Nowy rok, a te auta nadal w sprzedaży. Niektóre już kilkanaście lat
Modele o długim życiu. 10 lat i dalej stoją w salonach
Mimo zaostrzających się przepisów i coraz wyższych oczekiwań klientów, te auta nie chcą zniknąć z rynku.
Podczas gdy w polskich salonach pojawiają się coraz bardziej przyszłościowe modele wyposażone w napęd elektryczny lub hybrydowy, nowoczesne kabiny i systemy asystujące w prowadzeniu, równolegle z nimi funkcjonują także auta, które są oferowane w sprzedaży bez większych zmian nawet od kilkunastu lat. Długi staż na rynku nie zawsze oznacza, że można liczyć na promocję. Niektóre z tych modeli w salonach nadal oferowane są z bardzo wysokimi cenami, mimo że na rynku wtórnym można dostać identycznie wyglądające egzemplarze za ułamek ich wartości.
Lexus CT (od 2010 r.)
Listę otwiera trochę już zapomniana, kompaktowa hybryda Lexusa. Produkcja tego modelu rozpoczęła się pod koniec 2010 roku. Trzy lata temu przeszedł on lifting, który nie wpłynął jednak znacząco ani na wygląd, ani na napęd tego modelu. Standardowy cennik Lexusa CT 200h rozpoczyna się niezmiennie od 121 800 zł, ale podczas obecnie trwającej wyprzedaży cena została obniżona do 98 900 zł. Na rynku wtórnym model ten można dostać jednak za połowę tego, ale nowsze egzemplarze trzymają cenę.
Alfa Romeo Giulietta (od 2010 r.)
W tym roku dekada rynkowej kariery stuknie także Alfie Romeo Giulietcie. Produkowany od 2010 roku włoski kompakt początkowo cieszył się względnie dużą popularnością na rynku, ale obecne wyniki sprzedaży stanowią już tylko cień niegdysiejszych sukcesów. Sytuacji nie poprawił ani symboliczny lifting z 2016 roku, ani dodane w zeszłym roku nowe silniki. W salonie Alfy próg wejścia w posiadanie tego modelu wynosi 76 300 zł, ale obecnie importer kusi rabatami wynoszącymi nawet 12 000 zł. Na rynku wtórnym można przebierać wśród wielu ofert za cenę nawet poniżej 30 000 zł.
Bentley Mulsanne (od 2010 r.)
Paradoksalnie, długi staż na rynku to cecha albo tych najtańszych modeli, albo tych najdroższych, które ze względu na małą skalę działalności swoich producentów muszą wytrzymać dłużej bez znaczących zmian. Przykładem takiej sytuacji jest Mulsanne. Mało znana, flagowa limuzyna luksusowej marki Bentley zadebiutowała w roku 2010. Cztery lata temu przeszła modernizację, ale nie zmieniono w niej wiktoriańsko wyglądającej deski rozdzielczej z analogowymi wskaźnikami i wielkiego silnika V8, którego początki sięgają roku 1959. Mimo tego, ceny Mulsanne w polskim salonie marki zaczynają się od blisko 1,6 miliona złotych. Na polskim rynku wtórnym model ten właściwie nie występuje, ale na niemieckich serwisach ogłoszeniowych można znaleźć auta wyglądające jak nowe za poniżej 100 tys. euro.
Volkswagen Sharan (od 2010 r.)
Na polskim rynku oferowany jest także już od dekady (z tylko minimalną zmianą zanotowaną w roku 2015) duży van Volkswagena. Choć polscy klienci już raczej o nim zapomnieli, producent robi wiele, by utrzymać zainteresowanie. Niedawno pojawiła się na przykład specjalna wersja IQ.Drive, która oferuje nowoczesne wyposażenie i rabat w wysokości 25 tys. zł. Nawet po dużych rabatach model ten zaczyna się jednak od ceny 115 390 zł, podczas gdy na rynku znajdziemy poliftingowe egzemplarze za połowę tej wartości.
Kia Venga (od 2009 r.)
