na pokrowce – ozdoby kierownicy przykryją ewentualne uszkodzenia.

"Ten typ tak ma" czy "instalacja gazowa do regulacji" powinny od razu wzbudzić nasze podejrzenia. Takie wymówki to po prostu stwierdzenie faktu, że okoliczni mechanicy dali za wygraną. Po zakupie to my będziemy musieli borykać się z patentami wprowadzonymi przez poprzedniego właściciela. Poza tym, jeśli auto od kilku miesięcy jest w stanie "do regulacji", to najprawdopodobniej jest wrakiem. Samochody w dobrym stanie zmieniają właścicieli w przeciągu kilku dni.

Przy kupnie auta będą towarzyszyć nam emocje. Nie pozwólmy jednak na wykorzystanie tego faktu przez handlarza. Zazwyczaj nie jest to jedyny na świecie egzemplarz w takim stanie.* Nie dajmy się też nabrać na podpisywanie umowy z zaniżoną wartością czy z danymi poprzedniego, niemieckiego czy holenderskiego właściciela.* W najlepszym wypadku nie będziemy mieli możliwości reklamowania auta. W najgorszym scenariuszu zainteresuje się nami urząd skarbowy i możemy zostać oskarżeni o fałszowanie dokumentów.

WP
Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP