Poranne skrobanie szyb zagrożone mandatem. Zobacz, jak robić to poprawnie

Włączasz silnik, ogrzewanie na maksa i dopiero wtedy skrobiesz szyby. Myślisz że jesteś sprytny? Muszę cię rozczarować – to zły pomysł. Psujesz własny samochód, zwiększasz smog i wystawiasz się na mandat. Wiem, bo sam tak kiedyś robiłem. Przestałem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nawet tak prosta czynność grozi mandatem w wysokości nawet 300 zł
Nawet tak prosta czynność grozi mandatem w wysokości nawet 300 zł (Shutterstock.com, Fot: Patryk Kosmider)

Kierowcy muszą ponownie przyzwyczaić się do porannego rytuału. Skrobanie szyb nie należy do najprzyjemniejszych czynności, a większość z właścicieli czterech kółek postępuje tak samo - włącza silnik i w oparach spalin usuwa szron z pojazdu. W tym momencie łamie aż dwa przepisy kodeksu drogowego.

Po pierwsze, kierowca nie może oddalić się od pojazdu, gdy uruchomiony jest silnik. Brak kontroli nad pojazdem – nawet gdy stoi on w miejscu i ma zaciągnięty hamulec ręczny – karane jest mandatem w wysokości 100 zł. Jeśli taka kwota nas nie przeraża, policja ma w zanadrzu jeszcze jeden paragraf. Prawo zabrania postoju pojazdu z włączonym silnikiem dłużej niż minutę ze względu na hałas oraz nadmierną emisję spalin. Tutaj ryzykujemy karę w wysokości 300 zł. Nawet, jeśli jesteśmy na terenie prywatnym. W niektórych krajach, jak np. Austria czy Szwajcaria, takie zachowanie jest jeszcze surowiej karane.

Jeśli nie chcemy skrobać szyb o poranku, można zainwestować w specjalne osłony Fotolia
Podziel się

Warto jednak zauważyć, że paragrafy te nie do końca tyczą się samych policjantów. Podczas kontroli drogowej często opuszczają oni uruchomiony radiowóz, którego silnik pracuje znacznie dłużej niż wskazaną przez prawo minutę. Wątpliwości rozwiał ostatnio Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji, który stwierdził, że podczas pracy ten przepis ich nie obowiązuje. Specyfika służby wymaga, żeby pojazdy były cały czas gotowe do ruchu.

Jeśli z kolei zrezygnujemy ze skrobania i ruszymy w trasę bez "przygotowania pojazdu do ruchu", mandat może wynieść nawet 500 zł. W takiej sytuacji nasza widoczność jest ograniczona, a wówczas o wypadek nietrudno.

Jeśli nie przeraża nas ryzyko mandatu, warto wiedzieć, że czekanie na postoju by nagrzać silnik nie jest najlepszym pomysłem. Nowoczesne jednostki, niezależnie czy są zasilane olejem napędowym, czy benzyną, znacznie szybciej nabierają temperatury podczas normalnej jazdy. Zanim to nastąpi, silnik zużywa paliwo więcej, a co za tym idzie generuje dodatkowe koszty i emituje do atmosfery więcej szkodliwych substancji.

Dodatkowe uruchomienie nawiewu do kabiny podczas postoju (np. w celu odmrożenia przedniej szyby) jeszcze wydłuży czas potrzebny do osiągnięcia temperatury roboczej motoru. Ciepłe powietrze jest pobierane z nagrzewnicy, która wykorzystuje obieg cieczy chłodzącej silnika. On sam rozgrzeje się wolniej, a przez cały ten czas będzie pobierał więcej paliwa. Najlepiej jest więc skorzystać z chemicznych środków do usuwania szronu (dostępnych za kilkanaście złotych w supermarketach), uruchomić auto i od razu wyruszyć w drogę. Przy tym przynajmniej przez pierwsze 10 minut należy unikać gwałtownego przyspieszania, warto też wyłączyć system start/stop. Co ważne, na postoju powoli rozgrzewa się tylko silnik, natomiast inne elementy mechaniczne układu napędowego cały czas są nieruchome - one i tak nabiorą odpowiedniej temperatury dopiero podczas jazdy.

Niektórzy kierowcy zauważają, że jazda od razu po uruchomieniu może wpłynąć na kondycję silnika. Tak było kiedyś, jednak obecnie nowoczesne środki smarujące oraz konstrukcja jednostek napędowych minimalizuje ewentualne szkody. Rozmaite wyliczenia, wskazujące, że jedno odpalenie zimą to dla silnika jak przejechanie kilkudziesięciu (a nawet kilkuset) kilometrów w normalnej trasie trzeba brać pod uwagę z przymrużeniem oka. Najważniejsze to nie wyciskać z silnika pełni możliwości przez kilkanaście minut jazdy.

Zobacz też: Jak w siarczyste mrozy zadbać o auto?

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.