Z sceny nie chce zejść także Kia Venga. Obecny na rynku już od jedenastu lat niewielki minivan przeczy wszelkim trendom, a jednak w Polsce nadal cieszy się niemałym zainteresowaniem. Jego sprzedaż nadal liczona jest w tysiącach egzemplarzy rocznie. Model ten przeszedł co prawda lifting w 2015 roku, ale nie zmienił on najważniejszych cech, które decydują o sukcesie Vengi. Pierwszą jest niska cena (od 58 990 zł), drugą – prosty i niezawodny silnik 1.6 o mocy 125 KM. Obecnie polskie przedstawicielstwo Kii oferuje nawet rabat w wysokości 3000 zł, dzięki czemu dość łatwo można się skusić na nowe auto, mimo że prawie identyczne używane odpowiedniki można dostać nawet za mniej niż 20 000 zł.
Jeep Grand Cherokee (od 2009 r.)
Dużym pożądaniem na polskim rynku nadal cieszy się także Jeep Grand Cherokee, mimo że tak naprawdę jest to już jedenastoletni samochód. Jedyna znacząca modernizacja miała miejsce już siedem lat temu, ale i tak wyniki sprzedaży tego dużego i komfortowego SUV-a na rodzimym rynku cały czas rosną. W Polsce klienci za ekstremalną wersję Trackhawk z silnikiem o niebotycznej mocy 710 KM (tak, to nie pomyłka) są gotowi płacić nawet ponad pół miliona złotych. Używane egzemplarze tej generacji można dostać za mniej niż 100 tys. zł.
Nissan 370Z (od 2009 r.)
W Polsce przez cały czas można dostać także Nissana 370Z. To jest dobra wiadomość, bo pomimo dość archaicznego wnętrza, to nadal bardzo charyzmatyczne auto sportowe ze stosunkowo dużym, wolnossącym silnikiem V6 o pojemności 3,7 litra. Standardowy cennik otwiera się od wartości 182 700 zł, ale w salonach marki można pokusić się o ostre negocjacje oferty. Szczególnie, że niewiele różniące się od nich egzemplarze z okolic 2016 roku i niskimi przebiegiem są dostępne na rynku wtórnym za około 60 tys. zł.
Renault Kangoo (od 2007 r.)
Cofamy się dalej. Już od maja 2007 roku Renault utrzymuje w ofercie drugą generację modelu Kangoo. W 2013 roku przeszedł on lifting, ale stosunkowo niewielki, a i przecież na przestrzeni siedmiu lat niektóre modele zdążą już wejść i zejść z rynku. Dlatego też, mimo niegdyś wielkiej popularności na polskim rynku, obecnie dużo łatwiej spotkamy go w serwisach ogłoszeniowych niż salonach. W tych drugich dostępny jest od 73 400 zł, a na rynku wtórnym prawie nowe auta dostępne są za niewiele ponad 30 tys. zł.
Fiat 500 (od 2007 r.)
Od pamiętnej premiery Fiata 500 podczas wielkiego spektaklu na ulicach Turynu minęło już trzynaście lat. Od tamtej pory to słodkie auto miejskie ciągnęło wyniki Fiata w Europie i kto wie, czy nie uratowało go od poważniejszych tarapatów finansowych. Ostatecznie jednak gwiazda tego modelu zaczęła przygasać, mimo liftingu z 2016 roku, który pozwolił tej konstrukcji pozostać na czasie tak pod względem wyglądu, jak i technologii. Oferta nowych modeli zaczynających się od ceny 47 900 zł jest niezła, ale na rynku wtórnym znajdziemy jeszcze lepsze alternatywy za połowę tej wartości.
Nissan GT-R (od 2007 r.)
Najdłużej oferowany na polskim rynku model jest jednocześnie jednym z tych droższych. Mimo że topowe coupe Nissana przeszło od 2007 roku tylko szereg dyskretnych aktualizacji, jego cennik na polskim rynku nadal zajmuje przedział od 527 do aż 915 tys. zł. Nawet biorąc pod uwagę nadal piorunujące osiągi tego modelu (podwójnie doładowany silnik o mocy 570 KM, przyspieszenie do 100 km/h w 2,8 sekundy), to cennik nie zachęca do kupna, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę nowe modele ze stajni Porsche czy AMG. Ze względu na duży staż rynkowy na polskim rynku można znaleźć wiele egzemplarzy używanych. Ich ceny zaczynają się już w okolicach 200 tys. zł, ale w większości są to auta mocno wyeksploatowane i zmodyfikowane.
Jak widać, nie trzeba dysponować fortuną, by kupić auto wyglądające niemal jak z salonu. Warto jednak pamiętać, że w wielu przypadkach otrzymamy samochód z mniej nowoczesnymi rozwiązaniami niż w przypadku młodszych rywali.