Trwa ładowanie...
d2vkw9o

[TEST] Potężna dawka emocji: Mercedes Klasy C AMG

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
[TEST] Potężna dawka emocji: Mercedes Klasy C AMG
(Piotr Mokwiński)
d2vkw9o

Kosztuje trzy razy więcej od wersji podstawowej, ma osiem cylindrów w układzie V i turbodoładowanie czyniące zeń wyznacznik sportu w segmencie limuzyn premium. To najnowsze wcielenie Klasy C AMG występującej również we wzmocnionej odmianie S. Wygląd auta nie zdradza potencjału jednostki napędowej i właściwości jezdnych generujących potężną dawkę adrenaliny.

Klasa C stylizacją nadwozia nawiązuje do zaprezentowanej kilka miesięcy wcześniej „eSki”. Wygląda niczym jej mniejsza kopia, ale takie właśnie było założenie projektantów. Samochód tchnął w segment premium odrobinę luksusu i stonowanych akcentów podkreślających szlachetne pochodzenie. W specyfikacji sygnowanej przez AMG zyskał dodatkowo inaczej uformowane błotniki z napisem V8 Biturbo, bardziej agresywnie ukształtowane zderzaki, a także dwie podwójne końcówki basowo brzmiącego układu wydechowego. Z całością dobrze współgrają srebrne listwy dekoracyjne oraz 19-calowe obręcze ze stopów lekkich dostępne w kilku wzorach.

Wnętrze AMG buduje sportowy klimat głównie przez opcjonalne fotele kubełkowe. Mają dwukolorowe wykończenie, zintegrowane zagłówki i czerwone pasy bezpieczeństwa, co także wyróżnia mniejszego CLA w najmocniejszej specyfikacji. Między klasycznym, analogowym zestawem wskaźników wkomponowano ciekłokrystaliczny wyświetlacz z dodatkową zakładką informującą o aktualnym ciśnieniu doładowania, czy temperaturze oleju. Względem bazowej wersji, kierownica otrzymała grubszy i lepiej leżący w dłoniach wieniec obszyty skórą i alcantarą. Aluminiowa podstopnica i dwa pedały to także atrybuty zarezerwowane dla najmocniejszej odmiany.

d2vkw9o

Reszta elementów nie odbiega od standardu wyznaczonego przez model debiutujący w 2013. Deskę rozdzielczą wykonano z wysokiej jakości i solidnie spasowanych materiałów. Trudno tu o jakiekolwiek niedociągnięcia, zwłaszcza w topowej specyfikacji. Klient decydujący się na AMG, już w podstawowym wariancie może liczyć na szereg gadżetów w postaci dwustrefowej klimatyzacji automatycznej, automatycznej przekładni, czy mocno wyprofilowanych foteli. Widoczna na zdjęciach specyfikacja to maksymalna konfiguracja otaczająca pasażerów solidną dawką sportu i wymaganego w tej klasie minimum komfortu.

Poza walorami estetycznymi, ważna jest odpowiednia funkcjonalność, zwłaszcza w odmianie kombi. Miejsca z przodu jest pod dostatkiem, z tyłu nieco mniej, natomiast bagażnik może pochwalić się 490-litrami pojemności i regularnym kształtem pozwalającym spakować walizki na weekendowy wypad za miasto. Co ciekawe, mimo sportowego rodowodu, asymetryczną kanapę można złożyć uzyskując przyzwoite 1510 litrów.

Nie dla funkcjonalności kupuje się jednak AMG. To samochód dla kierowców żądnych potężnego zastrzyku adrenaliny, co potwierdza osiem cylindrów ukrytych pod maską. Cieszy fakt, że Mercedes pozostał przy jednostce V8 w momencie, gdy konkurencja powoli zdaje się poddawać modzie downsizingowej. W przypadku najnowszego M3, inżynierowie BMW zdecydowali się na wariant 6-cylindrowy z turbodoładowaniem. Rodzinne auto ze Stuttgartu ma aż 4 litry pojemności, podwójne doładowanie i 7-stopniową skrzynię automatyczną. Powyższy zestaw generuje aż 476 KM i 650 Nm (510 KM i 700 Nm wersja S) i w połączeniu z napędem na tylne koła przyspiesza do setki 4,2 sekundy, maksymalnie rozpędzając się do 280 km/h. Czy do w sposób wręcz uzależniający. Motor bardzo harmonijnie rozwija moc, wydając przy tym basowy bulgot z dwóch podwójnych końcówek układu wydechowego.

 (fot. Piotr Mokwiński)

Niezależnie, czy wciskamy pedał przyspieszenia w podłogę podczas startu, czy też przy prędkości 100 km/h, przeciążenia wgniatają w fotel, a wskazówka szybkościomierza wspina się po kolejnych szczeblach cyferblatu niczym trzykrotny mistrz olimpijski z Pekinu – Usain Bolt. Układ kierowniczy wraz ze sztywno zestrojonym zawieszeniem pozwala balansować na granicy praw fizyki w ciasnych zakrętach, gdzie mocno wyprofilowane fotele sprawdzają się znakomicie. Niewielkie nierówności dokładnie ocenimy jedynie w trybie sportowym. Po przełączeniu na ustawienia komfortowe Mercedes łagodnieje i spowalnia dynamiczne manewry. Wycisza też dźwięk dobywający się z spod maski i wydechu. Po odwiezieniu dzieci do szkoły i żony na zakupy, warto znów wybudzić z letargu bestię i cieszyć się opcjonalnymi, ceramicznymi tarczami o średnicy 402 milimetrów sprzężonymi z 6-tłoczkowymi zaciskami z napisem „AMG Carbon Ceramic”.

d2vkw9o

C AMG w wersji Estate pobudza zmysły i zachęca do sprawdzania praw fizyki. Łatwo też się w niej zagapić i błyskawicznie stracić prawo jazdy. Auto nawet przy rozsądnej jeździe błyskawicznie nabiera prędkości, której weryfikację utrudnia skuteczne wyciszenie przedziału pasażerskiego i luksusowy klimat wewnątrz auta. Za bazową odmianę trzeba zapłacić 365 400 złotych. Chcąc wejść w posiadanie najmocniejszej w historii specyfikacji S, należy dołożyć kolejne 40 tysięcy. Emocje, które otrzymamy w zamian są jednak niepoliczalne i nie do oszacowania wartościami materialnymi.

Piotr Mokwiński/moto.wp.pl

d2vkw9o

Podziel się opinią

Share

d2vkw9o

d2vkw9o