Trwa ładowanie...
d3sgqw2
Fascynacje

Chińska przygoda w Mercedesie

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Chińska przygoda w Mercedesie
d3sgqw2

Mercedes czy BMW? To pytanie jest często stawiane przez miłośników motoryzacji. Niestety, odpowiedź na nie ma taki sam sens, jak wyjaśnianie „wyższości Wielkanocy nad świętem Bożego Narodzenia”. Miałem okazję jeździć aktualnie produkowanymi modelami BMW (od serii 1 do 7) oraz Mercedesami (od klasy A do S) i mogę tylko stwierdzić, że trudno podkreślić wyższość którejkolwiek z tych marek. Wspominając o obu nie mogę jednak pominąć wydarzenia w którym uczestniczyłem, a które weszło do historii motoryzacji.

Sto lat temu w roku 1907, zorganizowano międzykontynentalny rajd z Pekinu do Paryża samochodami Itala. Miał on udowodnić wyższość wprowadzanych na ówczesne rynki automobili, nad pojazdami zaprzęgowymi. Po blisko stu latach od tamtego wydarzenia, jesienią 2006, ponownie zorganizowano taką ekspedycję. Inicjatorem była firma Mercedes, dla której impreza miała szczególny wymiar. W roku 1936 Mercedes-Benz, jako pierwszy na świecie, zastosował silnik diesla w samochodzie osobowym (był to Mercedes 260D).

d3sgqw2

W roku 2006 firma chciała pokazać światu możliwości, jakie daje najnowsza technologia konstrukcji silników wysokoprężnych. Było to o tyle istotne, że eksperci przewidują światowy trend wzrostowy w dziedzinie zakupu samochodów napędzanych silnikami Diesla. Według nich, udział silników wysokoprężnych wzrośnie z dzisiejszych 18 do około 30 procent do roku 2015. Drogę z Paryża do Pekinu (odwrotnie, niż w przypadku rajdu z roku 1907) podzielono na pięć etapów.

Pierwszy, liczący 3400 km przebiegał autostradami z Paryża do Sankt Petersburga. Drugi, o długości 2700 km wiódł przez zimne tereny z Petersburga do Jekaterynburga. Trzeci etap z zasypanej śniegiem Syberii do Ałma Aty miał 2500 km. Czwartym była droga o długości 3200 km, z kazachskiej Ałma Aty do Lanzhou w zachodnich Chinach, przebiegająca przez pustynne i skaliste tereny. Ostatni etap prowadził przez środkowe Chiny z metą w Pekinie.

* GALERIA ZDJĘĆ Z WYPRAWY * Wśród uczestniczących w rajdzie ponad trzydziestu Mercedesów E 320 CDI, jeden oznaczony był jako "Team Poland" i właśnie tym jechałem z Kazachstanu do Lanzhou. Ponad trzy tysiące kilometrów po tamtejszych drogach przekonały mnie do samochodu. Wiele osób w Polsce twierdzi, że nowe samochody Mercedesa nie są już tak trwałe, jak starsze modele. Prawda jest nieco inna.

d3sgqw2

Mimo, iż samochody pokonały (z przerwami na nocne postoje) ponad 10 000 km, żaden nie wykazał nawet minimalnej usterki. Zważywszy na bardzo różne warunki jazdy i fakt, że samochodem jeździli różni kierowcy – jest to dowód odwagi firmy. W wyprawie uczestniczyli dziennikarze z całego świata i jakakolwiek wpadka, byłaby porażką całego koncernu.

Ta podróż przekonała mnie do gabarytów klasy E. Jeżdżąc wielokrotnie klasą C wydawało mi się, że jest to idealny model dla przeciętnego użytkownika. Jednak jazda non stop 600 km przez chińskie drogi i wielkość karoserii (rozstaw osi i rozstaw kół), dopiero w klasie E uświadomiły mi i mojemu kręgosłupowi, że jest to idealny pojazd na wycieczki.

Zaskoczeniem było też zużycie paliwa. Mercedesy, którymi jechaliśmy były wersjami z sześciocylindrowymi silnikami o mocy 224 KM. Tylko przez swoją nieuwagę, gdy zgubiłem drogę w jednym z chińskich małych miasteczek ("zaledwie" 2 mln mieszkańców) i straciłem ponad dwie godziny, które musiałem do końca dnia narobić i jechać często z prędkością ponad 180 km/h, oddałem palmę pierwszeństwa w ekonomicznej eksploatacji.

Średnie zużycie paliwa mojego samochodu na przestrzeni ponad 3000 km wyniosło 7,36 l/100 km, a trasa wiodła przez góry na wysokości ponad 2400 metrów n.p.m. i w depresji 100 metrów poniżej poziomu morza.

d3sgqw2

* GALERIA ZDJĘĆ Z WYPRAWY * Po kilku tysiącach kilometrów na wyboistych drogach (i w różnych temperaturach) Kazachstanu i Chin we wnętrzu Mercedesa E nie słychać było żadnych trzasków. Moja chińska przygoda nie jest oczywiście argumentem przemawiającym za wyższością Mercedesa nad BMW, ale utwierdziła mnie w przekonaniu, że na zorganizowanie takiej imprezy bez obaw o ewentualne kłopoty techniczne samochodów, które mogłyby mocno nadszarpnąć wizerunek firmy pozwalają sobie tylko ci, którzy są pewni swoich wyrobów.

Bogusław Korzeniowski

d3sgqw2

Podziel się opinią

Share
d3sgqw2
d3sgqw2