WP

Kiedy warto odmówić przyjęcia mandatu za prędkość?

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kiedy warto odmówić przyjęcia mandatu za prędkość?
(Policja)
WP

Polska sieć dróg ekspresowych i autostrad nie należy do gęstych, w związku z czym większość podróżujących po kraju kierowców skazana jest na trasy krajowe czy wojewódzkie. Prędkość poruszania się po nich, jaką określają znaki, nie jest wysoka, natomiast oczekiwania zmotoryzowanych wygórowane. Codziennością jest więc łamanie ograniczeń, o czym doskonale wiedzą policjanci. Kiedy warto pokusić się o nieprzyjęcie mandatu? Wiele zależy od tego, czym dysponuje zatrzymujący nas mundurowy.

Każde odstępstwo od sposobu użytkowania określonego prawem lub instrukcją obsługi danego urządzenia może być podstawą do odmowy przyjęcia mandatu. W żadnym przypadku nie możemy jednak mieć całkowitej pewności co do tego, że nie poniesiemy konsekwencji. Niestety, polskie prawo nie przewiduje, że w razie wydania wyroku przez jeden sąd, inne będą w analogicznych sprawach ferować takie same werdykty.

Laser też się myli
Najnowszą bronią policji w walce z przekraczającymi dozwoloną prędkość kierowcami są mierniki laserowe. Sprzęt ten emituje skupioną wiązkę służącego do pomiaru sygnału, której średnica nie zwiększa się wraz ze wzrostem odległości od miernika. Dzięki temu funkcjonariusz jest w stanie zmierzyć prędkość dokładnie tego samochodu, którego chce. Co więcej, wiązka emitowana jest na odległość ponad kilometra. Taki sprzęt budzi respekt, jednak słabym ogniwem okazuje się tu obsługujący go człowiek.

WP

Urządzenia, których używa nasza policja, najczęściej Ultralyte LTI 20-20 100 LR, nie posiadają optycznego celownika o takim powiększeniu, które pozwoliłoby na dokładne zidentyfikowanie pojazdu znajdującego się w odległości większej niż 500 metrów. Ponadto, jeśli korzystający z miernika policjant nie pokusił się o użycie statywu, rzetelny pomiar na taką odległość nie jest możliwy. Do takich wniosków 2 grudnia 2014 roku doszedł sąd rejonowy w Kaliszu, rozpatrując sprawę kierowcy zatrzymanego na podstawie dokonanego ze znacznej odległości pomiaru. Mężczyzna został uniewinniony.

Ważny głos w sprawie mierników laserowych zabrał również sąd w Zamościu. W uzasadnieniu uniewinniającego kierowcę wyroku z 13 stycznia 2014 roku czytamy, że Ultralyte LTI 20-20 100 LR należy wierzyć tylko warunkowo. Wiązka lasera jest bowiem emitowana przez układ optyczny znajdujący się poniżej celownika. Oznacza to, że punkt celowniczy nie jest przesunięty względem wiązki lasera tylko w poziomie. W pionie zachodzą jednak rozbieżności. Jak czytamy w uzasadnieniu, _ „(...) wszystkie cele, które będą bliższe niż odległość punktu zbieżności w rzeczywistości będą przesunięte niżej niż punkt pokazywany przez celownik, zaś cele dalsze będą przesunięte wyżej, a wielkość tego przesunięcia będzie zależała od odległości celu od punktu zbieżności _. Oznacza to, że nawet jeśli policjant wykonuje swoją pracę w dobrej wierze, do pewnego stopnia może się mylić co do tego, którego samochodu dotyczy pomiar. Jak czytamy dalej, _ ”W sytuacji zatem przyjęcia ustaleń wskazujących na to, że przed pojazdem obwinionego poruszał się
inny pojazd, zaś pomiar był dokonywany na płaskim i prostym odcinku drogi z odległości 500 – 700 m., to pomiar prędkości pojazdu obwinianego A. C. był w praktyce niemożliwy, chyba, że odległość od pojazdu poprzedzającego wynosiłaby co najmniej około 100 metrów” _.

Okazuje się więc, że sprzęt, który miał zapewniać sprawiedliwe karanie piratów drogowych, może przyczyniać się do pociągania do odpowiedzialności niewinnych kierowców.

