Nowy Hyundai Santa Fe już na drogach. Przypomni ci o dziecku na tylnej kanapie

W natłoku rozmaitych rodzinnych SUV-ów, Hyundai Santa Fe był solidną, lecz wtapiającą się w tłum propozycją. Nowa, czwarta generacja nie tylko wygląda świetnie, ale i okazuje się dopracowaną konstrukcją, która pomiesza szyki konkurencji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W ofercie znajdzie się też świetnie wyglądający, ciemnoczerwony lakier
W ofercie znajdzie się też świetnie wyglądający, ciemnoczerwony lakier (moto.wp.pl, Fot: Mateusz Lubczański)
WP

Tak naprawdę wystarczy tylko spojrzeć na to, jak odważnie narysowano masywne Santa Fe. Duży SUV rozwija kontrowersyjny projekt znany już z kompaktowego modelu Kona. Sygnaturę świetlną tworzą reflektory na dwóch poziomach, kaskadowy grill wykończony jest chromowanymi wstawkami, a rozmaite przetłoczenia dodają lekkości autu. Nawet z tyłu światła z efektem 3D prezentują się przyjemnie świeżo. Santa Fe nie doczeka się wersji Grand jak poprzednik. Od razu jest siedmioosobową propozycją dla dużych rodzin.

Oczywiście nie można przesadzać z tą pojemnością. Choć zwiększono rozstaw osi o kilka centrymetrów, trzeci rząd dalej będzie pełnić rolę awaryjnych miejsc. Podprowadzono tutaj nawiewy klimatyzacji, ale z racji konstrukcji siedzisk, miejsca na stopy jest po prostu mało. Inaczej sprawa ma się w drugim rzędzie. Mamy tu trzy indywidualnie regulowane fotele z funkcją podgrzewania, gigantyczny szklany dach, wyjście 12V, USB i gniazdko 220V, które pozwala na podpięcie nie tylko ładowarki, ale nawet odkurzacza, dzięki czemu szybko wyczyścimy wnętrze po długiej wakacyjnej podróży.

Kabina jest rozsądnie rozplanowana i niezwykle wygodna moto.wp.pl
Podziel się
WP

Skupiono się też na potrzebach kierowcy. Materiały robią świetne wrażenie (pozytywne odczucia wzmacnia mięsista kierownica), jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Można nawet odnieść wrażenie, że Hyundai Santa Fe swoją kabiną inspiruje nieco do segmentu premium. Na pewno z łatwością pokonuje japońskie propozycje w tym segmencie. Koreańczycy czerpią z tego, co najlepsze. Projekt deski otulającej pasażera i kierowcę zaczerpnięto przecież z Jaguara.

Hyundai mocno uzbroił się w kwestii elektroniki. Wyświetlacz HUD nie prezentuje już danych na wysuwanym kawałki plastiku, a bezpośrednio na szybie. Santa Fe nie wyjedzie tyłem z miejsca parkingowego, jeśli zauważy nadjeżdżające auto. Co więcej, nie wypuści dziecka z tylnej kanapy, jeśli wyczuje, że wysiądzie ono wprost pod nadjeżdżający pojazd. Hyundai przygotował też niespotykane dotychczas rozwiązanie. Jeśli właściciel zamknie auto, a na kanapie będą znajdować się dzieci, Santa Fe da znać kierowcy zarówno przy użyciu świateł jak i klaksonu. Problem pozostawiania dzieci w rozgrzanych autach jest jak widać palący.

Nowy Hyundai Santa Fe podczas testów. Tak prezentuje się z bliska

WP

Standardową jednostką napędzającą Santa Fe jest dwulitrowy diesel dostępny w dwóch wariantach mocy – 150 i 180 KM. Zawsze ma jednak 400 Nm momentu obrotowego. Alternatywą, choć wchodzącą w wyższy poziom akcyzy, ma być motor 2.2 CRDi o mocy 200 KM. W na niektórych rynkach Hyundai jest gotowy na zaoferowanie motoru benzynowego o pojemności 2,4 litra i mocy 185 koni mechanicznych.

Naturalnym wyborem wydaje się być mocny diesel. Ten łączony będzie z automatyczną, opracowaną od zera przekładnią o 8 przełożeniach. To tradycyjna konstrukcja, która nie korzysta z dwóch sprzęgieł. Santa Fe dostępne będzie także z napędem na cztery koła. Dołączana tylna oś może w zależności od warunków przyjąć do 50 proc. dostępnej mocy, a w trybie ekonomicznym zostać całkowicie odłączona.

WP

Zobacz Hyundaia Santa Fe w szczegółach

Santa Fe oferowana będzie w późniejszym czasie w wydaniu hybrydowym, jak i z napędem plug-in. Ofensywa technologiczna Hyundaia nie ogranicza się do Santa Fe. Najmniejszy z koreańskiej rodziny SUV-ów, model Kona, w końcu otrzymał silnik diesla o mocy 136 KM. Tucson z kolei – podczas liftingu obejmującego chociażby modyfikacje pasa przedniego – doczekał się instalacji 48V, która pozwoliła na zintegrowanie alternatora z rozrusznikiem. Co więcej, taki element wspomaga jednostkę przy przyspieszaniu. Choć ta kwestia jest raczej psychologiczna, to prawdziwe zyski będzie można zauważyć przy dystrybutorze. O tym jak duże przekonamy się, gdy samochody po liftingu trafią do Polski.

WP

Z kolei Santa Fe nie będzie tak masowym produktem jak Tucson. SUV-y klasy D to dość specyficzny i wąski rynek, w którym konsument ma wyjątkowo wysokie wymagania. Jeśli tylko polski oddział marki nie przesadzi z ceną (czyli nie wskoczy w pojemność objętą wysoką akcyzą), ten segment będzie musiał liczyć się z rosnącym znaczeniem Hyundaia.

Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP