Volkswagen opracował urządzenie likwidujące trucizny w oszukanych silnikach

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Volkswagen opracował urządzenie likwidujące trucizny w oszukanych silnikach
(Materiały prasowe)

Urządzenie opracowane przez inżynierów Volkswagena „naprawia” silniki EA189. Będzie ono montowane we wszystkich autach koncernu (także Audi, Skodach i Seatach), w których zastosowano oprogramowanie fałszujące wyniki testów spalin. Operacja zamontowania urządzenia ma być szybka i prosta. Tylko w Polsce trzeba jej będzie poddać 160 tys. aut, a na świecie 11 mln.

Urządzenie, nazwane przez VW „transformatorem przepływu”, uzyskało już pozytywną opinię od niemieckiego Urzędu Transportu Samochodowego. Jego zadaniem jest oczyszczenie spalin z tlenków azotu, przy jednoczesnym zachowaniu mocy i osiągów silnika.

To właśnie był największy problem, ponieważ cała afera Volkswagena nie rozbija się o to, że auta z trefnymi silnikami są w jakikolwiek sposób wadliwe, ale o to, że emitują znacznie więcej trujących substancji niż deklarował niemiecki koncern. Po to właśnie zastosowano fałszujące oprogramowanie, żeby rzecz nie wyszła na jaw.

Ostatnie wysiłki inżynierów Volkswagena skupione więc były na takim obniżeniu emisji, by dostosować ją do obowiązujących norm, przy jednoczesnym braku ingerencji w parametry silnika. Jak się okazuje, to się udało.

Modele z silnikiem 1,6 TDI zostaną wyposażone w siatkę umieszczoną na wprost czujnika przepływu powietrza. Oprócz instalacji tej siatki, zostanie wykonana aktualizacja oprogramowania. Według szacunków Volkswagena łączny czas poprawek nie potrwa w serwisie dłużej niż godzinę.

Z kolei modele z silnikami 2.0 TDI wymagają jedynie aktualizacji oprogramowania w celu uzyskania zgody z europejskimi normami emisji. VW twierdzi, że cała procedura tych zmian jest stosunkowo prosta i przyjazna dla klientów. Firma ogłosiła również, że wkrótce przedstawi władzom niemieckim poprawkę oprogramowania w odniesieniu do silnika 1,2 TDI.

Te środki techniczne zostały już zaakceptowane przez niemiecki Urząd Transportu Samochodowego. Operacja będzie trwać przez cały 2016 rok.

Tymczasem do Volkswagena dobrała się Korea Południowa. Tamtejsze władze zobowiązały firmę do przywołania do serwisów i naprawienia ponad 125 tys. aut. Koncern jeszcze nie odpowiedział na to ultimatum.

Źródło: VW, The Guardian, MAK

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.