WP

Przypadek Iskry-1
Jednym z najpopularniejszych urządzeń, jakimi posługuje się polska policja, są Iskry-1. Nie posiadają ekranu, który pokazywałby kontrolowany pojazd. Nie pozwalają więc jednoznacznie zidentyfikować pojazdu, którego prędkość mierzą, a takie wymagania przed używanym przez policję sprzętem stawia rozporządzenie metrologiczne ministra gospodarki z 9 listopada 2007 roku. Urządzenie to do pomiaru wykorzystuje falę radiową o częstotliwości nieco ponad 24 GHz. Oznacza to, że emitowany przez nie sygnał nie jest zwartą wiązką, którą można ukierunkować na konkretny samochód, a stożkiem, rozchodzącym się od urządzenia. Wskutek tego wiązka fal w odległości 100-200 metrów ma już średnicę kilkudziesięciu metrów. Jeśli więc drogą porusza się kilka pojazdów na dwóch pasach, powstaje pytanie: którego auta prędkość jest mierzona? Najbliższego czy najszybszego? A może tego największego? W końcu tiry odbijają rozproszoną wiązkę fal radiowych skuteczniej, niż samochody osobowe.

Wątpliwości budzi też wyszkolenie policjantów, przeprowadzających pomiary. Czy zawsze robią to prawidłowo? Mundurowy ma jedynie do dyspozycji trzy zakresy działania urządzenia: do 300 m, do 500 m oraz do 800 m, a dodatkowo może przełączyć urządzenie w tryb mierzenia prędkości zbliżającym się do niego, oddalającym się lub wszystkim. Czy policjanci zawsze używają tego sprzętu właściwie? Nie wiadomo. Dodatkowo, jak podaje instrukcja, "Iskra" nie powinna być wykorzystywana w pobliżu przekaźników sygnału GSM, radiowych i telewizyjnych, podczas intensywnych opadów deszczu i śniegu, a także na łukach drogi sprawiających, że kąt pomiędzy policjantem a torem jazdy samochodu przekracza 10 stopni. Iskra zachowuje swoje parametry pracy przy temperaturze od -20 do +50 stopni Celsjusza i wilgotności do 90 proc. Ostatni z tych parametrów jesienią i zimą jest na polskich drogach przekroczony.

Mimo tych wszystkich wątpliwości policja cały czas chętnie korzysta z kontrowersyjnych radarów. Funkcjonariusze mają ich ponad 500 sztuk. Co ciekawe, właśnie stare Iskry-1 znalazły się na wyposażeniu zakupionych przed kilkoma laty radiowozów Alfa Romeo. W 102, spośród zakupionych przez drogówkę samochodach, znalazły się mierniki Iskra, sprowadzone ze wschodu z pominięciem polskiej dystrybucji. Jakie ma to znaczenie? Zgodnie z oświadczeniem firmy Simicon, tylko mierniki rozprowadzane przez polskiego dystrybutora posiadają parametry, wymagane przez prawo obowiązujące w naszym kraju. Iskry sprowadzone z Ukrainy łatwo odróżnić od tych z polskiej dystrybucji. Te pierwsze posiadają numery seryjne zapisane w postaci ciągu liczb i dużych liter. Numery seryjne tych, które nie budzą wątpliwości natury prawnej, zapisane są w postaci liczby łamanej przez rok.

Sprawy związane z użyciem Iskry-1 wielokrotnie trafiały na wokandy i w części z nich sędziowie orzekali na korzyść kierowców. Zagadnieniem Iskier zajęła się prokuratura. Miała ona zbadać, czy policyjne radary są zgodne z przepisami, czy może pracownicy Głównego Urzędu Miar nie wydali legalizacji zbyt pochopnie. Nie należy jednak spodziewać się, że urządzenia te znikną z arsenału drogówki. W grudniu 2014 roku zawieszono prokuratorskie postępowanie dotyczące tych urządzeń.

WP
(fot. PAP/Marcin Bielecki)
Podziel się

Fotoradar
Liczba fotoradarów na polskich dragach jeszcze w 2015 roku wzrośnie o sto. Mówimy tu o urządzeniach stacjonarnych, których rozlokowanie i pracę nadzoruje Inspekcja Transportu Drogowego. W przypadku otrzymania mandatu ze stojącej na maszcie żółtej skrzynki, raczej nie możemy mieć wątpliwości co do winy osoby kierującej w tym momencie samochodem. Fotoradary ITD reagują dopiero na przekroczenie limitu o co najmniej 11 km/h, a jak pokazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli, niektóre z nich próg mają ustawiony jeszcze wyżej.

Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku fotoradarów używanych przez straże miejskie i gminne. Zdaniem NIK-u tylko niewielka ich część stoi w miejscu, które zgodnie z prawem zostało ustalone z komendantem miejscowej policji. W większości przypadków urządzenia ustawiane były tam tylko na początku i na końcu służby, a przez lwią część swojego czasu pracy polowały na kierowców w miejscach, które co prawda nie są tak groźne dla pieszych i innych uczestników ruchu, ale pozwalają na wystawienie wielkiej liczby mandatów.

Dodatkowo urządzenia przenośne - zarówno ustawione przy drodze, jak i ukryte w autach - nie mogą znajdować się w odległości mniejszej niż 500 m od innego urządzenia pomiarowego znajdującego się na tej samej drodze i dokonującego kontroli w tym samym kierunku, o ile na danym odcinku nie znajduje się skrzyżowanie. Tak naprawdę jednak największe pole manewru dają nam przepisy.

WP

Warto wiedzieć, że dowód w postaci zdjęcia z fotoradaru nie zawsze wystarczy do ukarania za wykroczenie, które zostało na nim zarejestrowane. Zwłaszcza jeśli zdjęcie przedstawia tył pojazdu, albo twarz kierowcy nie jest dobrze widoczna. Organ prowadzący postępowanie oprócz danych pojazdu musi ustalić tożsamość kierowcy, który jest sprawcą wykroczenia. Zdobycie takiego dowodu może okazać się jednak niemożliwe. Wystarczy, że osoba podejrzewana skorzysta z uprawnień procesowych, jakie przewiduje Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Jedną z głównych zasad wymiaru sprawiedliwości jest prawo do obrony, które służy każdej osobie podejrzanej. Do jego elementów należy prawo do milczenia, czyli brak obowiązku przyznawania się do winy lub dostarczania dowodów przeciwko sobie.

Decydując się na podjęcie obrony powinieneś wiedzieć, że wbrew temu, co sugeruje treść formularza, odmowa przyjęcia mandatu wcale nie musi być poprzedzona przyznaniem się do kierowania pojazdem. Właściciel pojazdu nie ma obowiązku składać żadnych oświadczeń, jeżeli nie chce przyznać się do winy, realizując w ten sposób swoje prawo do obrony.

- Jeśli nie odeślesz wypełnionego formularza, zostaniesz wezwany na przesłuchanie w charakterze świadka – mówi adwokat Krzysztof Barnat. - Świadek, uprzedzony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, ma obowiązek mówić prawdę. Obowiązek złożenia zeznań nie ogranicza jednak prawa do obrony. Jeżeli po przesłuchaniu świadka organ prowadzący postępowanie uzna, że istnieją wystarczające dowody do skierowania przeciwko tobie wniosku o ukaranie, ma obowiązek przesłuchać cię jeszcze raz, tym razem w charakterze obwinionego. Przed przystąpieniem do przesłuchania, prowadzący pouczy cię o prawie do odmowy składania wyjaśnień i udzielania odpowiedzi na pytania. Możesz skorzystać z tego prawa, nawet jeśli wcześniej, zeznając jako świadek, opowiedziałeś na temat wykroczenia uwiecznionego na zdjęciu.

Protokół zeznań złożonych w charakterze świadka pozostaje co prawda w aktach sprawy, nie może jednak zostać ujawniony na rozprawie i nie może stanowić podstawy do wydania wyroku. Oskarżyciel nie będzie mógł zatem powoływać się przed sądem na te zeznania. Jeżeli na rozprawie nie przyznasz się do winy i skorzystasz z prawa do odmowy składania wyjaśnień, jedynym dowodem w sprawie pozostanie zdjęcie z fotoradaru, na podstawie którego nie zawsze da się ustalić tożsamość kierującego.

WP

tb/

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP